Laptop nie za miliony, a na co dzień. HP OmniBook 3 to bardzo rozsądny wybór

Anna BorzęckaSkomentuj
Laptop nie za miliony, a na co dzień. HP OmniBook 3 to bardzo rozsądny wybór

Wybór pierwszego „poważnego” komputera to zawsze spore wyzwanie, z którym prędzej czy później musi zmierzyć się każdy z nas. Zwykle kiedy szukamy sprzętu na studia, do pierwszej pracy, do rozwijania własnych projektów i wieczornego oglądania seriali, w głowie od razu pojawia się ogromny znak zapytania. Rynek zalewa nas setkami modeli, a marketingowe slogany obiecują gruszki na wierzbie. W końcu laptop do wszystkiego brzmi trochę jak sprzęt do niczego, prawda? Gdzieś przecież musi być haczyk.



HP OmniBook 3 próbuje jednak znaleźć złoty środek i przełamać ten stereotyp. To urządzenie skierowane do młodych profesjonalistów, studentów oraz osób stawiających pierwsze kroki na rynku pracy – czyli grupy w wieku 18-30 lat – które ma idealnie pasować do ich dynamicznego, nieustannie zmieniającego się stylu życia. Jego zadanie jest proste, ale zarazem kluczowe: ma sprawnie i bezproblemowo przeprowadzić użytkownika przez zwykły, obfitujący w różnorodne zadania dzień, a przy tym nie zakończyć swojej użyteczności po zaledwie roku. I właśnie z tej praktycznej perspektywy postanowiliśmy mu się dzisiaj przyjrzeć.

Budowa i jakość wykonania – tu konstrukcja jest stonowana

Zacznijmy od pierwszego wrażenia, bo przecież nikt z nas nie lubi otaczać się brzydkimi przedmiotami, zwłaszcza takimi, które towarzyszą nam od porannej kawy aż po wieczorny relaks. HP OmniBook 3 należy do laptopów niezwykle schludnych i minimalistycznych. Jego obudowa prezentuje się naprawdę elegancko. To zasługa wykończenia w kolorze Glacier Silver, które świetnie wpisuje się w nowoczesne trendy. Jasne, przy mocniejszym nacisku obudowa potrafi delikatnie się ugiąć, ale w tej półce cenowej (sprzęt kosztuje niespełna 2900 zł) absolutnie mi to nie przeszkadza i nie wpływa na komfort codziennego użytkowania.



Co dla mnie najważniejsze, przy sporym, 16-calowym ekranie sprzęt waży zaledwie 1,64 kilograma. Wbrew pozorom to naprawdę niewiele jak na takie gabaryty. Takie parametry to doskonały kompromis, bo tego laptopa da się bez większego wysiłku wrzucić do plecaka, by popracować na nim z ulubionej kawiarni, zanieść na uczelniane wykłady, a jednocześnie można cieszyć się na nim ogromną, wygodną przestrzenią roboczą – ale o tym więcej za chwilę.

Ważne jest też to, że projektanci HP nie wpadli w popularną dziś pułapkę nadmiernego odchudzania konstrukcji kosztem funkcjonalności i dostępnych złączy. Mam tu pod ręką dosłownie wszystko, czego potrzebuję każdego dnia: szybkie porty USB-C, klasyczne USB-A do podłączenia starszych pendrive’ów czy myszki, gniazdo słuchawkowe oraz – co jest prawdziwym wybawieniem – pełnowymiarowe złącze HDMI. Zatem nie muszę nosić ze sobą plątaniny zbędnych przejściówek czy adapterów. Kiedy muszę szybko podłączyć do laptopa czytnik z kartą pamięci, mysz i przenośny dysk, po prostu wszystko wpinam i działam. W przypadku cieńszych laptopów pozbawionych takiej liczby portów bywa to niezwykle frustrujące.

Duży ekran robi większą różnicę, niż można się spodziewać

A skoro o przestrzeni roboczej mowa – co tak naprawdę daje nam ekran o przekątnej 16 cali? W codziennym użytkowaniu różnica względem mniejszych urządzeń jest kolosalna. Duży wyświetlacz to gwarancja wygody, ponieważ na połowie ekranu można tu śmiało otworzyć chociażby edytor tekstu ze swoimi notatkami, a na drugiej połowie umieścić okno ze źródłami informacji, na przykład plik PDF czy przeglądarkę internetową. Takie ułożenie jest nieocenione podczas pisania artykułów i scenariuszy, a tak samo na pewno jest w przypadku prac zaliczeniowych czy tworzenia raportów do pracy. Odpada konieczność ciągłego i męczącego przełączania się między oknami, co pozwala znacznie lepiej skupić się na wykonywanym zadaniu. Podobnie zresztą wygląda praca z dokumentem tekstowym obok otwartej prezentacji.

