iPhone 18 Pro ogłoszony. Ostrożny następca, ale te kolory robią wrażenie

Piotr MalinowskiSkomentuj
iPhone 18 Pro ogłoszony. Ostrożny następca, ale te kolory robią wrażenie

Ta zapowiedź to najmniejsze zaskoczenie dzisiejszego wieczoru. iPhone 18 Pro został oficjalnie zaprezentowany szerszej publice. Nie ma tu mowy o żadnej rewolucji, a jedynie zachowawczej ewolucji. Nie zabrakło drobnych poprawek czy ulepszeń, a także robiących wrażenie wariantów kolorystycznych. Ile trzeba zapłacić za taką przyjemność?



iPhone 18 Pro to powtórka z rozrywki, ale jakże przyjemnej rozrywki

Dzisiejsza prezentacja Apple znacząco różni się od tych poprzednich. Apple zrezygnowało bowiem z pokazywania podstawowego modelu, ten prawdopodobnie ujrzymy dopiero wiosną przyszłego roku. Osoby cierpliwie czekające na zakup mocniejszej wersji raczej nie będą żałować – to bowiem mocniejsza konstrukcja i naprawdę ciekawe poprawki.

Zaskoczeniem nie jest ulepszony chip A20 Pro wykonany w 2-nanometrowej architekturze, a także wygląd niemalże identyczny jak zeszłoroczne smartfony. Po raz kolejny otrzymujemy sporą tylną wyspę z trzema obiektywami, choć najbardziej w oczy rzucają się dodatkowe warianty kolorystyczne. Zamiast pomarańczowego dostajemy jasny niebieski (bardzo podobny do tego z iPhone’a 16), czarny, srebrny oraz wiśniowy. Trzeba przyznać, że całość prezentuje się naprawdę świetnie.



Nie brakuje oczywiście funkcji AI, zaawansowanej Siri obsługiwanej jeszcze lepiej przez ulepszony chip (dostępnej przez nową aplikację). Siri otrzyma również specjalny tryb wewnątrz aplikacji Aparat, a także funkcję Expressive voices pozwalającą dopasować głos asystenta do własnych potrzeb i preferencji. AI powiadomi nas także o nowych aktualizacjach na np. stronie internetowej. Krótko mówiąc: sztuczna inteligencja wykryje, kiedy jej tak naprawdę potrzebujemy.

Wspomniany chip A20 Pro to ogromny skok w zakresie wydajności, podobno największy w historii smartfonów (6 rdzeni CPU, 7 rdzeni GPU i dedykowany 32-rdzeniowy silnik neuronowy). Apple było zmuszone przez to do zmiany sposobu projektowania chipów – dzięki temu układ jest tuż przy ulepszonej komorze chłodzenia i może działać na wyższych obrotach.

iPhone 18 Pro Max wytrzyma na baterii znacznie dłużej niż swoi poprzednicy 45 godzin oglądania filmów wideo. Do tego dochodzi ładowanie do 50% w przeciągu 15 minut. Apple poświęciło też sporo uwagi systemowi kamer: dodano zmienną przysłonę do głównego 48 MP obiektywu. To pozwala na lepsze kontrolowanie tego, jak wyglądają konkretne ujęcia – użytkownik decyduje ile faktycznie światła dociera do soczewki. Wszystko to wspomagane przez najróżniejsze inteligentne rozwiązania.

Efekty kinowe dodamy nawet po uwiecznieniu nagrania, time-lapse zarejestrujemy z kolei nareszcie w 4K. Dodano również tzw. Pro Controls dla zaawansowanych użytkowników. To jeszcze więcej manualnych opcji, by dopasować szczegółowe ustawienia do nawet pojedynczego ujęcia. iPhone ma jeszcze lepiej dzięki temu nadawać się do nagrywania długometrażowych filmów.

Ulepszono również dynamiczną wyspę, która jest teraz nieco mniejsza, ale dodatkowo potrafi wyświetlać więcej powiadomień na żywo jednocześnie. Dzięki temu jeszcze bardziej będziemy na bieżąco z najważniejszymi informacjami.

Jeśli zaś chodzi o ceny, to prezentują się one następująco: 6299 złotych za 256 GB iPhone 18 Pro oraz 6799 złotych za iPhone 18 Pro Max. Najwięcej zapłacimy za wersję 2 TB, bo 12799 złotych. Smartfony będą dostępne od 18 września.

Źródło tekstu i zdjęcia otwierającego: Apple

Piotr MalinowskiDziennikarz z pasji i wykształcenia. Jest związany z popularnymi serwisami branżowymi, gdzie od siedmiu lat publikuje treści o nowych technologiach, gamingu oraz „ludziach internetu”. Fascynuje go wpływ influencer marketingu na społeczeństwo oraz szeroko pojęte przyczyny i skutki nierówności społecznych. Prywatnie fan powieści/filmów grozy, gier studia Piranha Bytes, podcastów kryminalnych, dobrej kawy oraz rowerowych wycieczek.