Platformy sprzedażowe kojarzą się z ubraniami, elektroniką i okazjami zakupowymi z drugiej ręki. Eksperci z NASK alarmują jednak, że niektóre dzieci zaczęły wykorzystywać je w znacznie mroczniejszy sposób. W sieci pojawiają się fałszywe ogłoszenia, w których nastolatkowie wystawiają swoich rówieśników na sprzedaż. Do ofert dołączane są zdjęcia konkretnych osób, obraźliwe opisy i symboliczne ceny. To nie żart, lecz nowa forma cyberprzemocy.
Kiedyś „betoniara”. Dziś dzieci wystawiają rówieśników na sprzedaż w internecie
Od lat na serwisach ogłoszeniowych pojawiają się pseudooferty polegające na publikowaniu fałszywych ogłoszeń z cudzym numerem telefonu. Klasykiem są oferty w stylu „oddam betoniarkę za darmo”, po których przypadkowa osoba zaczyna odbierać dziesiątki telefonów od zainteresowanych. Dziś podobny mechanizm wraca w znacznie bardziej brutalnej odsłonie.
Zespół Dyżurnet.pl działający w strukturach NASK informuje o nowym, niepokojącym zjawisku. Chodzi o ogłoszenia stylizowane na zwykłe oferty sprzedaży, których przedmiotem są konkretni nastolatkowie. W przykładowych opisach pojawiają się wulgarne wyzwiska, dehumanizujące określenia i treści uderzające w wygląd, zachowanie lub orientację seksualną ofiary. Do takich ogłoszeń dołączane są zdjęcia pokrzywdzonych osób, a całość bywa umieszczana w zwykłych kategoriach produktowych. Efekt jest łatwy do przewidzenia: upokorzenie jednej osoby i rozesłanie jej wizerunku do jak największej liczby użytkowników.

Eksperci podkreślają, że nie jest to niewinny wybryk ani dziecięcy żart. To cyberprzemoc, której celem jest poniżenie konkretnego człowieka.
Vinted jako nowe narzędzie cyberprzemocy
Według Dyżurnet.pl podobne przypadki zaczęły pojawiać się między innymi na Vinted, czyli popularnej platformie do sprzedaży używanych ubrań i innych przedmiotów. Mechanizm jest wyjątkowo podstępny, bo wykorzystuje dobrze znane użytkownikom formaty: zdjęcie, opis, kategorię, cenę i sugerowane oferty. Problem nie kończy się na samym opublikowaniu obraźliwego ogłoszenia.
W części przypadków automatyczne systemy rekomendacji platformy miały podpowiadać krzywdzące treści jako podobne oferty. Oznacza to, że algorytm mógł nieświadomie zwiększać zasięg cyberprzemocy, pokazując poniżające ogłoszenia kolejnym użytkownikom.
Vinted zostało już poinformowane o zaobserwowanych naruszeniach, a administratorzy serwisu usuwają zgłaszane treści. Eksperci zaznaczają jednak, że podobne ogłoszenia mogą pojawiać się również na innych platformach sprzedażowych.
Dla sprawcy to „żart”. Dla ofiary realna przemoc
Forma ogłoszeń może wydawać się niektórym nastolatkom zabawna, lecz w praktyce konsekwencje dla ofiary mogą być bardzo poważne. Publiczne ośmieszanie, publikowanie zdjęć bez zgody i sprowadzanie człowieka do roli towaru to przemoc, mogąca zostawić trwałe ślady w psychice.
Z najnowszego raportu NASK „Nastolatki” wynika, że jedna trzecia dzieci i młodzieży doświadczyła wyzywania w internecie, a niemal jedna czwarta mierzyła się z wyzywaniem i/lub ośmieszaniem. Fałszywe ogłoszenia sprzedażowe są kolejną odmianą tego samego problemu. Eksperci zwracają uwagę, że cyberprzemoc nie ogranicza się już do komunikatorów, grup klasowych, TikToka czy Instagrama. Pojawia się wszędzie tam, gdzie młodzi użytkownicy mogą publikować treści i docierać do innych osób. Platformy sprzedażowe nie są tu wyjątkiem.
Co mogą zrobić rodzice?
Rodzice i opiekunowie powinni mieć świadomość, że cyberprzemoc może pojawić się także poza oczywistymi miejscami. Nie chodzi już tylko o Facebooka, Instagrama, TikToka, Discorda czy szkolne grupy na komunikatorach. Dzieci mogą krzywdzić rówieśników również w miejscach zupełnie nieoczywistych i pozornie niezwiązanych z życiem społecznym.
W przypadku zauważenia poniżających ogłoszeń, zdjęć lub komentarzy należy zgłosić je administratorowi platformy oraz do Dyżurnet.pl. Warto też zabezpieczyć dowody, na przykład zrzuty ekranu, adresy stron i datę publikacji. Mogą być potrzebne przy dalszym zgłoszeniu sprawy szkole, rodzicom sprawcy lub odpowiednim instytucjom.
Najważniejsza pozostaje jednak rozmowa z dzieckiem. Warto jasno tłumaczyć, że publikowanie cudzych zdjęć w ośmieszającym kontekście nie jest żartem, tylko przemocą. Ofiara takiego działania nie przesadza i nie powinna zostać z problemem sama.
Źródło: NASK