Ceny nowych smartfonów idą w górę. Tanio to już było

Robert LewandowskiSkomentuj
Ceny nowych smartfonów idą w górę. Tanio to już było

Boom na sztuczną inteligencję mocno wpływa na branżę mobilną. Rosną koszty kluczowych podzespołów, co przekłada się na wyższe ceny nowych urządzeń. Producenci szukają oszczędności, ograniczają niektóre specyfikacje i ostrożniej podchodzą do tańszych modeli. Niewykluczone, że 2026 rok może być początkiem końca ery wyjątkowo taniej elektroniki użytkowej.



Rozwój sztucznej inteligencji ma swoją ukrytą, wysoką cenę dla zwykłego konsumenta. Ogromny popyt na serwery AI do tego stopnia wyssał moce produkcyjne fabryk, że ceny pamięci RAM oraz przestrzeni masowej poszły do góry. Za moduł 12 GB RAM i 256 GB na dane producenci muszą zapłacić obecnie około 310 dolarów. To spory wzrost o 340% względem ubiegłego roku.

Pamięć jest dziś droższa niż same flagowe procesory od Qualcomma czy MediaTeka, wyceniane na ok. 280 dolarów. Koszty zmuszają gigantów do trudnych decyzji. Nawet Google odczuło presję, dlatego w nowych modelach Pixel 11 Pro zredukowano RAM z 16 GB do 12 GB. Mimo to cena samej słuchawki poszła w górę.



Ceny szybują na całym świecie

Według Counterpoint Research, uśredniona cena smartfonów na świecie skoczyła w tym roku o 15%. Z kolei modele premierowe są droższe aż o jedną czwartą w porównaniu do swoich poprzedników z ubiegłego roku. Z danych Counterpoint Research wynika, że fala podwyżek uderzyła najmocniej w Indie (21% w górę), rynki Azji i Pacyfiku (19%) oraz Bliski Wschód i Afrykę (18%). W Europie jest zdecydowanie lepiej, ale wzrosty i tak sięgnęły 7%. Z raportu wynika, że aby ratować własne zyski bez drastycznego zawyżania kwot na półkach, firmy decydują się na ukryte cięcia. Montują chociażby słabsze aparaty, oferują mniej miejsca na pliki lub sięgają po modemy 4G.

Zmęczeni podwyżkami konsumenci częściej niż zwykle wstrzymują się z wymianą sprzętu, szukają urządzeń odnowionych lub korzystają z programów ratalnych. Nawet Apple, które dotąd sztucznie trzymało ceny w ryzach, najprawdopodobniej podniesie stawki przy premierze iPhone’a 18.

Samsung w odwrocie do reszty stawki

Po latach stabilizacji branżę czeka spory cios. Prognozy zakładają spadek globalnych dostaw o 14,3% w bieżącym roku. Stabilizacji, po kolejnych spadkach w 2027, można spodziewać się najwcześniej za dwa lata. Kryzys uderza najboleśniej w telefony budżetowe. Oznacza to spore problemy dla chińskich potęg takich jak Xiaomi, Oppo, vivo czy Honor, których sprzedaż może zanurkować od 15 do nawet 34%.

Counterpoint wskazuje, że niespodziewanym zwycięzcą w tym chaosie okazuje się Samsung. Dzięki niezależnej produkcji kluczowych komponentów i olbrzymiemu portfolio, koreański gigant ma w tym roku minimalnie urosnąć (+0,8%) i powrócić na fotel globalnego lidera. Apple zanotuje nieznaczny spadek (-2,1%), uratowane lojalnością zamożniejszych klientów.

Prawdziwym rynkowym ewenementem pozostaje jednak Huawei, który dzięki dominacji w Chinach i własnym procesorom zamierza urosnąć o imponujące 8%.

Źródło tekstu: Counterpoint Research, Benchmark, Sammy Fans / Zdjęcie otwierające: Magnific.com – cookie_studio

Robert LewandowskiLubię wiedzieć, jak działa świat, ten duży i ten tuż za rogiem. Fascynują mnie ludzie, społeczeństwo, nowe technologie i polityka, a najbardziej to, jak wszystko się ze sobą łączy i wpływa na nasze codzienne życie.