Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości zakończyło wielomiesięczną operację, zatrzymując członków międzynarodowej grupy wyspecjalizowanej w oszustwach typu BEC (Business Email Compromise). Przestępcy przejmowali firmową korespondencję mailową, podmieniali numery kont na fakturach i wyłudzali gigantyczne kwoty. Straty poszkodowanych firm przekroczyły już 4 miliony złotych, a próba wyłudzenia kolejnych 5,5 miliona została w porę zablokowana.
Sfałszowane tożsamości i wypłaty z bankomatów
Liderem szajki okazał się 36-letni obywatel Nigerii. Mężczyzna posługiwał się cudzymi paszportami w polskich urzędach, wyrabiał numery PESEL, a następnie zakładał na nie fikcyjne firmy i rachunki bankowe. Do tworzenia kont służyły też skradzione dane obywateli Francji oraz Belgii.
Pozostali członkowie grupy, w tym obywatelka Polski oraz dwóch młodszych Nigeryjczyków, odpowiadali za bieżącą obsługę procederu oraz fizyczne podejmowanie środków z bankomatów. Podczas skoordynowanych akcji na Dolnym Śląsku i Mazowszu funkcjonariusze zabezpieczyli mnóstwo dowodów, w tym kilkadziesiąt kart płatniczych, telefony oraz ponad 122 tysiące złotych w gotówce.
Skomplikowany mechanizm oszustwa BEC
Przestępcy działali po cichu i bez zwracania na siebie uwagi. Najpierw włamywali się na firmową skrzynkę e-mail, a następnie cierpliwie czytali bieżącą korespondencję handlową. Gdy zauważyli, że kontrahent przesyła dokumenty do opłacenia, kasowali oryginalną wiadomość, by nikt jej nie zobaczył. W jej miejsce podrzucali własnego maila ze sfałszowaną fakturą, na której zmieniony był jedynie numer konta bankowego. Różnice w dokumentach były praktycznie niewidoczne na pierwszy rzut oka.
Przedsiębiorcy, przekonani że opłacają rzeczywiste dostawy towarów lub usług, przelali na sfałszowane rachunki ponad 4 miliony złotych. Cały proceder wyszedł na jaw dopiero wtedy, gdy prawdziwi kontrahenci zaczęli upominać się o niezapłacone należności. Zatrzymani usłyszeli już zarzuty udziału w grupie przestępczej, oszustw i prania pieniędzy. Trzy osoby decyzją sądu w Lublinie trafiły do aresztu.
Źródło tekstu i zdjęcia otwierającego: CBZC