ANBERNIC nie przestaje zadziwiać. Takiej konsoli jeszcze nie było

Paweł BliźniukSkomentuj
ANBERNIC nie przestaje zadziwiać. Takiej konsoli jeszcze nie było

Anbernic sprawia wrażenie firmy, której nigdy nie kończą się pomysły. Co prawda te pomysły rzadko są w stu procentach autorskie, bo każda kolejna konsola wyraźnie nawiązuje do jakiegoś urządzenia z przeszłości. Jednak wciąż robi to wrażenie. Tym razem producent szykuje sprzęt, który wygląda jak połączenie retro telefonu i kieszonkowego odtwarzacza, a jednocześnie ma być pełnoprawną konsolą do gier.



Model RG Rotate wchodzi na rynek z obrotowym ekranem i konstrukcją, jakiej w tym segmencie jeszcze nie było.

Czym jest ANBERNIC RG Rotate? Widać pewne nawiązania

Nowa konsola od pierwszego spojrzenia przywołuje wspomnienia urządzeń, które kiedyś próbowały przełamać schemat klasycznego prostokątnego ekranu. Widać tu echa Motoroli FlipOut i telefonów Sidekick, które stawiały na ruchomy wyświetlacz i nietypową konstrukcję. Anbernic wykorzystuje ten pomysł po swojemu. W RG Rotate ekran można po prostu przekręcić ręką, dopasowując jego położenie do tego, co akurat dzieje się w grze.



Zawias wykonano ze stopu metalu i odchudzono do minimum. Producent chwali się testami wytrzymałości, które mają zagwarantować, że mechanizm nie zacznie trzeszczeć po kilku tygodniach. Sam wyświetlacz ma kwadratowe proporcje jeden do jednego, co od razu sugeruje, że projekt powstał z myślą o klasycznych tytułach, które najlepiej wyglądają właśnie w takim formacie.

W środku działa Android, więc urządzenie otwiera dostęp do szerokiej gamy emulatorów i aplikacji, a przy okazji może pełnić rolę małego odtwarzacza multimediów. Obudowa występuje w dwóch wariantach. Srebrna Aurora Silver korzysta ze stopu aluminium, natomiast czarna Polar Black z tworzywa ABS, co daje dwa zupełnie różne wrażenia w dłoni.

Bateria ma pojemność 2000 mAh a ładowanie odbywa się z mocą 10 W. Pod względem wydajności sprzęt celuje w poziom pozwalający uruchomić gry z Nintendo 64. W tej klasie mobilnych retro konsol jest to już całkiem solidny pułap.

Sterowanie, porty i kilka decyzji, które mogą podzielić użytkowników

Anbernic próbował znaleźć balans między klasycznym układem przycisków a własnymi eksperymentami. Standardowy zestaw jest na swoim miejscu, ale uwagę zwracają wymienne przyciski naramienne L2 i R2. Producent przygotował je w dwóch wysokościach, dzięki czemu można dopasować je do własnego sposobu grania.

Na górze obudowy znalazł się pojedynczy port USB typu C i to on odpowiada zarówno za ładowanie, jak i za dźwięk. Brak klasycznego gniazda mini jack może być dla części użytkowników irytujący. Zwłaszcza że mówimy o sprzęcie, który ma również pełnić rolę małego odtwarzacza multimediów. Pamięć da się powiększyć kartą microSD, co przy emulatorach jest właściwie koniecznością.


Anbernic stawia na nietypową formę i możliwość dopasowania urządzenia do własnych preferencji, choć wiąże się to z pewnymi kompromisami. Teraz pozostaje czekać na pełną specyfikację oraz cenę.

Źródło: ANBERNIC / Zdj. otwierające: ANBERNIC

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.