Wkładasz kartridż albo płytę, wciskasz Power i po chwili grasz. Bez konieczności instalowania ogromnej aktualizacji, logowania do konta i zastanawiania się, czy za kilka lat serwery nadal będą działały. Konsole retro, jeszcze niedawno kojarzone głównie z kolekcjonerami, wyrastają dziś na jedną z najszybciej rozwijających się części rynku sprzętu dla graczy. Według prognoz w 2026 roku segment ten osiągnie wartość 4,18 mld dolarów i urośnie około dwa razy szybciej niż cały rynek konsol.
Stare gry ponownie generują wielkie pieniądze
Globalna wartość rynku konsol retro ma wzrosnąć z 3,8 mld dolarów w 2025 roku do 4,18 mld dolarów w 2026 roku. Oznacza to tempo rozwoju na poziomie około 10 proc. rocznie. Dla porównania cały rynek konsol rośnie o 3-5 procent. Samą kwotę należy oczywiście traktować jako prognozę, ponieważ nie każdy raport tak samo definiuje sprzęt retro. Do tej kategorii trafiają zarówno oryginalne urządzenia sprzed lat, ich miniaturowe reedycje, jak i współczesne handheldy projektowane z myślą o klasycznych grach. Kierunek zmian trudno jednak zignorować.

Powrót do przeszłości nie ogranicza się tylko do hardware’u. Remaki i remastery gier zostały pobrane w 2025 roku łącznie 138 mln razy. Około 60 mln przypadło na produkcje stworzone od nowa, a 78 mln na odświeżone wersje starszych tytułów. Do tego dochodzą biblioteki klasyków dostępne w abonamentach największych producentów oraz niesłabnąca popularność pixelartu wśród twórców niezależnych.
Wydawcy gier dobrze wiedzą, że rozpoznawalna marka sprzedaje się łatwiej niż zupełnie nowy pomysł. Gracze natomiast mogą wrócić do lubianych światów bez walki ze starą rozdzielczością, archaicznym sterowaniem i problemami z uruchomieniem gry na współczesnym sprzęcie.
Nie tylko nostalgia napędza konsole retro
Najbardziej oczywistym paliwem dla tego trendu są millenialsi, którzy dorastali z pierwszym PlayStation, Nintendo 64 czy Game Boyem. Dziś dysponują większym budżetem niż w dzieciństwie i mogą odkupić sprzęt, o którym kiedyś marzyli albo którego pochopnie pozbyli się kilkanaście lat temu. Na OLX, Allegro i Vinted można znaleźć mnóstwo konsol retro w bardzo zróżnicowanych cenach.

Klasycznymi grami interesują się jednak również osoby, które nie pamiętają ich premier. W międzynarodowym badaniu dotyczącym nostalgii 65 proc. przedstawicieli pokolenia Z przyznało, że odczuwa sentyment do czasów sprzed swoich narodzin. Stary sprzęt jest dla nich nie tyle powrotem do dzieciństwa, ile odkrywaniem innej epoki technologii – z jej ograniczeniami, charakterystycznym wzornictwem i znacznie prostszymi zasadami.
Drugi powód jest mniej sentymentalny. Część graczy ma coraz większy problem z tym, że cyfrowy zakup często oznacza jedynie licencję i dostęp udzielony na warunkach wydawcy. Gdy firma wyłączy serwery, zakończy obsługę gry albo usunie ją ze sklepu, klient może stracić możliwość korzystania z produktu, za który wcześniej zapłacił.
Skalę niezadowolenia pokazała europejska inicjatywa „Stop Destroying Videogames”, znana szerzej jako „Stop Killing Games”. Zebrała niemal 1,3 mln zweryfikowanych podpisów i przekroczyła wymagane progi w 24 krajach Unii Europejskiej. Jej zwolennicy domagają się, aby wydawcy pozostawiali sprzedawane gry w stanie umożliwiającym dalszą rozgrywkę także po zakończeniu oficjalnego wsparcia.
Zakup starej konsoli może być pułapką
Fizyczny sprzęt daje większe poczucie kontroli, lecz są z nim związane pewne problemy. Kondensatory, napędy optyczne, baterie, ekrany i analogi zużywają się nawet wtedy, gdy urządzenie większość życia spędziło w szafie. Najtańsza konsola znaleziona na aukcji w sieci może więc szybko zamienić się w kosztowny projekt naprawczy. Między innymi dlatego rośnie rynek profesjonalnie odnawianych urządzeń. Według prognoz jego wartość w przypadku konsol ma w 2026 roku przekroczyć 1,2 mld dolarów, a około 30 proc. tej kwoty przypadnie na Europę.
Na obecnej w Polsce platformie refurbed można znaleźć zarówno Nintendo 64, Game Boya Color czy PlayStation 2, jak i urządzenia znacznie młodszych generacji. Oferowany tam sprzęt przechodzi proces odnowienia obejmujący nawet 40 etapów, a kupujący otrzymuje minimum 12 miesięcy gwarancji oraz 30 dni na zwrot. Przy kilkunasto- lub kilkudziesięcioletniej elektronice takie zabezpieczenia mogą być ważniejsze niż niewielka różnica w cenie.
Popularność trendu retro w gamingu pokazuje, że konsumenci nie szukają dziś wyłącznie najnowszych technologii. Coraz częściej chcą również doświadczeń, które kojarzą im się z prostotą, autentycznością i konkretnym momentem, na przykład w historii gier. Odnowiony sprzęt może być sposobem na połączenie tej nostalgii z oczekiwaniami współczesnego konsumenta dotyczącymi jakości i bezpieczeństwa zakupu
– mówi Kilian Kaminski, współzałożyciel refurbed.
Konsole retro na pewno nie wyprą współczesnych PlayStation, Xboxów ani urządzeń Nintendo. Ich rosnąca popularność pokazuje jednak, że pogoń za lepszą grafiką nie jest jedynym kierunkiem rozwoju gamingu. Dla jednych klasyczne urządzenia są powrotem do dzieciństwa, dla innych odkryciem zupełnie nowego świata. Coraz więcej graczy łączy natomiast jedno: chcą mieć pewność, że kupiona gra pozostanie ich grą.
Źródło: refurbed