Fałszywy ChatGPT infekował komputery. Nawet prawdziwa domena nie gwarantuje bezpieczeństwa

Bartłomiej LisSkomentuj
Fałszywy ChatGPT infekował komputery. Nawet prawdziwa domena nie gwarantuje bezpieczeństwa

Sponsorowany wynik Google prowadził użytkowników na prawdziwą stronę chatgpt.com. Mimo poprawnego adresu w przeglądarce można było skończyć z trojanem umożliwiającym zdalne sterowanie komputerem. Przestępcy wykorzystali niestandardowego GPT i zaufanie do znanych marek.



Atak nie wymagał przełamania zabezpieczeń ChatGPT ani automatycznej instalacji programu. Ofiarę nakłaniano do samodzielnego uruchomienia polecenia w Windowsie. Poprawna domena potwierdza więc lokalizację strony, ale nie uczciwość opublikowanej na niej treści.

Reklama prowadziła na prawdziwy adres ChatGPT

Oszuści wykupili reklamę wyświetlaną osobom szukającym w Google hasła „chatgpt”. Odsyłała do niestandardowego GPT o nazwie „Plus 5.6”, stworzonego tak, aby przypominał oficjalny model OpenAI. Bot działał na chatgpt.com, ponieważ użytkownicy mogą budować i udostępniać tam własnych asystentów.



Sygnałem ostrzegawczym była informacja o twórcy społecznościowym. Niezależnie od pytania bot wyświetlał ten sam komunikat o ograniczonej dostępności usługi. Proponował wykupienie planu Plus albo przejście na rzekomą stronę zapasową umieszczoną w legalnej usłudze Google Sites.

Strona podszywała się pod mechanizm weryfikacyjny Cloudflare. Nakazywała skopiować polecenie, otworzyć systemowe okno uruchamiania i wkleić zawartość schowka. To metoda ClickFix: użytkownik przekonany, że rozwiązuje problem techniczny, sam rozpoczyna infekcję.

Polecenie uruchamiało PowerShell i instalowało trojana zdalnego dostępu. Szkodliwe składniki ukryto między innymi za legalnie podpisaną aplikacją firmy Canon i plikiem dźwiękowym. Napastnik mógł oglądać ekran, przeglądać pliki, rejestrować obraz z kamery i dźwięk z mikrofonu oraz pobierać kolejne złośliwe programy.

Jedna zasada może przerwać cały atak

Firma Huntress powiązała stronę Google Sites z co najmniej 40 incydentami, a w dwóch potwierdziła wejście przez niestandardowego GPT. Firma OpenAI usunęła pierwszego bota po zgłoszeniu, lecz dwa dni później znaleziono następną wersję o tej samej nazwie.

Żadna prawdziwa strona, chatbot ani CAPTCHA nie potrzebują polecenia w PowerShellu do weryfikacji człowieka. Gdy witryna prosi o wklejenie kodu do terminala lub okna uruchamiania, trzeba ją zamknąć. Do ChatGPT najlepiej wchodzić z zakładki lub aplikacji, a awarie sprawdzać na status.openai.com.

Po wykonaniu podejrzanego polecenia należy odłączyć komputer od internetu, uruchomić pełne skanowanie i zmienić ważne hasła korzystając w tym celu z innego urządzenia. Sprawdzanie adresu nadal ma sens, ale nie może być jedynym testem bezpieczeństwa.

Źródło: Huntress

Bartlomiej LisNa co dzień administrator systemów, z pasją zgłębiający świat nowych technologii. Po godzinach zajmuje się grafiką cyfrową, ale także bardziej tradycyjną sztuką: malarstwem, fotografią analogową.