Myśleliście, że w 2026 roku poczciwa podstawka AM4 w końcu odejdzie na emeryturę? Nic z tych rzeczy. Gdy wszyscy powoli przechodzą na standard DDR5, Gigabyte wyciąga z szafy zasłużony chipset B450 i wypuszcza na nim nowe płyty główne.
AM4 wiecznie żywe. Skąd ten zombiak w ogóle się wziął?
Sytuacja w skrócie wygląda tak: składanie taniego komputera do grania lub biura stało się bardzo drogie, głównie przez szaleństwo na rynku kości DRAM. Zamiast zmuszać klientów do płacenia fortuny za płyty pod DDR5 i samą pamięć, Gigabyte doszedł do wniosku, że czas odkurzyć sprawdzony standard DDR4. I nie jest to odosobniony przypadek. Chwilę wcześniej zrobił dokładnie to samo z młodszym o dwa lata chipsetem B550, wypuszczając model B550 AORUS Elite z Wi-Fi 7.

Zresztą, zjawisko odświeżania sprawdzonych, wręcz historycznych platform zaczyna przypominać ogólnoświatowy trend retro-hardware. Intel dalej utrzymuje przy życiu procesory Raptor Lake na gniazdko LGA 1700, a AMD do spółki z partnerami tak bardzo hołubie swoją najbardziej udaną podstawkę w historii, że mówi się nawet o wydaniu jubileuszowego procesora Ryzen 7 5800X3D „AM4 10th Anniversary Edition”. Do tego Gigabyte zaczął oficjalnie deklarować wsparcie dla tańszych, chińskich pamięci CXMT.
Gigant przygotował dwie bardzo podobne płyty w formacie microATX: B450M D3HP oraz B450M D3HP WIFI6E. Ta druga różni się w zasadzie tylko obecnością bezprzewodowej karty sieciowej Realtek RTL8852CE z obsługą Wi-Fi 6E oraz Bluetooth 5.3/5.4.
Dwa nowe mikrusy do prostych zadań
Oba układy oferują cztery banki na pamięć DDR4 (do 128 GB o taktowaniu 2667 MHz) oraz podstawową sekcję zasilania w układzie 4+2 fazy. Do tego dostajemy dwa sloty M.2 na szybkie dyski SSD. Jeden spięty bezpośrednio z procesorem (PCIe 3.0 x4), drugi wolniejszy (PCIe 2.0 x2) obsłużony przez sam chipset.
Ciekawostką jest tylny panel wyjść wideo. Znajdziemy tam jedno złącze DisplayPort 1.2 oraz dwa porty HDMI 2.0b. Jeśli ktoś buduje tanią stację roboczą i zamierza skorzystać z procesora ze zintegrowaną grafiką (jak np. Ryzen 5600G), bez problemu podepnie trzy monitory bez kupowania osobnej karty. Miłym akcentem w tak tanim sprzęcie są też trzy złącza dla adresowalnych pasków ARGB oraz przycisk Q-Flash Plus. To pstryczek, który pozwala wgrać nowy BIOS bez wkładania procesora czy RAM-u.

Nie ma tu oczywiście mowy o cudach technologicznych. Ze względu na wiek chipsetu zabrakło obsługi magistrali PCIe 4.0 oraz pamięci DDR5. Zaskoczeniem może być też lista wspieranych procesorów. Obejmuje ona głównie układy z serii 3000, 4000 oraz 5000 – od skromnego Athlona 200GE po flagowego Ryzena 9 5950X. Najstarsze układy Zen i Zen+ wypadły z listy najprawdopodobniej przez ograniczoną pojemność kości pamięci BIOS-u.
Pojawia się też jedno ważne ostrzeżenie sprzętowe. Płyty mogą fabrycznie startować z włączonym trybem CSM (Legacy). Jeżeli ześrubowany budżet postanowicie połączyć z najnowszymi kartami graficznymi z serii RTX 50, brak czystego środowiska UEFI może sprawić, że komputer po prostu nie przejdzie procedury POST i nie wyświetli obrazu.
Gigabyte nie podał jeszcze oficjalnej daty premiery ani cen. Natomiast historycznie płyty tej klasy wyceniano na około 50–80 dolarów (200-300 PLN).
Źródło: Gigabyte, Tom’s Hardware / Zdj. otwierające: Gigabyte, Canva