Dla milionów graczy to element zabawy, lecz dla prawników – potencjalne narzędzie uzależniania i kasyno online. Nowy pozew w Stanach Zjednoczonych stawia Valve w wyjątkowo niewygodnej sytuacji. Stawką może być nie tylko reputacja, ale i przyszłość popularnych mechanik monetyzacji.
Sprawa dotyczy skrzynek z przedmiotami, które od lat budzą kontrowersje. Tym razem jednak zarzuty padły z najwyższego szczebla – od urzędu prokuratora generalnego. Jeśli oskarżenia się potwierdzą, skutki mogą odczuć gracze na całym świecie.
Zarzuty wobec twórców Steam
Letitia James, prokurator generalna stanu Nowy Jork oskarża Valve o umożliwianie nielegalnego hazardu poprzez skrzynki z przedmiotami w grach takich jak Dota 2 czy Counter-Strike oraz na platformie Steam. Mechanizm jest prosty: gracz płaci za klucz, by otworzyć skrzynkę z losową nagrodą (niekiedy „wypadają” w rozgrywce jako losowa nagroda). Najcenniejsze przedmioty może później sprzedać innym użytkownikom, co – zdaniem prawników – nadaje całemu procesowi charakter hazardowy.

Badania i historie graczy
Naukowcy z City University of Hong Kong w badaniu opublikowanym w Journal of Addictive Behaviors zauważyli powiązania między kupowaniem skrzynek a zachowaniami hazardowymi. Co ciekawe, nie potwierdzono jednoznacznego pogorszenia zdrowia psychicznego badanych, choć ryzyko uzależnienia od gry było wyższe. Pozew przywołuje także historię młodego gracza opisaną przez ESPN, który jako nieletni miał rozwinąć niepokojące nawyki związane z Counter-Strike: Global Offensive.
Według dokumentów rynek wirtualnych przedmiotów z tej gry jest wart miliardy dolarów. W 2023 roku w CS2 otwartych zostało 400 318 821 skrzynek. To daje 12 skrzynek na sekundę! Przy założeniu, że każda z nich kosztuje 2,5$, daje to milard dolarów przychodu dla Valve. Dochód – choć pomniejszony o podatki – też musiał być imponujący.
Gigantyczne pieniądze w tle
Skala finansowa robi ogromne wrażenie. Majątek szefa firmy, Gabe’a Newella, magazyn Forbes szacuje na około 11 miliardów dolarów. Nic dziwnego, że sprawa przyciągnęła uwagę mediów i prawników.
Na razie firma nie odniosła się publicznie do zarzutów. Jeśli jednak sąd przyzna rację prokuraturze, branżę gier może czekać rewolucja w sposobie zarabiania na mikrotransakcjach. Dla graczy oznaczałoby to koniec jednej z najbardziej kontrowersyjnych i dochodowych praktyk ostatnich lat.
Źródło: Gizmodo