Warto zresztą szczegółowo wspomnieć o samej matrycy, bo to element, na który patrzymy przez większość dnia. Zastosowano tutaj panel IPS o rozdzielczości 1920 × 1200 pikseli. Proporcje ekranu to 16:10, a więc ekran jest nieco wyższy w stosunku do tradycyjnych paneli 16:9, co pozwala wyświetlić w pionie znacznie więcej tekstu. W pracy biurowej, przy czytaniu artykułów czy programowaniu to po prostu niesamowicie wygodne. Sprawdzając listę gości weselnych w Excelu, musiałam tu przewijać w dół znacznie rzadziej, podobnie jak podczas weryfikowania długich dokumentów tekstowych.

Co niezwykle istotne dla komfortu naszych oczu, producent zastosował tu ekran z powierzchnią matową. Taka powłoka to skarb, ponieważ w połączeniu z odpowiednią jasnością drastycznie redukuje refleksy i odblaski powstające w jasnym otoczeniu. Możesz sobie myśleć: „ale przecież pracuję przede wszystkim w zamkniętych pomieszczeniach”. Wystarczy jednak, że znajdziesz się bliżej okna w słoneczny dzień – nie tylko w pędzącym pociągu, ale też w nowoczesnym, przeszklonym biurze czy w domowym salonie – a obecność matowej matrycy błyskawicznie docenisz, oszczędzając sobie mrużenia oczu.

Klawiatura i codzienna wygoda użytkowania

Jako osoba, która na co dzień tworzy mnóstwo treści i pisze naprawdę długie teksty, muszę oddać hołd pełnowymiarowej klawiaturze w HP OmniBook 3. Pisze mi się na niej bardzo płynnie i bezbłędnie. Skok klawiszy jest dobrze wyczuwalny, a choć osobiście nie korzystam z bloku numerycznego zbyt często, to dla części z Was – zwłaszcza studentów kierunków ścisłych czy osób pracujących w finansach – jego obecność będzie kluczowa.

Bardzo ważną funkcją, która na nowo definiuje wygodę, jest tu też funkcja Windows Hello, za którą odpowiada ukryta nad ekranem kamera IR o rozdzielczości 1080p. Wbudowany czujnik podczerwieni sprawia, że wystarczy uchylić klapę laptopa, by ten momentalnie mnie rozpoznał i odblokował system. Uwielbiam tę funkcję, ponieważ ciągłe wpisywanie skomplikowanych haseł kilkanaście razy dziennie zdecydowanie nie należy do moich ulubionych zajęć. To mały detal, który niesamowicie uprzyjemnia rutynowe czynności.

HP OmniBook 3 – wydajność w służbie codzienności

Zostawmy na chwilę na boku czyste liczby i benchmarki, które choć wartościowe, często bywają oderwane od rzeczywistości przeciętnego użytkownika. Jeżeli jednak interesują Was technikalia, warto wiedzieć, że sercem omawianego modelu (dokładnie HP OmniBook 3 NGAI 16-bv0007nwx) jest 6-rdzeniowy procesor AMD Ryzen AI 7 445. Towarzyszy mu aż 16 GB szybkiej pamięci RAM DDR5 5600, zintegrowana grafika AMD Radeon 840M oraz nowoczesny dysk SSD PCIe Gen4 o pojemności 512 GB. Najistotniejsze jest jednak to, jak ten cały zestaw podzespołów wypada w praktyce, w rękach studenta czy młodego pracownika.

Najważniejsze pytanie w tej klasie sprzętu nie brzmi przecież: „czy ten komputer jest szybszy od najmocniejszych maszyn gamingowych na rynku?”, ale raczej: „czy sprosta zadaniom, do których został stworzony i do których kupi go jego użytkownik?”. Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak.

W skrócie – typowy scenariusz edukacyjno-biurowy nie stanowi dla niego wyzwania. Z powodzeniem mogłam mieć otwarte ponad 20 kart w przeglądarce Google Chrome, jednocześnie mając w pogotowiu edytor tekstu Word, a w tle nieustannie odtwarzając muzykę ze Spotify. Przy takim obciążeniu system operacyjny Windows 11 Home działa płynnie i nie łapie najmniejszej zadyszki. Szybki dysk SSD (512 GB) zapewnia błyskawiczne uruchamianie samego systemu oraz wszystkich kluczowych aplikacji, gwarantując również wystarczającą ilość miejsca na zdjęcia z wakacji, pliki PDF, notatki z uczelni i firmowe dokumenty.

