Jeśli śledzicie rynek smart home tak uważnie jak ja, z pewnością zauważyliście, jak dynamicznie zmienia się segment robotów sprzątających. Jeszcze kilka lat temu szczytem marzeń było urządzenie, które nie gubiło się na środku salonu i potrafiło przetrzeć podłogę wilgotną szmatką. Dzisiaj mówimy już o pełnej autonomii, potężnej sile ssania i zaawansowanej sztucznej inteligencji. Doskonałym przykładem tej ewolucji jest marka Dreame. Założona w 2017 roku firma w rekordowo krótkim czasie przeszła drogę od obiecującego start-upu do globalnego giganta.
Według najnowszych danych IDC za pierwszy kwartał 2026 roku, Dreame oficjalnie zostało numerem jeden na świecie pod względem wielkości sprzedaży i przychodów na rynku robotów odkurzających. Firma dostarczyła już łącznie ponad 11 milionów urządzeń, posiada ponad 6500 punktów sprzedaży na całym świecie i zajmuje pozycję lidera rynkowego w 30 krajach – a w dziesięciu z nich kontroluje ponad 50% rynku. W Europie wzrost tej marki rok do roku wynosi ponad 100%, co pokazuje, że jako użytkownicy coraz chętniej inwestujemy w rozwiązania premium.

W moje ręce trafił właśnie jej najnowszy flagowiec: robot Dreame X60 Pro Ultra Complete. Spędziłam z nim wystarczająco dużo czasu, aby sprawdzić, czy te imponujące statystyki przekładają się dziś na realną jakość w codziennym życiu. Spoiler: to naprawdę bezkompromisowa maszyna, która pod wieloma względami imponuje i to już w momencie… otwarcia kartonu. Oczywiście swoje kosztuje, ale jeszcze przez jakiś czas możecie ją zgarnąć w atrakcyjnej ofercie premierowej. Czytajcie dalej, by poznać szczegóły.
Zestaw na bogato, czyli co znajdziemy w wersji „Complete”
Często kupując robota, musimy od razu myśleć o dokupieniu zapasowych akcesoriów. Tutaj tak nie jest, bo w pudełku, oprócz samego robota i zaawansowanej stacji, znajdziecie bogaty pakiet startowy. Cóż, słowo „Complete” w nazwie zobowiązuje.
Na ten pakiet składają się dwa dodatkowe filtry, aż 3 zapasowe worki na kurz do stacji dokującej, szereg dodatkowych padów mopujących, a także duża butelka dedykowanego detergentu, która starczy na długie miesiące pracy. Nie brakuje też szybkiego przewodnika oraz instrukcji obsługi, napisanej między innymi w języku polskim. Ba, dostajemy nawet zapasową szczotkę boczną i zestaw rolek szczotki głównej.

Wszystko to to ogromny plus – kupujesz sprzęt i przez bardzo długi czas nie musisz martwić się o koszty eksploatacji. Bogate wyposażenie to jednak dopiero wstęp do tego, jak ten robot zachowuje się po wypuszczeniu na głęboką wodę, czyli na podłogę pełną codziennych pułapek.
Zanim jednak przejdę do możliwości robota, muszę zatrzymać się na chwilę przy jego wyglądzie. Wersja, która do mnie trafiła, charakteryzuje głęboka, elegancka czerń. Trzeba przyznać, że robot wraz ze stacją prezentuje się niezwykle nowocześnie i wręcz luksusowo. Błyszczące wykończenie z przodu może nie jest najbardziej praktyczne i najłatwiejsze do utrzymania w czystości, ale na pewno jest to sprzęt, który świetnie wpisuje się w nowoczesne wnętrza.

Nawigacja, która zawstydza konkurencję
W moim mieszkaniu test nawigacji to zawsze spore wyzwanie. Masa kocich zabawek porozrzucanych po podłodze, miski z jedzeniem i trudne zakamarki to codzienność. Dreame X60 Pro Ultra Complete korzysta jednak z zaawansowanego systemu AI OmniSight 3.0 z dwiema kamerami i unoszonym czujnikiem FToF oraz technologii 3D Structured Light, czyli aktywnego doświetlania. W praktyce oznacza to, że robot bezbłędnie rozpoznaje ponad 320 typów obiektów.
Na potrzeby testów specjalnie przeniosłam na środek podłogi dodatkowe przeszkody w postaci buta i drobnego przewodu. O żaden z nich nie zahaczył. O ile roboty często mają tendencję do ciągania wszelkiego rodzaju kabli za sobą, ten skutecznie je omijał.

