Samsung nareszcie pokazał swoje tegoroczne flagowce – flagowce z serii Galaxy S26. No i co tym razem dostaliśmy? Rzut oka na specyfikację wskazuje raczej na bardzo, bardzo bezpieczną ewolucję. Samsung stawia na sprawdzone kształty i nowe funkcje AI, z tylko drobnymi zmianami pod względem sprzętowym. A ceny? Cóż, lepiej usiądźcie.
Specyfikacja: Czy to deja vu?
Jeśli liczyliście na rewolucję w wyglądzie lub podzespołach flagowych modelach Samsunga, możecie czuć się rozczarowani. Ten producent ewidentnie lubi trzymać się sprawdzonych rozwiązań. Zmiany, które się tu pojawiły są jedynie minimalne. No cóż, trzeba się nimi cieszyć.

Nowością w designie jest delikatna podniesiona obwódka otaczające obiektywy tylnych aparatów w każdym z modeli. To element znany już jednak ze składanego Galaxy Z Fold7. Mam też wrażenie, że Galaxy S26 Ultra jest bardziej zaokrąglony na rogach. Poza tym jest nieco cieńszy i lżejszy niż poprzednik. Z modelu Ultra nie zniknął rysik, natomiast nie odzyskał on funkcji, które utracił w ubiegłym roku.
Procesorowy podział w tym roku niestety występuje. W Polsce Galaxy S26 i S26+ otrzymały procesor Exynos 2600. Jedynie topowy Galaxy S26 Ultra został wyposażony w jednostkę Snapdragon 8 Elite Gen 5 „for Galaxy”. Ale czy przeciętny użytkownik to odczuje? Podejrzewam, że nie, co dotyczy zwłaszcza osób stroniących od mobilnych gier i funkcji AI. Ten powinny działać na Galaxy S26 Ultra nieco szybciej, dzięki lepszemu modułowi NPU. Faktyczną różnicę trzeba by jednak sprawdzić w praktyce.

Ekrany wszystkich trzech telefonów pozostają w zasadzie bez zmian – prawie. Wyjątkiem w tym temacie jest model Ultra, bo ten otrzymał moim zdaniem ciekawą funkcję Privacy Display. Po jej włączeniu osoba postronna powinna mieć spory problem z odczytaniem zawartości wyświetlacza – na przykład gdy wpisujecie kod PIN w miejscu publicznym. Wstępnie to sprawdziłam – faktycznie spełnia swoją rolę, zwłaszcza w trybie Maksymalnej ochrony prywatności, i to z niewidocznym na pierwszy rzut oka kosztem w jakości obrazu. Co ciekawe, ta funkcja może działać tak, by ochrona prywatności była aktywna tylko podczas wyświetlania powiadomień oraz kodów PIN i haseł.

Jeśli chodzi o aparaty, to wszystkie matryce pozostały tu bez zmian na plus, a matryca jednego z teleobiektywów w modelu Ultra została… zmniejszona. Samsung chwali się jedynie poprawionym software’em aparatu oraz jaśniejszymi obiektywami w wersji Ultra. Nowe telefony powinny więc wypadać jeszcze lepiej w trudnych warunkach oświetleniowych – ale to jeszcze sprawdzimy.
Akumulator powiększono tylko w modelu bazowym – z 4000 do 4300 mAh. Ten sam model ma jednak szybsze ładowanie bezprzewodowe, podobnie jak S26+. W Galaxy S26+ przyspieszono już nie tylko ładowanie bezprzewodowe, ale też przewodowe – to drugie dokładnie z 45 W do 60 W.

Software i AI – z potencjałem i pewnym „ale”
Na pokładzie z nowymi flagowcami dostajemy oczywiście Androida 16 z OneUI 8.5, czyli systemem, który na wcześniejszych urządzeniach zadebiutował już ładnych kilka miesięcy temu. Pod względem estetyki mamy tu zatem samsungową klasykę.

Do bogatej bazy funkcji AI dołączyło wąskie grono nowości. Jedną z nich jest Now Nudge, czyli inteligentny system podpowiedzi, który ma ułatwiać codzienną organizację i sprawną komunikację, na przykład w komunikatorach takich jak WhatsApp.
Drugą, choć moim zdaniem jeszcze nie do końca przemyślaną, jest funkcja Asystenta połączeń. Ma on być taką inteligentną pocztą głosową – po jego włączeniu telefon ma za nas odbierać połączenia od nieznanych, potencjalnie spamowych numerów i prosić rozmówcę o pozostawienie wiadomości głosowej. Następnie my będziemy mogli taką wiadomość odsłuchać lub przeczytać jej transkrypt czy podsumowanie – a potem zdecydować, czy chcemy oddzwonić lub inaczej odpowiedzieć na połączenie. Widzę tu natomiast co najmniej dwa problemy.

