Apple wywołało niemałe zamieszanie premierą taniego MacBooka Neo. Urządzenie oferuje to, czego od lat brakowało w świecie tanich komputerów: premium wykonanie bez ceny z kosmosu. Laptop za 3000 zł błyskawicznie zniknął z magazynów, a konkurenci zaczęli nerwowo szukać odpowiedzi na niespodziewany ruch giganta z Cupertino.
Microsoft zlecił przygotowanie raportu, który miał pokazać wyższość laptopów z Windows 11 nad nowym sprzętem Apple. Wyniki? Więcej pamięci RAM, większe dyski, lepsza wielozadaniowość i nawet o 56 proc. dłuższy czas pracy na baterii. Sęk w tym, że temat jest bardziej skomplikowany. A Microsoft jako przykład podał nawet nie swoje produkty…
Microsoft wyciąga tabelki
Raport przygotowany przez firmę Signal65 porównuje MacBooka Neo z kilkoma laptopami działającymi pod kontrolą Windows 11. W zestawieniu pojawiły się m.in. Lenovo IdeaPad Slim 3x, HP OmniBook 5, Lenovo Yoga 7i oraz HP OmniBook X Flip. Według wyników urządzenia z Windows oferują nawet dwukrotnie więcej pamięci RAM i znacznie większe dyski SSD w podobnej cenie.

Microsoft mocno podkreśla również przewagę pod względem portów i możliwości rozbudowy. Podczas gdy MacBook Neo ma jedynie dwa złącza USB-C, konkurenci oferują HDMI 2.1, Thunderbolt 4, czytniki kart pamięci i klasyczne porty USB-A.

W testach wydajności wielordzeniowej Windows także wypadał lepiej. Według Signal65 niektóre konfiguracje były nawet o 92 proc. szybsze od MacBooka Neo w renderowaniu obrazu. Microsoft dorzuca do tego pakiety dla studentów obejmujące abonament Microsoft 365, Xbox Game Pass Ultimate i dodatkowe akcesoria.


Apple gra w zupełnie inną grę
Problem polega na tym, że Microsoft porównuje urządzenia skierowane do nieco innych odbiorców. MacBook Neo nie został stworzony z myślą o profesjonalnym renderowaniu wideo czy pracy w zaawansowanych programach graficznych. To sprzęt dla osób szukających lekkiego, cichego i eleganckiego laptopa do codziennego użytku.
Właśnie tutaj Apple trafia w czuły punkt rynku komputerów. Tanie laptopy z Windows od lat kuszą specyfikacją, ale zawodzą jakością wykonania. Plastikowe obudowy, przeciętne gładziki, wyjące wentylatory i słabe ekrany pozostają znakiem rozpoznawczym wielu modeli w tej półce cenowej. MacBook Neo oferuje aluminiową konstrukcję, bardzo niską wagę i niemal bezgłośną pracę. Dla wielu klientów to właśnie te elementy są ważniejsze niż dodatkowe 8 GB pamięci RAM czy lepsza grafika i przez to lepszy wynik w benchmarkach.

Kryzys rynku PC coraz bardziej widoczny
W tle całej sytuacji pojawia się znacznie większy problem. Producenci komputerów z Windows zmagają się z rosnącymi cenami podzespołów, szczególnie pamięci RAM. To sprawia, że muszą ciąć koszty w jakości obudowy, ekranów czy zawiasów. Apple ma pod tym względem przewagę, ponieważ projektuje własne układy i kontroluje praktycznie cały proces produkcji.
Microsoft zdaje się wierzyć, że sama specyfikacja nadal może wygrać z doświadczeniem użytkownika. Jednak rynek pokazuje coś zupełnie odwrotnego. MacBook Neo sprzedaje się świetnie nie dlatego, że ma najlepsze podzespoły, ale dlatego, że sprawia wrażenie urządzenia znacznie droższego, niż jest w rzeczywistości.
Windows nadal ma swoje atuty
Nie oznacza to jednak, że laptopy z Windows są bez szans. Microsoft słusznie przypomina o ogromnej elastyczności „swojej” oferty. Użytkownicy mogą wybierać spośród setek modeli, korzystać z ekranów dotykowych, trybu tabletu czy pełnego wsparcia dla gier komputerowych. Tymczasem paleta urządzeń z systemem MacOS ogranicza się do kilku modeli z kilkoma wielkościami RAM i pamięci.
Dodatkowo, kupując MacBooka Neo lub podstawowego Aira trzeba od razu zdecydować, ile pamięci RAM i przestrzeni dyskowej będzie potrzebne przez kilka następnych lat. Późniejsza wymiana SSD czy dołożenie RAM-u są niemożliwe. Microsoft wie, że właśnie ta elastyczność to ich największy atut.
Źródło: Signal65