Co więcej, jego niska konstrukcja sprawia, że bez problemu wjeżdża pod niskie meble. Pod moją sofę wślizgiwał się idealnie, dokładnie sprzątając miejsca, do których z tradycyjnym odkurzaczem prawdę mówiąc nie mam ochoty się schylać.
Dużą zasługą w płynnym poruszaniu się po domu jest system pokonywania progów ProLeap. Dzięki niemu robot potrafi pokonać pojedyncze przeszkody i progi o wysokości do 5,2 cm oraz dwupoziomowe stopnie do 10 cm, płynnie przejeżdżając między pokojami o różnych poziomach podłogi, choć muszę przyznać, że akurat w moim mieszkaniu o takie przeszkody trudno. Tak czy siak, jego płynność ruchu idzie w parze z bezwzględnością, z jaką robot traktuje wszelki brud.

Skuteczność: 42 000 Pa i walka z dywanami
Przejdźmy do konkretów – jak ten robot sprząta? Na pewno generuje ogromną moc ssania na poziomie aż 42 000 Pa.
W praktyce, na podłogach twardych, robot zbiera absolutnie wszystko przy pierwszym przejeździe, chyba że stopień zabrudzenia jest naprawdę ekstremalny. Wciąga i mniejsze, i większe drobiny, a także sierść i włosy. Tutaj swoją rolę spełniają doskonale nie tylko silnik o wysokiej mocy, ale też podwójna szczotka główna oraz dodatkowa szczotka boczna.

A jak radzi sobie z dywanami? Przeprowadziłam wymagający test i z mojego dywanu robot zebrał około 90% widocznych zabrudzeń, objeżdżając dokładnie najpierw jego boki, a potem wewnętrzną powierzchnię. Z dziennikarskiego obowiązku muszę jednak zaznaczyć, że aby uzyskać niemal perfekcyjny efekt, warto wysłać robota na dywan dwa razy. Dużą zaletą jest natomiast to, że przy jednoczesnym odkurzaniu i mopowaniu, wjeżdżając na dywan, robot podnosi swoje mopy, by go nie zmoczyć, a jeśli dywan ma dość długie włosie, wcześniej zostawia pady mopujące w stacji.

Oczywiście największą zmorą robotów sprzątających od zawsze są jednak narożniki i przestrzenie przy listwach przypodłogowych. Dreame rozwiązało ten odwieczny problem za pomocą technologii Dual UltraExtend Arm. Podczas pracy przy krawędziach lub wokół nóg mebli, robot wysuwa swoją boczną szczotkę nawet na odległość 12 centymetrów, a jeden z padów mopujących na odległość aż 18 centymetrów. Co ważne, robi to chętnie i często, dokładnie objeżdżając każdy zakamarek.
Efekt? Podłoga jest zamieciona i umyta co do milimetra przy każdej krawędzi. Nie ma mowy o ubytkach czy konieczności ręcznego poprawiania tradycyjnym mopem – rzecz jasna chyba że mowa o powierzchniach, do których nawet wysunięty mop nie jest w stanie się wcisnąć. Co ciekawe, sam proces mopowania realizowany jest na gorąco – woda podgrzewana jest do 40°C, co w połączeniu z mocnym dociskiem i obrotami pozwala rozpuścić nawet zaschnięte plamy. Najlepsze jest jednak to, że po skończonej pracy w zasadzie nie musimy brudzić sobie rąk, bo robotem i jego czystością zarządza stacja bazowa.


