Wygląda na to, że nie tylko DOOM jest platformą testową dla najróżniejszych sprzętów. Jeden z twórców internetowych udowodnił, iż może być nią również kultowy Minecraft. Grę udało się uruchomić na Game Boy Color, choć bez problemu kwadratowy świat zwiedzimy na czarno-białej wersji konsoli.
Minecraft ma prawo działać na sprzęcie, którego specyfikacja budzi obecnie tylko śmiech?
Game Boy zadebiutował na rynku w 1989 roku, kolorowy następca w 1998 roku. Trudno myśleć o grze Minecraft w smutnej monochromatycznej odsłonie, więc skupmy się na tym nowszym sprzęcie. Wyposażona jest ona w procesor Sharp SM83, gdzie taktowanie wynosi zaledwie 8,3 MHz. Do tego dochodzi wywołujące uśmiech na twarzy 32 KB pamięci RAM oraz 16 KB VRAM.
Faktem jest więc, że standardowej wersji Minecrafta po prostu nie da się na takim urządzeniu uruchomić. Game of Tobi zadbał zatem o szereg niezbędnych modyfikacji. Tak naprawdę grę pozbawiono tekstur, wszystko bloki są gładkie i różnimy je tylko poprzez kolor. Usunięto również szereg mechanik (zdrowie, surowce, przeciwnicy, ekwipunek). To skrajnie surowe doświadczenie i należy traktować je jako robiącą wrażenie ciekawostkę.
Użytkownicy mają do wyboru płaski świat lub taki bardziej tradycyjny (oczywiście losowo generowany). Można go eksplorować w trójwymiarze, rozglądać się, a nawet niszczyć bloki. Co niezwykle ciekawe: zwiedzimy również Nether, piekielny wymiar.
Nieco gorzej sytuacja wygląda na klasycznym Game Boyu, gdzie rozróżnienie konkretnych bloków należy do ekstremalnie trudnych zadań – wszystko się praktycznie zlewa. Technicznie jednak… grać można i to nawet płynnie. Sami zresztą możecie sprawdzić to na własnej skórze, gdyż twórca udostępnił darmowy plik ROM za pośrednictwem platformy Patreon.
Grę włączycie za pomocą emulatora lub zgrywając plik na specjalny kartridż.
Źródło tekstu i zdjęcia otwierającego: YouTube (@GameofTobi)