Google Pixel 11 nie będzie rewolucyjnym smartfonem, ale chyba nikt nie spodziewał się innego scenariusza. Producent szykuje jednak spory skok wydajności, choć nie brakuje też złych wieści.
Google Pixel 11 wyciekł i mamy dwie wiadomości: świetną i niezrozumiałą
Wielkimi krokami zbliża się premiera kolejnej generacji smartfonów Google, szczegóły urządzeń poznamy w pierwszej połowie sierpnia. Zaskakujący jest zatem wyciek specyfikacji Pixel 11a, który to sprzęt pojawi się na rynku znacznie później. Zapewne sporo osób czeka na bardziej budżetową propozycję. Czego zatem można się spodziewać?
Jak wynika z doniesień Mystic Leaks, sercem smartfona będzie najnowszy układ Tensor G6 i jest to naprawdę dobra wiadomość. Obecna generacja napędzana jest przez Tensor G4, który powoli łapie zadyszkę. Szykuje się zatem spory skok wydajności, jak i obsługa bardziej zaawansowanych funkcji AI.

Do tego wszystkiego Google dorzuci 8 GB pamięci RAM, a także 6,3-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 1080p. Nie zabraknie też zaawansowanego układu Titan M3 chroniącego dane użytkownika. Nie wszystko może być jednak perfekcyjne i tutaj trzeba zerknąć w stronę akumulatora.
Wygląda na to, że Pixel 11a zyska baterię o pojemności 4870 mAh, co jest sporym krokiem w tył. Obecna generacja posiada bowiem ogniwo 5100 mAh, trudno zatem zrozumieć decyzję producenta. Kto wie, może bardziej energooszczędny Tensor G6 pozwoli przymknąć na to oko?
Plotki sugerują również zupełnie nowy aparat do selfie i wideorozmów, a także kilka estetycznych wariantów kolorystycznych (czarny, zielony, fioletowy, srebrny). Pozostaje zatem cierpliwie czekać na oficjalną zapowiedź i mieć nadzieję, że cena sprzętu będzie względnie przystępna.
Źródło tekstu: Android Authority / Zdjęcie otwierające: instalki.pl