W ostatnich dniach urzędowania Tima Cooka na stanowisku szefa Apple, gigant z Cupertino postanowił mocno zaakcentować swoją pozycję na rynku sprzętowym. Bez większego rozgłosu zaprezentowano odświeżone komputery Mac mini oraz potężnego Mac Studio, które otrzymały pod maską zupełnie nowe jednostki napędowe. Na scenę wkracza M6 – pierwszy procesor stworzony w litografii 2 nm – oraz ekstremalnie wydajny M5 Ultra z absolutnie gigantycznym 80-rdzeniowym GPU.
Oba komputery mają zacząć trafiać do pierwszych klientów już 22 września, a sam wiceprezes Silicon Engineering Group w Apple, Sri Santhanam, mówi wprost o wielkim skoku w dziedzinie wydajności i lokalnych obliczeń sztucznej inteligencji. Przyjrzyjmy się zatem nieco dokładniej temu, co właściwie trafia na rynkowy stół.
Rewolucja w 2 nanometrach, ale z niespodziewanym zwrotem akcji
Najważniejszą nowością technologiczną jest bez wątpienia debiut procesora M6. To pierwsza jednostka Apple wyprodukowana w procesie technologicznym 2 nm, co pozwoliło upakować znacznie większą gęstość tranzystorów na jeszcze mniejszej powierzchni. Nowy układ dysponuje 12-rdzeniową architekturą CPU, na którą składają się 2 rdzenie typu „super”, 4 rdzenie wydajnościowe oraz 6 jednostek energooszczędnych. Takie zestawienie ma zapewnić najszybszą na świecie wydajność jednowątkową oraz do 1,2 raza szybsze działanie w wielowątkowości w porównaniu do M5.

Zmieniła się także sekcja graficzna. 12-rdzeniowy GPU zyskał dedykowany Akcelerator Neuronowy przy każdym z rdzeni, co ma się przełożyć na blisko 30-procentowy skok mocy obliczeniowej dla sztucznej inteligencji względem poprzednika. Do tego dochodzi podwójny, 16-rdzeniowy silnik Neural Engine oraz przepustowość pamięci zintegrowanej na poziomie 170 GB/s. Ograniczeniem dla wymagających użytkowników może być jednak fakt, że M6 obsłuży maksymalnie 32 GB RAM.
Co jeszcze ciekawe, M6 może okazać się rodzinnym jedynakiem. Z wcześniejszych doniesień Bloomberga wynika, że Apple nie zaoferuje układów M6 Pro ani M6 Max. Gigant prawdopodobnie zdecyduje się na bezpośredni przeskok do generacji M7 w połowie 2027 roku.
Cztery moduły połączone w jedno
O ile M6 stanowi pokaz miniaturyzacji, o tyle M5 Ultra ma być pokazem czystej, bezkompromisowej siły. Producent zastosował tu po raz pierwszy architekturę quad-die, łącząc za pomocą udoskonalonej technologii UltraFusion dwa dwumodułowe układy M5 Max. W efekcie cztery fizyczne matryce mają współpracować ze sobą jak jeden zintegrowany procesor, oferując przepustowość między modułami przekraczającą 4,4 TB/s.

Sercem M5 Ultra jest CPU z maksymalnie 36 rdzeniami oraz grafika składająca się nawet z 80 rdzeni GPU. Taka konfiguracja gwarantuje aż 4,5-krotny wzrost mocy obliczeniowej dla sztucznej inteligencji w porównaniu do M3 Ultra oraz skok wydajności graficznej o około 40 procent. Na pokładzie znalazł się też 32-rdzeniowy Neural Engine oraz zaktualizowany Media Engine, sprzętowo obsługujący kodowanie ProRes, HEVC i dekodowanie AV1.
Absolutne maksimum mocy ma jednak swoją cenę
Wybór stacji Mac Studio z M5 Ultra w bazowym wariancie daje dostęp do 30-rdzeniowego CPU i 64-rdzeniowego GPU zintegrowanego z 96 GB pamięci RAM. Jeśli to za mało, cennik ulepszeń będzie w stanie dać solidnie po kieszeni. Dopłata do pełnego, 80-rdzeniowego GPU wynosić będzie bowiem 1300 dolarów.
Rozbudowa zintegrowanej pamięci RAM również nie będzie należeć do tanich przyjemności. Zwiększenie jej pojemności do 256 GB wyceniono na okrągłe 4000 dolarów. Wariant posiadający 512 GB zintegrowanej pamięci nie trafi natomiast do sprzedaży od razu. Klienci zainteresowani tą konfiguracją będą musieli poczekać na jej debiut do końca października.
Źródło: Apple, Android Headlines / Zdj. otwierające: Apple