Apple przez ponad cztery dekady konsekwentnie trzymało dotyk z dala od głównego ekranu Maca. To jedna z największych zmian w historii komputerów Apple. Od premiery pierwszego Macintosha w 1984 roku użytkownicy mogli obsługiwać system za pomocą myszy, gładzika, klawiatury, a przez kilka lat także Touch Bara, ale nigdy bezpośrednio na głównym wyświetlaczu. Teraz producent zmienia zdanie z rozmachem: nowy MacBook Pro dostał ekran dotykowy Tandem OLED, obsługę Multi-Touch, Dynamic Island oraz układy M5 Pro i M5 Max. W Polsce za historyczną nowość trzeba jednak zapłacić co najmniej 14 999 zł.
Pierwszy Apple MacBook z dotykowym ekranem oficjalnie
Nowy MacBook Pro reaguje na gesty znane z iPhone’a i iPada. Na ekranie można przewijać strony i dokumenty, powiększać zdjęcia gestem szczypnięcia, przeciągać elementy, obracać obiekty, rysować oraz układać okna. Czujnik dotyku został zintegrowany bezpośrednio z panelem, a nie umieszczony jako osobna warstwa nad nim, co ma ograniczać opóźnienia.

Apple nie próbuje przy tym zastąpić klawiatury i gładzika. Dotyk ma być kolejnym sposobem sterowania, szczególnie przydatnym w programach kreatywnych. Pixelmator Pro pozwoli malować i zaznaczać bezpośrednio na obszarze roboczym, w Logic Pro ekran zamieni się w polifoniczną klawiaturę i zestaw padów, a w Final Cut Pro palcem będzie można przesuwać klipy oraz powiększać oś czasu. Z nowych możliwości skorzystają także między innymi DaVinci Resolve, Lightroom, Blender, Shapr3D i aplikacje Microsoft 365.

Starsze programy nie powinny od razu stać się bezużyteczne. macOS automatycznie zamienia dotknięcia na kliknięcia, natomiast deweloperzy otrzymują interfejsy pozwalające projektować bardziej zaawansowane gesty. Wzmocniony zawias ogranicza kołysanie wyświetlacza, a stabilizacja obrazu z kamery ma tłumić drgania widoczne podczas wideorozmów.
Razem z dotykiem na Macu debiutuje Dynamic Island. Interaktywny obszar u góry ekranu pokazuje między innymi aktywności na żywo, połączenia, odtwarzaną muzykę, transfery AirDrop i powiadomienia. Można go dotknąć, aby szybko wykonać powiązaną czynność.

PROLED XDR to tandemowy OLED o jasności 2000 nitów
Ekran dotykowy w nowym MacBooku Pro jest najgłośniejszą, ale niejedyną rewolucją. MacBook Pro po raz pierwszy otrzymał wyświetlacz OLED, nazwany PROLED XDR. Występuje on w dwóch rozmiarach: 14,2 oraz 16,3 cala. Panel wykorzystuje dwie samoświecące warstwy pikseli, co pozwala połączyć głęboką czerń z wysoką i równomierną jasnością na całej powierzchni.
Ekran osiąga do 1000 nitów jasności utrzymywanej na całej powierzchni oraz 2000 nitów wartości szczytowej zarówno w HDR, jak i SDR. Współczynnik kontrastu wynosi 10 000 000:1, a ProMotion płynnie reguluje odświeżanie w zakresie od 10 do 120 Hz. Obsługiwane są przestrzenie P3 i Adobe RGB oraz ponad 80 proc. gamy Rec. 2020, co ma znaczenie zwłaszcza przy obróbce fotografii, projektowaniu do druku i korekcji kolorów w materiałach HDR.

Każdy panel jest fabrycznie kalibrowany i oferuje tryby referencyjne. Osoby pracujące w mocno oświetlonych pomieszczeniach mogą dodatkowo wybrać szkło nanostrukturalne, skuteczniej redukujące odbicia.
Smuklejsza obudowa, ale najmocniejsze układy to M5
Co ciekawe, dotykowe MacBooki Pro nie korzystają z bazowego układu M6. Apple zastosowało w nich mocniejsze jednostki M5 Pro i M5 Max, podczas gdy pokazany równolegle 14-calowy model z M6 zachowuje ekran Liquid Retina XDR wykonany w technologii mini-LED i nie obsługuje dotyku. To nie pomyłka w numeracji, lecz wyraźny podział oferty na model podstawowy oraz droższe maszyny dla profesjonalistów.
W najmocniejszej konfiguracji MacBook Pro otrzymuje 18-rdzeniowe CPU, 40-rdzeniowe GPU, 128 GB pamięci zunifikowanej i dysk SSD o pojemności 16 TB. Akceleratory Neural Accelerator w każdym rdzeniu GPU mają przyspieszać lokalne zadania AI, a silnik ray tracingu trzeciej generacji pomoże w renderowaniu grafiki 3D i grach.
Nowa konstrukcja jest też lżejsza. Wersja 14-calowa waży od 1,38 kg, czyli o 100 g mniej niż poprzednik, a 16-calowa – od 1,82 kg, co oznacza spadek aż o 300 g. Obudowy są odrobinę cieńsze, ramki wokół wyświetlaczy zwężono, a przeprojektowany układ chłodzenia ma utrzymywać wysoką wydajność M5 Pro i M5 Max mimo mniejszych gabarytów.
Bateria na dobę, Wi-Fi 7 i Thunderbolt 5
Deklarowany czas pracy sięga 24 godzin, a szybkie ładowanie pozwala odzyskać 50 proc. energii w 30 minut. Zestaw złączy obejmuje trzy porty Thunderbolt 5, HDMI, czytnik kart SDXC, MagSafe 3 oraz gniazdo słuchawkowe. M5 Pro obsłuży do trzech dodatkowych monitorów, natomiast M5 Max – do czterech.

Łączność bezprzewodową zapewniają Wi-Fi 7 i Bluetooth 6. Na pokładzie znalazły się także kamera Center Stage 12 MP, trzy mikrofony jakości studyjnej i przeprojektowany system sześciu głośników, który ma oferować o 50 proc. głębszy bas. Całość działa pod kontrolą macOS 27 Golden Gate.
Cena dotykowego MacBooka Pro w Polsce
Zamówienia przedpremierowe już ruszyły, a dostawy i regularna sprzedaż rozpoczną się 6 listopada. Komputery występują w kolorach srebrnym i gwiezdnej czerni. Polskie ceny prezentują się następująco:
- MacBook Pro 14” z M5 Pro – od 14 999 zł, a dla sektora edukacji od 14 199 zł;
- MacBook Pro 16” z M5 Pro – od 17 999 zł, a dla sektora edukacji od 16 899 zł;
- MacBook Pro 14” z M5 Max – od 23 499 zł, a dla sektora edukacji od 21 899 zł;
- MacBook Pro 16” z M5 Max – od 24 999 zł, a dla sektora edukacji od 23 399 zł.
Dla porównania niedotykowy MacBook Pro 14” z układem M6 kosztuje od 10 499 zł. Wejście w nową konstrukcję z panelem PROLED XDR wymaga więc dopłaty co najmniej 4500 zł. Dotyk wreszcie trafił na Maca, ale na razie pozostaje przywilejem jego najdroższych odmian.
Źródło: Apple