Laptop nada się także do prostej obróbki zdjęć z użyciem popularnych filtrów. Jeśli marzy Ci się kariera w social mediach, bez problemu zmontujesz na nim krótki filmik w rozdzielczości 1080p w programach takich jak CapCut, choć w przypadku dłuższych i bardziej skomplikowanych projektów wideo będziesz musiał uzbroić się w odrobinę cierpliwości przy końcowym renderowaniu.

A co po godzinach intensywnej nauki lub pracy? OmniBook 3 nie aspiruje do miana konsoli nowej generacji i delikatnie mówiąc nie jest najlepszym sprzętem do uruchamiania najbardziej wymagających tytułów z segmentu AAA. Nie oznacza to jednak, że nie można się przy nim zrelaksować. Proste gry działają bez zająknięcia. Odpaliłam chociażby szalenie wciągające Stardew Valley, które idealnie nadaje się na długie, jesienne wieczory i tytuł ten działał w pełni płynnie. Bez problemu nadrobicie na nim również ulubione seriale i filmy na platformach VOD, komfortowo przeglądając media społecznościowe w przerwach. To laptop, który ma po prostu pomagać ogarnąć kilka różnorodnych rzeczy jednocześnie i świetnie mu to wychodzi.

Magia AI – czy sztuczna inteligencja naprawdę pomaga?

Słowo kluczowe w Internecie na dziś to bez wątpienia „AI”. Producent zaimplementował w OmniBooku 3 dedykowany układ NPU o wydajności 50 TOPS, który służy wyłącznie do sprzętowej obsługi zadań związanych ze sztuczną inteligencją. Na pierwszy rzut oka może to brzmieć niezwykle futurystycznie, niczym wyjęte z powieści science-fiction, ale w rzeczywistości technologia ta przekłada się na bardzo przyziemne, wymierne korzyści dla użytkownika. AI ma tutaj za zadanie realnie ułatwić nam życie, a nie stanowić jedynie sztuczny, marketingowy pretekst.

Doskonałym przykładem są wideorozmowy na platformach takich jak Teams czy Zoom, gdzie często symultanicznie korzystamy również z programu PowerPoint. Układ NPU odciąża główny procesor, odpowiadając za rewelacyjne, niezwykle płynne wycinanie tła, poprawę jakości obrazu z kamery oraz utrzymywanie naturalnego kontaktu wzrokowego. To dla mnie funkcja o dużym znaczeniu, ponieważ regularnie biorę udział w spotkaniach online, a prawda jest taka, że na idealne posprzątanie bałaganu na regale za moimi plecami po prostu nie zawsze mam wystarczająco dużo czasu. Dzięki temu zawsze prezentuję się profesjonalnie, a co więcej – przerzucenie tych zadań na NPU sprawia, że bateria nie znika w oczach podczas długich telekonferencji.

Dzień bez ładowarki to dobry dzień

HP OmniBook 3 wyposażono w akumulator o pojemności 68 Wh, więc patrząc na samą specyfikację, mamy tutaj całkiem sensowny zapas energii. Producent obiecuje możliwość szybkiego uzupełnienia baterii do 50% w około 45 minut, przy czym funkcja ta działa, gdy laptop jest wyłączony. Po osiągnięciu połowy naładowania proces ładowania zwalnia i wraca do standardowej szybkości.

W praktyce właśnie takie rozwiązanie ma więcej sensu niż obsesyjne patrzenie na to, ile godzin laptop wytrzyma w jednym, konkretnym scenariuszu. Przy codziennym korzystaniu nie zawsze mamy przecież możliwość podłączenia go do prądu na kilka godzin. Czasem wystarczy pół godziny przy biurku, żeby odzyskać sporą część energii i ruszyć dalej. Przy komputerze, który ma być używany na uczelni, w pracy czy podczas wyjazdów, jest to po prostu wygodne.

