Samodzielne składanie komputerów, które przez lata było fundamentem społeczności entuzjastów technologii, przechodzi obecnie przez najtrudniejszy okres od lat. Choć pasjonatów z pewnością nie brakuje, to brutalna rzeczywistość rynkowa zmusza wielu z nich do odłożenia planów modernizacji sprzętu na dalszy plan. Najmocniej odczuwają to producenci płyt głównych, którzy stali się rykoszetowymi ofiarami kryzysu panującego w innych segmentach.
Paradoks stabilnych cen
Sytuacja na rynku jest o tyle nietypowa, że same płyty głównie nie podrożały w tak gwałtownym tempie jak inne podzespoły. Podczas gdy ceny pamięci operacyjnej, nośników SSD czy wydajnych kart graficznych osiągają często poziomy zaporowe, koszt zakupu bazy komputera pozostał relatywnie stabilny. Problem polega jednak na tym, że bez drogiego RAM-u czy karty graficznej płyta główna staje się przecież bezużyteczna. W efekcie konsumenci, zniechęceni całkowitym kosztem budowy nowej maszyny, najczęściej rezygnują z zakupów.
Zgodnie z najnowszym raportem Digitimes, branża płyt głównych musi przygotować się na trudny rok 2026. Prognozy są bezlitosne – jeśli sytuacja z dostępnością kluczowych części się nie poprawi (a na to się nie zanosi), niektórym dobrze znanym markom może grozić nawet całkowity upadek.
Gigantyczne spadki u lidera branży
Najlepszym dowodem na powagę sytuacji są liczby dotyczące największych graczy, takich jak ASUS, ASRock czy MSI. Szczególnie uderzające są dane dotyczące pierwszego z wymienionych gigantów. Asus, będący liderem w produkcji płyt głównych, w 2025 roku mógł pochwalić się dostawami na poziomie około 15 milionów sztuk. W obecnym roku szacuje się, że liczba ta może osiągnąć poziom maksymalnie 10 milionów. Tak znaczący spadek sprzedaży u lidera możemy potraktować więc jako sygnał, że mniejsze firmy znajdują się w jeszcze trudniejszej sytuacji.

Dlaczego podzespoły są tak drogie i trudno dostępne? Poruszaliśmy już ten wątek na łamach naszego serwisu wielokrotnie. Zresztą, bądźmy szczerzy – od miesięcy cała branża tech o tym huczy. Głównym winowajcą jest dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji. Centra danych, które napędzają nowoczesne algorytmy AI, potrzebują ogromnych ilości pamięci i mocy obliczeniowej. To, jak możemy się domyślać, skutecznie drenuje zasoby dostępne dla zwykłych użytkowników. W konsekwencji prowadzi to do braków w regularnych dostawach i co za tym idzie – do wyższych cen.
Niestety, nic nie wskazuje na to, by sytuacja miała szybko się unormować. Najwięksi gracze w produkcji pamięci, tacy jak Samsung, otwarcie przyznają, że ograniczenia w podaży oraz wysokie koszty produkcji będą nam towarzyszyć przez cały rok.
To oznacza, że rynek płyt głównych pozostanie w stanie głębokiej stagnacji tak długo, jak długo całkowity koszt budowy komputera nie wróci do poziomu akceptowalnego dla przeciętnego klienta.
O ile w ogóle wróci.
Źródło: Android Headlines / Zdj. otwierające: unsplash.com (@anarchist)