Bankowość jak Netflix. ING uruchamia cztery pakiety subskrypcyjne

Paweł BliźniukSkomentuj
Bankowość jak Netflix. ING uruchamia cztery pakiety subskrypcyjne

ING Bank Śląski postanowił wywrócić swój cennik do góry nogami i jako pierwszy duży gracz w Polsce wprowadza model subskrypcyjny. Zamiast zastanawiać się, ile bank naliczy nam za przelew, wypłatę z bankomatu w Bułgarii czy ubezpieczenie smartfona, będziemy płacić jeden stały abonament. Do wyboru są cztery plany: Go, More, Extra oraz Max.



Co dostajemy w pakiecie za zero, a za co trzeba dopłacić

Dla tradycjonalistów bank zostawił plan ING Go. Jest on bezpłatny i oferuje darmowe bankomaty ING oraz Planet Cash. Karta też kosztuje okrągłe zero, o ile wydamy nią przynajmniej 300 zł miesięcznie. To opcja dla tych, którzy potrzebują banku tylko do przelewania pensji i płacenia za bułki w sklepie.

Schody i realne korzyści zaczynają się od planu More za 25 zł miesięcznie. To pakiet skrojony pod ludzi, którzy nie lubią siedzieć w domu. W tej cenie dostajemy darmowe bankomaty w Polsce i 35 krajach SEPA, ubezpieczenie podróżne oraz ochronę zakupów. Co ciekawe, ING pozwala legalnie współdzielić tę subskrypcję z partnerem lub dzieckiem, co jest jawnym nawiązaniem do modeli znanych z platform streamingowych.



Extra to już poziom dla osób, które intensywnie korzystają z usług finansowych. Miesięczna opłata wynosi 50 zł, ale w zamian znikają opłaty za bankomaty na całym świecie, przelewy natychmiastowe są darmowe, a klient dostaje dostęp do konta maklerskiego. Kluczowy jest też koszt przewalutowania – prowizja wynosi 2%. Przy wymianie 1000 zł na euro różnica względem wariantu podstawowego sięga około 15 zł.

Na szczycie jest Max. Tu bank w zasadzie zdejmuje z nas wszelkie limity: darmowe bankomaty na całym świecie, przelewy zagraniczne bez opłat i pełne wsparcie fachowców w nagłych sytuacjach domowych. Warto dodać, że dla klientów bankowości prywatnej (private banking) plan Max jest dostępny całkowicie za darmo.

Ludzie są gotowi na subskrypcje, ale pod jednym warunkiem

Część kluczowych elementów oferty – przede wszystkim ubezpieczenia – ruszy w czerwcu. Wtedy faktycznie będzie można ocenić, ile warte są pakiety ochronne w More, Extra i Max, bo to one mają odróżniać subskrypcję od zwykłego rachunku z kartą.

Wiceprezes Marcin Giżycki mówi wprost, że chodzi o dopasowanie banku do codziennych potrzeb, a nie tylko o kolejną tabelę opłat. Agnieszka Lidke‑Orzechowska z kolei podkreśla:


„Wierzymy, że zarządzanie finansami powinno być proste, przejrzyste oraz dopasowane do aktualnej sytuacji klientów. Takie właśnie są Konta w Planach, wnoszą dodatkową wartość do naszej oferty i czynią bankowanie z ING jeszcze wygodniejszym”

Dane z marcowego badania Ipsos pokazują, że ING dobrze wyczuło nastroje. Aż 66% ankietowanych uważa, że taki model jest przejrzysty. Największy entuzjazm widać wśród najmłodszych: 38% osób w wieku 18-24 lata deklaruje, że bez wahania wybrałoby taką ofertę.

Jest jednak jeden haczyk, o którym Polacy mówią wprost. Model subskrypcyjny jest świetny, o ile bank wciąż pozwala na posiadanie zwykłego, darmowego konta bez żadnych dodatków. ING spełniło ten warunek, zostawiając w ofercie darmowy plan podstawowy.

Kluczowa jest tu elastyczność: plan można podnieść np. na czas wakacji, żeby korzystać z darmowych bankomatów na świecie i ubezpieczenia, a po powrocie jednym kliknięciem wrócić do opcji za 0 zł.

Źródło tekstu i zdjęcia otwierającego: ING

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.