Podał hasło do telefonu, które wszystko skasowało. Odpowie za niszczenie dowodów

Bartłomiej LisSkomentuj
Podał hasło do telefonu, które wszystko skasowało. Odpowie za niszczenie dowodów

Smartfony coraz częściej oferują funkcje stworzone z myślą o ochronie prywatności. Jedną z nich jest tzw. hasło alarmowe, które zamiast odblokować urządzenie, natychmiast usuwa zapisane na nim dane. Dla wielu osób to dodatkowe zabezpieczenie na wypadek kradzieży lub wymuszenia. W Stanach Zjednoczonych właśnie stało się ono przedmiotem głośnej sprawy karnej.



Amerykański obywatel został oskarżony o utrudnianie działań służb po tym, jak podczas kontroli granicznej miał podać funkcjonariuszom specjalne hasło, które wyczyściło zawartość jego telefonu. Sprawa może okazać się przełomowa nie tylko dla użytkowników systemu GrapheneOS, ale również dla wszystkich korzystających z rozwiązań zwiększających prywatność.

Hasło, które kasuje telefon

Bohaterem sprawy jest Sam Tunick, aktywista związany z ruchem Stop Cop City, sprzeciwiającym się budowie ogromnego ośrodka szkoleniowego dla policji w Atlancie. Został zatrzymany podczas kontroli na lotnisku. Funkcjonariusze chcieli uzyskać dostęp do jego smartfona. Według prokuratury Tunick nie odmówił podania kodu odblokowującego, lecz podał tzw. duress password – specjalne hasło dostępne w systemie GrapheneOS.



To funkcja przeznaczona na sytuacje przymusu. Po wpisaniu odpowiedniego kodu urządzenie nie odblokowuje się, lecz natychmiast usuwa zapisane dane i przywraca ustawienia fabryczne. Rozwiązanie ma chronić użytkownika w sytuacjach, gdy zostanie zmuszony do ujawnienia hasła.

Grozi mu więzienie

Amerykański Departament Sprawiedliwości uznał takie działanie za celowe zniszczenie dowodów, które miały zostać zabezpieczone przez państwo. Prokuratura powołuje się na rzadko wykorzystywany przepis federalny zakazujący niszczenia mienia w celu uniemożliwienia jego przejęcia przez organy ścigania.

Obrona przedstawia jednak zupełnie inną wersję wydarzeń. Prawnicy twierdzą, że kontrola była niezgodna z prawem, funkcjonariusze odmówili Tunickowi kontaktu z adwokatem, nie przedstawili nakazu przeszukania i wykorzystali kontrolę graniczną jako pretekst do szerszego śledztwa dotyczącego jego aktywności społecznej. W ich ocenie wszystkie uzyskane w ten sposób dowody powinny zostać odrzucone.

GrapheneOS w centrum sprawy

W świetle fleszy znalazł się również sam GrapheneOS. To rozwijany jako otwarte oprogramowanie system operacyjny przeznaczony dla smartfonów Google Pixel. Zyskał popularność wśród osób szczególnie dbających o prywatność dzięki rozbudowanym zabezpieczeniom, częstym aktualizacjom i funkcjom niedostępnym w standardowym Androidzie.

Jedną z nich jest właśnie hasło alarmowe. Dla jednych to cenna ochrona przed przemocą i wymuszeniem, dla innych – narzędzie utrudniające pracę organów ścigania.


reklama


Prywatność kontra państwo

Sprawa Sama Tunicka może wyznaczyć nowy kierunek w sporach dotyczących cyfrowej prywatności. Jeżeli sąd uzna, że użycie hasła alarmowego podczas kontroli granicznej stanowi przestępstwo, konsekwencje mogą odczuć wszyscy użytkownicy korzystający z podobnych mechanizmów ochrony danych.

Warto pamiętać, że cała sprawa rozgrywa się na gruncie amerykańskiego prawa, gdzie uprawnienia służb podczas kontroli granicznych są znacznie szersze niż w wielu innych państwach. Czy samo uruchomienie funkcji kasującej dane mogłoby zostać uznane za celowe niszczenie dowodów również przez polski sąd? Na razie pozostaje to wyłącznie interesującym pytaniem teoretycznym.

Źródło: TheVerge
Zdjęcie wyróżniające: Kindel Media na Pexels

Bartlomiej LisNa co dzień administrator systemów, z pasją zgłębiający świat nowych technologii. Po godzinach zajmuje się grafiką cyfrową, ale także bardziej tradycyjną sztuką: malarstwem, fotografią analogową.