Pełna bezobsługowość stacji PowerDock i potężna aplikacja
Stacja dokująca w tym modelu to prawdziwe, niemal bezobsługowe centrum dowodzenia. Dzięki niej zapominamy o czyszczeniu robota na długie tygodnie. Stacja automatycznie nie tylko ładuje robota, ale też opróżnia zbiornik na kurz, myje pady mopujące gorącą wodą i suszy je ciepłym powietrzem. Nie musimy nawet martwić się dodawaniem detergentu, bo stacja ma na niego automatyczny dozownik. Nasze jedyne zadanie to uzupełnianie zbiornika na czystą wodę i opróżnianie tego z brudną, bo worek na kurz zapełnia się zanieczyszczeniami długimi miesiącami. Na dodatek szczotki robota zaprojektowano tak, by nie wplątywały się w nie włosy, a więc w zasadzie odpada nam konieczność sprawdzania ich stanu.


Po opróżnieniu pojemnika na kurz oraz praniu mopów robot jest od razu gotowy do pracy – chyba że jego akumulator jest rozładowany. Z moich doświadczeń wynika jednak, że może on posprzątać na raz całkiem sporą powierzchnię – znacznie przekraczającą powierzchnię mojego mieszkania. Poza tym nawet na naładowanie nie trzeba czekać długo, bo pierwsze 24% energii robot odzyskuje już w ciągu 5,5 minuty.
Żeby jednak cały ten sprzęt działał dokładnie tak jak chcemy, producent oddaje nam do dyspozycji niezwykle bogatą aplikację Dreamehome. Mamy tutaj szeroką swobodę konfiguracji, od edytowania mapy domu, przez tworzenie harmonogramów sprzątania, aż po modyfikowanie ustawień stacji dokujących i sprzątania. Możemy decydować o stopniu wilgotności mopów, sile ssania, a nawet włączać i wyłączać szereg specjalnych funkcji, na przykład automatycznego zdejmowania i montowania nakładek mopujących czy czyszczenia wzdłuż kierunku podłogi. Są też funkcje dedykowane właścicielom zwierząt.

W aplikacji sprawdzimy również stan materiałów eksploatacyjnych robota. Dzięki temu będziecie mieli pewność co do tego, kiedy jego szczotki i worek na kurz będą wymagały wymiany, a czujniki przetarcia ściereczką.
Podsumowanie
Dreame X60 Pro Ultra Complete to pokaz możliwości marki, która w pełni zasłużenie wskoczyła na pozycję globalnego lidera. To urządzenie praktycznie bezkompromisowe: inteligentne i dokładne. Choć rynek flagowych robotów sprzątających robi się coraz ciaśniejszy, Dreame skutecznie odskakuje konkurencji tam, gdzie liczą się realne detale – na czele z wysuwaną szczotką i mopem w technologii Dual UltraExtend Arm oraz niesamowitą nawigacją radzącą sobie z plątaniną kabli.

To sprzęt stworzony z myślą o maksymalnej niezależności. Kupując ten model, inwestujemy nie tylko w potężną siłę ssania 42 000 Pa, ale przede wszystkim w święty spokój. Stacja dokująca wykonuje za nas całą „brudną robotę”, automatycznie dozując płyn, myjąc mopy na gorąco i opróżniając kurz, a bogaty zestaw akcesoriów w wersji Complete sprawia, że o jakichkolwiek dodatkowych kosztach eksploatacji zapomnicie na długie miesiące. Jeśli Wasz budżet pozwala na zakup urządzenia z najwyższej półki, Dreame X60 Pro Ultra Complete to obecnie jedna z najlepszych i najbardziej przyszłościowych inwestycji w czysty dom. Podbój rynku przez tego producenta zupełnie mnie nie dziwi – tworzy tak przemyślane produkty, że po prostu na to zasłużył.
Dreame X60 Pro Ultra Complete jest dostępny w sprzedaży w cenie 6 399 złotych, ale do 7 lipca możecie skorzystać ze specjalnej oferty premierowej, w ramach której kupicie tego robota za 5 999 złotych, czyli o 400 złotych taniej, a ponadto za symboliczną złotówkę otrzymacie dwukomorowy airfryer Dreame DZ30. Czy warto? W tym temacie wiele zależy od Waszych potrzeb, ale jeśli szukacie porządnego robota sprzątającego, to mogę śmiało powiedzieć, że ten model z pewnością do nich należy.
• PŁATNA WSPÓŁPRACA •
Artykuł powstał w ramach współpracy z marką Dreame. Producent nie miał wpływu na opinię autora.