Włamali się do domu i ukradli 40 lat pasji. Znikło 850 gier na kultowe Nintendo

Paweł BliźniukSkomentuj
Włamali się do domu i ukradli 40 lat pasji. Znikło 850 gier na kultowe Nintendo

Roger Holler z okolic Seattle budował swoją kolekcję gier na konsolę Nintendo Entertainment System od 11. roku życia. Brakowało mu zaledwie trzech kartridży do zebrania kompletnie wszystkich tytułów, jakie kiedykolwiek wydano na tę platformę. Wszystko przepadło w jeden wieczór, gdy złodzieje wyważyli drzwi jego domu i zabrali sprzęt warty nawet 100 tysięcy dolarów.



Złodzieje wiedzieli, po co przychodzą. Po historię gamingu

Do włamania doszło w sierpniu 2026 roku, kiedy cała rodzina wyjechała na weekend poza miasto. Po powrocie w niedzielny wieczór zastali wyważone drzwi i opróżnione regały.

Złodzieje nie robili bezmyślnego bałaganu w całym budynku. Działali wyjątkowo precyzyjnie. Pierw weszli do głównej łazienki, skąd zabrali bransoletkę żony Rogera. Następnie skierowali się prosto do pokoju z regałami pełnymi klasycznych gier. Wyczyszczono je niemal do zera.



Dla poszkodowanego to ogromny cios emocjonalny i fizyczny. Roger przyznał w rozmowach z mediami, że od dnia włamania trzęsą mu się ręce i nie jest w stanie nawet spojrzeć na pusty mebel. Jeszcze niedawno leżało tam ponad 850 kartridży na Nintendo. Jego syn, Chris Sterling, który przez lata pomagał ojcu w szukaniu kolejnych wydań, nazwał całą sytuację po prostu rozdzierającą serce.

Roger zakładał, że zbierany przez cztery dekady zestaw posłuży w przyszłości jako zabezpieczenie finansowe dla wnuków. Chciał sprzedać go na opłacenie ich studiów.

Owoce 40 lat poszukiwań i wspólnie spędzonych weekendów

Cała historia zaczęła się w 1984 roku, gdy mama 11-letniego wówczas Rogera kupiła mu pierwszą konsolę. Od tamtego momentu pasja tylko rosła. Przez kolejne 30 lat mężczyzna spędzał niemal każdy wolny weekend na jeżdżeniu po sklepach z używaną elektroniką, targach i wyprzedażach garażowych. Z czasem dołączył do niego syn. Potrafili spędzić 10 godzin w samochodzie tylko po to, by kupić jeden rzadki kartridż.

Uzbieranie ponad 850 tytułów na jedną konsolę wymagało gigantycznej cierpliwości. Używane gry bez pudełek – takie jak Ice Climber, Rygar czy Donkey Kong 3 – kosztują około 25 dolarów za sztukę. Jednak zebranie ich w jednym miejscu i doprowadzenie kolekcji na skraj pełnej kompletności wywindowało jej wartość do kwoty między 50 a 100 tysięcy dolarów.

Stare kartridże stają się lepsze niż złoto. Rynek gier retro od kilku lat przeżywa niesamowity boom, a ceny rzadkich egzemplarzy potrafią przyprawić o zawrót głowy. Zaledwie dwa miesiące temu, w czerwcu 2026 roku, idealnie zachowana, fabrycznie zapakowana kopia Super Mario Bros. została wylicytowana na aukcji Heritage Auctions za kosmiczne 3 miliony dolarów. Na tej samej imprezie nowi właściciele płacili po kilkaset tysięcy dolarów za pierwszą część The Legend of Zelda.


reklama


Nawet pojedyncze kartridże z unikalnych wydarzeń, jak Nintendo World Championships z 1990 roku, osiągają na aukcjach ceny przekraczające 200 tysięcy dolarów. To tłumaczy, dlaczego złodzieje uderzyli akurat w ten punkt.

Źródło: FOX 13, Polygon / Zdj. otwierające: Unsplash (@ninjason)

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.