Przede wszystkim, wedle informacji przekazanych przez Samsunga, funkcja podobno nie pozwala sprawić, by Asystent nie odbierał automatycznie numerów spoza Unii Europejskiej. Efekt? Jeśli Asystent odbierze takie połączenie, będziemy musieli za nie zapłacić. Mam jednak nadzieję, że ekspert producenta się mylił, a Asystent będzie ignorował połączenia, które dotychczas jego systemy po prostu blokowałby jako spam. Drugi problem leży jednak w naturze ludzkiej – zastanówcie się, kiedy ostatnio zostawiliście komuś wiadomość głosową, gdy dobiliście się do jego poczty głosowej. Ja nie zrobiłam tego nigdy – zamiast tego po prostu pisałam SMS-a. Myślę więc, że Asystent połączeń będzie przede wszystkim pułapką na automaty.
Nie tylko telefony – są też nowe słuchawki
Wraz z telefonami Samsung zaprezentował właśnie następną generację bezprzewodowych słuchawek – Galaxy Buds 4 oraz Galaxy Buds 4 Pro. Obydwa modele cechują się odświeżonym designem i mają nowe funkcje, ale o dziwo nadal nie obsługują potężniejszych kodeków takich jak LDAC. Musimy nadal cieszyć się tu poczciwym SBC.

Jednak z dobrych wieści dokanałowy model Pro dostał nowe, większe przetworniki i podobno ulepszony adaptacyjny korektor oraz ulepszone adaptacyjne ANC. Ulepszony adaptacyjny EQ wprowadzono też w modelu bazowym, dousznym. Ponadto obydwie pary słuchawek pozwalają teraz odrzucać i odbierać połączenia gestami wykonywanymi głową, a także obsługiwać asystentów AI komendami głosowymi. Modelem Pro można na dodatek sterować poleceniami głosowymi, przy czym trzeba pamiętać, że te nowe funkcjonalności powinny działać tylko w parze ze smartfonami Galaxy.
Ja mimo wszystko jestem ciekawa tych brzmienia tych słuchawek, zwłaszcza w odniesieniu do ich cen.

Seria Samsung Galaxy S26: Ceny i dostępność
W końcu dotarliśmy do najważniejszego. Ile kosztują nowości od Samsunga? Biorąc pod uwagę niewielką liczbę zmian, mogą Was przyprawić o zawrót głowy. Oto pełna lista:
Samsung Galaxy S26
- 12/256 GB – 4499 zł
- 12/512 GB – 5399 zł
Samsung Galaxy S26+
- 12/256 GB – 5599 zł
- 12/512 GB – 6499 zł
Samsung Galaxy S26 Ultra
- 12/256 GB – 6499 zł
- 12/512 zł – 7399 zł
- 16 GB/1 TB – 8699 zł
Akcesoria
- Samsung Galaxy Buds 4 – 849 zł
- Samsung Galaxy Buds 4 Pro – 1099 zł
Jak widać, Samsung wyciął z oferty bazowy model ze 128 GB pamięci (co akurat trudno krytykować). Natomiast w zasadzie każdy z wariantów sprzętowych jest droższy niż analogiczne modele z zeszłego roku, i to sporo droższy.

Czy chętni na nowe urządzenia południowokoreańskiego producenta się znajdą? Co do to tego nie mam wątpliwości. Myślę wręcz, że te telefony będą cieszyły się dużą popularnością. To częściowo za sprawą promocji, które obowiązują na start. Samsung klasycznie przygotował bowiem bogatą ofertę promocyjną.
Po pierwsze, producent pozwala kupić smartfony o wyższej ilości pamięci w cenie niższej – co przekłada się na korzyść nawet na poziomie 900 zł. Po drugie, ponownie można skorzystać z programu odkup, dzięki któremu zniżka na zakup nowego telefonu w zamian za oddanie starego ma wynieść od 200 do aż 2000 złotych. Po trzecie, producent pozwalał zyskać 150 złotych rabatu przy zakupie dwóch wskazanych urządzeń po zapisaniu się do powiadomienia o transmisji z wydarzenia Galaxy Unpacked. Więcej szczegółów na temat tych ofert znajdziecie oczywiście na stronie producenta.