Warto przy tym pamiętać, że deklarowany czas pracy zawsze będzie mocno zależał od tego, co akurat robimy. Przeglądanie internetu, pisanie dokumentów i oglądanie filmu to jedno, a wideokonferencja, kilkadziesiąt kart w Chrome czy montaż materiału wideo to zupełnie inna historia. Dlatego podczas testowania baterii zdecydowanie bardziej interesowało mnie to, jak OmniBook 3 radzi sobie z moim typowym dniem, niż wynik uzyskany w oderwanym od rzeczywistości teście. Ostatecznie doszłam do wniosku, że ten laptop może wytrzymać pełny dzień pracy z dala od ładowarki.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której trzeba wspomnieć, bo może mieć znaczenie już przy zakupie. HP przewidziało dla tego modelu zasilanie 65 W, a laptop może być ładowany przez USB-C, co jest dużym plusem. Zasilacz trzeba tu jednak dokupić osobno – ale jeżeli macie już w domu kostkę ładującą o takiej mocy (może być to ładowarka od telefonu), to problem z głowy.

Podsumowanie: Dla kogo jest HP OmniBook 3?

HP OmniBook 3 to sprzęt o jasno zdefiniowanym charakterze. Nie próbuje on udawać czegoś, czym nie jest – to nie jest potężna, ciężka mobilna stacja robocza, ekstremalny laptop gamingowy oklejony ledami, ani flagowy model premium kosztujący fortunę. To uczciwe urządzenie, które zostało zaprojektowane z myślą o jednym, ale za to bardzo ważnym zadaniu: ma bezstresowo wspierać Cię w codziennych wyzwaniach edukacyjnych i zawodowych.

Uważam, że jest to strzał w dziesiątkę dla każdego ambitnego studenta, który doceni zalety dużego, matowego ekranu o doskonałych proporcjach 16:10 oraz wytrzymałej baterii pozwalającej zapomnieć o ładowarce w trakcie wielogodzinnych zajęć. Będzie to także niezwykle trafny wybór dla wszystkich młodych osób pracujących w modelu hybrydowym, które pilnie potrzebują niezawodnego narzędzia do sprawnego żonglowania nawałem maili, estetycznymi prezentacjami w programach biurowych i niekończącymi się rozmowami wideo, podczas których AI dyskretnie dba o jakość ich wizerunku. A wszystko to w dziś stosunkowo przystępnej cenie na poziomie 2899 zł, co ma niebagatelne znaczenie dla kogoś, kto nie chce, i nie musi, przepłacać za nadwyżkę mocy obliczeniowej, której w praktyce i tak by nie wykorzystał.

Oczywiście, trzeba jasno postawić granicę: nie jest to sprzęt absolutnie dla każdego. Jeżeli sensem Twojego życia są zaawansowane gry wyciskające siódme poty z podzespołów, profesjonalny i wielowarstwowy montaż wideo w rozdzielczości 4K, skomplikowane renderowanie obiektów w 3D albo praca inżynieryjna bezwzględnie wymagająca potężnej, dedykowanej karty graficznej – ten sprzęt nie jest dla Ciebie. W takim wypadku zdecydowanie warto spojrzeć na wyższą półkę z portfolio producenta. Być może lepszym wyborem okażą się wtedy znacznie mocniejsze stacje z rodziny HP OmniBook 7 z procesorami takimi jak Intel Core Ultra 7, urządzenia hybrydowe typu 2w1, czy też maszyny z serii OMEN lub Victus, jeśli liczy się przede wszystkim czysta wydajność w grach.

Dla całej reszty użytkowników szukających zrównoważonego towarzysza, HP OmniBook 3 to po prostu niezwykle sensowny, dopracowany komputer do codziennych zastosowań. To niezawodne narzędzie, które doskonale radzi sobie z przeglądarką pękającą w szwach od pootwieranych kart, rozbudowanymi dokumentami, angażującymi prezentacjami, licznymi komunikatorami, długimi wideorozmowami i mniej wymagającymi, kreatywnymi projektami w Canvie czy prostych edytorach wideo.

Artykuł sponsorowany opracowany w ramach współpracy z marką HP

Anna BorzęckaSwoją przygodę z dziennikarstwem rozpoczęła w 2015 roku. Na co dzień pisze o nowościach ze świata technologii i nauki, ale jest również autorką felietonów i recenzji. Chętnie testuje możliwości zarówno oprogramowania, jak i sprzętu – od smartfonów, przez laptopy, peryferia komputerowe i urządzenia audio, aż po małe AGD. Jej największymi pasjami są kulinaria oraz gry wideo. Sporą część wolnego czasu spędza w World of Warcraft, a także przyrządzając potrawy z przeróżnych zakątków świata.