Netflix ogłosił, że już za kilka dni wyda nową grę na licencji organizacji FIFA – zagracie w nią na telewizorze, kontrolerami będą natomiast smartfony. Produkcja ma przygotować fanów piłkarskich emocji do startującego za chwilę mundialu. Czy jednak mamy do czynienia z jakąkolwiek konkurencją dla EA Sports FC?
FIFA powraca, ale w kompletnie innym wydaniu niż byście tego chcieli
Pierwszy mecz tegorocznych Mistrzostw Świata odbędzie się już 11 czerwca 2026 roku i zapewne nie wzbudzi on w naszym kraju przesadnej ekscytacji. Wszystko przez brak udziału polskiej reprezentacji, co lepiej przemilczeć. Nie brakuje jednak osób, które od dzieciństwa zagrywają się w produkcje okraszone logo organizacji FIFA.
Do niedawna seria kojarzyła się nierozerwalnie z EA, lecz to już pieśń przeszłości. Licencji nie przedłużono, wydawca postanowił przerzucić się zatem na nowe nazewnictwo i kontynuować rozwój marki. Od dawna słyszymy jednak, że FIFA nie chce porzucać gamingowej branży. Dowodem na to jest świeża gra, którą już za kilka dni przetestujecie na platformie Netflix – tak, dobrze czytacie.
FIFA World Cup: Launch Edition zadebiutuje dokładnie 11 czerwca 2026 roku i będzie dostępna bez dodatkowych kosztów dla każdego subskrybenta platformy streamingowej. Symulator pozwoli poprowadzić wszystkie 48 drużyn biorących udział w tegorocznym turnieju – zbędny okaże się tradycyjny kontroler, jego rolę pełnić będzie smartfon.

Zagracie sami lub z grupą znajomych, po premierze możecie natomiast spodziewać się licznych aktualizacji wprowadzających nową zawartość i poprawki. Opublikowany zwiastun nie mówi praktycznie nic, więc zobaczymy jak tytuł będzie wyglądał i działał w praktyce. Trudno jednak liczyć na to, by gracze nagle porzucili konkurencję.
EA Sports FC 26 nie pozostaje zresztą obojętne. Do gry trafiła już aktualizacja The World’s Game wprowadzająca 53 licencjonowane zespoły, z których 41 to te biorące udział w Mistrzostwach Świata.
Źródło tekstu i zdjęcia otwierającego: Netflix