Ładowarki do elektryków zagrożeniem? Służby ostrzegają przed paraliżem

⁨Sylwia Tokarz⁩Skomentuj
Ładowarki do elektryków zagrożeniem? Służby ostrzegają przed paraliżem

Ładowarki do elektryków już dawno przestały być zwykłą siecią kabli zasilających, a stała się zaawansowanym systemem cyfrowym połączonym z internetem i chmurą. Niemiecki Federalny Urząd ds. Bezpieczeństwa Informacji (BSI) oraz eksperci Check Point Software Technologies wydali oficjalne ostrzeżenie. Informują, że publiczne stacje EV stają się kluczowym celem dla cyberprzestępców. Skoordynowany atak na tę gałąź transportu może doprowadzić do unieruchomienia tysięcy aut na drogach.



Samochód jako mobilny magazyn energii i czarny scenariusz dwukierunkowy

Głównym punktem zapalnym w ocenie ekspertów staje się dynamiczny rozwój oraz nadchodzący unijny obowiązek wdrażania technologii dwukierunkowej Vehicle-to-Grid (V2G). Ta już od 2027 roku ma być standardem w nowych ładowarkach. Rozwiązanie to pozwala samochodom elektrycznym nie tylko pobierać prąd, ale również oddawać go z akumulatorów z powrotem do sieci elektroenergetycznej, zamieniając pojazdy w mobilne magazyny energii.

Chociaż w skrajnym scenariuszu hakerzy mogliby przejąć kontrolę nad centralną platformą i nakazać tysiącom aut jednoczesne, masowe oddawanie energii w celu wywołania blackoutu, przedstawiciele Polskich Sieci Elektroenergetycznych uspokajają, że krajowy system przesyłowy posiada automatyczne mechanizmy obronne zdolne wytrzymać wstrząsy rzędu kilku gigawatów. Prawdziwe niebezpieczeństwo leży jednak na poziomie lokalnym. Nagły sabotaż może bowiem kompletnie przeciążyć mniejsze sieci dystrybucyjne, wywołać groźne wahania napięcia i odciąć od prądu całe dzielnice.



Przestarzałe protokoły i cyfrowa inwigilacja naszego codziennego życia

Niepokój specjalistów budzi fakt, że tempo rozbudowy fizycznych punktów ładowania na świecie, których w samej Unii Europejskiej działa już ponad milion, drastycznie wyprzedza wdrażanie standardów bezpieczeństwa cyfrowego. Wiele starszych stacji nadal komunikuje się z systemami centralnymi za pomocą nieszyfrowanych protokołów. To pozwala przestępcom na instalację złośliwego oprogramowania, modyfikowanie parametrów ładowania, a nawet przeprowadzanie ataków typu Man-in-the-Middle.

Co gorsza, podatna na zhakowanie infrastruktura EV stanowi bezpośrednie zagrożenie dla prywatności kierowców. Systemy te bezustannie przetwarzają bowiem wrażliwe dane o lokalizacji użytkownika, trasach jego przemieszczania się czy informacje płatnicze. Dla obcego wywiadu lub grup przestępczych przejęcie takich baz pozwala na precyzyjne odtworzenie planu dnia polityków czy wojska. Eksperci apelują więc o traktowanie traktowanie ładowarek na równi z infrastrukturą krytyczną państwa.

Źródło tekstu: Rzeczpospolita, Business Insider / Zdjęcie otwierające: Unsplash (@michael_marais)


reklama


⁨Sylwia Tokarz⁩Z wykształcenia geolog złożowy, ale zawodowo zajmuje się szeroko pojętym pisaniem. Miłośniczka podróży, szczególnie upodobała sobie słoneczną Italię.