Do dziś pamiętam filmy z premiery odkurzacza Dyson PencilVac. Wówczas nie wierzyłam w to, że naprawdę można stworzyć tak smukły, tak ciekawy, tak nietuzinkowy odkurzacz. Byłam jednak niezmiernie ciekawa, jak ten odkurzacz sprawdza się w praktyce. Czy sprząta skutecznie? Jak szybko się rozładowuje? Na szczęście w końcu mogłam przekonać się o tym osobiście. I wiecie co? Nie wierzę, że to mówię, ale chyba znalazłam mój ulubiony odkurzacz. Tak, najwyraźniej można mieć ulubiony odkurzacz.
Specyfikacja i cena
Dyson PencilVac jest już dostępny w sprzedaży w Polsce, w wersji FluffyCones kosztującej 1999 złotych. To odkurzacz o mocy ssania na poziomie 50 AW i z 0,08-litrowym pojemnikiem na kurz. Wyposażono go w filtr HEPA i akumulator litowo-jonowy, który ma starczać na 30 minut działania. Pełna specyfikacja poniżej.
Dyson PencilVac – specyfikacja techniczna:
| Model: | Dyson PenvilVac Fluffycones |
| Moc ssania: | 50 AW |
| Pojemność pojemnika: | 0,08 L |
| Czas pracy akumulatora: | 30 min |
| Czas ładowania: | 4 h |
| Typ filtra: | HEPA |
| Wymiary: | 1160 x 226 x 38 mm |
| Masa: | 1,8 kg |
| Zawartość zestawu: | Rura z wbudowanym pojemnikiem na kurz, akumulator, elektroszczotka Fluffycones, magnetyczna stacja dokująca, obrotowa końcówka combi-szczelinowa, ładowarka |
Pierwsze wrażenia
PencilVac dotarł do mnie w stosunkowo dużym (jak na gabaryty tego sprzętu) pudełku. W środku wszystko było jednak zapakowane bardzo schludnie. Oprócz niezbędnych elementów odkurzacza, stacji dokującej, ładowarki i końcówki szczelinowej znalazłam tam ulotkę z kodem QR kierującym do aplikacji mobilnej i resztę papierologii.

Po rozpakowaniu nie miałam absolutnie żadnych problemów ze złożeniem odkurzacza. Na wnętrzu pudełka wydrukowano bowiem skróconą instrukcję obsługi, która jasno objaśnia, jak to zrobić. Poza tym ten model ewidentnie zaprojektowano z myślą o prostocie obsługi. Złączki urządzenia są tu nieco inne jak pozostałych odkurzaczach Dysona, ale działają na podobnej zasadzie.

Ten model wygląda na wykonany solidnie. Jego konstrukcja jest bardzo ciekawa, bo bateria pełni tu jednocześnie funkcję rączki. Pojemnik na kurz jest bardzo wysoki i wąski. Pod akumulatorem znalazły się dwa przyciski wraz z niewielkim wyświetlaczem – jeden przycisk służy do uruchamiania odkurzacza, a drugi do przełączania się między trybami pracy.


Stacja dokująca pełni podwójną rolę, bo jest nie tylko stojakiem na odkurzacz i uchwytem na dodatkową końcówkę, ale też stacją ładującą, bo to do niej trzeba podłączyć dostępny w zestawie zasilacz. Do jej designu mam już jednak pewne zastrzeżenie. Element, który służy tu do przechowywania końcówki combi-szczelinowej, trzyma się jej bardzo kiepsko. Zdarzyło mi się, że gdy wyciągnęłam urządzenie ze stojaka, element ten odpadł wraz z końcówką, robiąc niemały hałas. Cieszy mnie natomiast, że podobnie jak odkurzacz ta stacja jest bardzo mała, bo łatwo znaleźć dla niej miejsce w domu.

Po złożeniu odkurzacza w zasadzie od razu mogłam zacząć go używać, ale wpierw włożyłam go do stacji dokującej, żeby go podładować. Poza tym pobrałam aplikację mobilną Dysona – MyDyson. Nie ma ona zbyt wielu funkcji, bo to przede wszystkim hub promujący inny sprzęt producenta. Znajdziecie w niej jednak instrukcję obsługi i konserwacji PenciVaca, wraz z filmami instruktażowymi. Można ją też sparować z odkurzaczem, by… zaktualizować jego oprogramowanie układowe. No cóż, nigdy nie sądziłam, że kiedyś będzie mi dane zaktualizować odkurzacz.



Dyson PencilVac w akcji
Gdy tylko włączyłam ten sprzęt i przyłożyłam elektroszczotkę do paneli, poczułam to, o czym czytałam w pierwszych zapowiedziach. Dyson PencilVac sunie po podłodze niesamowicie lekko, niemal tak, jakby płynął milimetr nad jej powierzchnią. Dzięki piórkowej masie i specyficznemu wyważeniu, manewrowanie nim jest czystą przyjemnością. To bez wątpienia jeden z najwygodniejszych odkurzaczy, jakie miałam w rękach – nie męczy nadgarstka nawet przy dynamicznych ruchach, co w przypadku cięższych modeli pionowych bywa problemem. Jego elektroszczotka jest na tyle mała i tak skrętna, że pod stołem mogłam posprzątać nim w zasadzie bez przesuwania krzeseł. Poza tym ma ona dwustronne podświetlenie LED, które pozwala zobaczyć, czy na podłodze znajduje się brud.

PencilVac może sprzątać w trzech trybach – Eco, Medium i Boost. Nie jest w stanie przełączać się między nimi automatycznie, ale muszę przyznać, że nie było to dla mnie problemem, bo nawet w trybie Eko sprząta twarde podłogi bardzo skutecznie, zbierając z nich zarówno większe zanieczyszczenia, takie jak żwirek z kociej kuwety, jak i te mniejsze, czyli kurz i kocią sierść. Co ważne, bez problemu dokładnie odkurza w narożnikach i przy krawędziach pomieszczeń czy mebli.

Dla wielu z Was wadą może być to, że PencilVac nie jest urządzeniem zbyt wszechstronnym. Po pierwsze, nie ma w zestawie elektroszczotki do tapicerki – choć wiele wskazuje na to, że taka pojawi się na rynku, bo Dyson ją nawet pokazał. Jeśli chodzi o końcówkę combi-szczelinową, to może ona pełnić rolę typowej szczelinówki, jak i szczotki do kurzu. Muszę jednak przyznać, że w wielu sytuacjach nie korzysta się z niej zbyt wygodnie, bo Pencilvaca nie da się skrócić. Mogłabym zbierać nią pajęczyny spod sufitu, ale nie chciałabym odkurzać nią zakamarków w samochodzie.


Do odkurzania dywanów nadaje się on co najwyżej przeciętnie, bo nawet po przełączeniu na tryb Boost (ten najmocniejszy) sprząta je tylko powierzchownie, nie wyciągając włosów i części zanieczyszczeń. Przydałaby się dedykowana szczotka dywanów, albo po prostu elektroszczotka o innej konstrukcji. Kto wie, być może w przyszłości Dyson opracuje lepsze rozwiązanie.
Wspomnę natomiast, że w rolki elektroszczotki nie wplątują się tu włosy. O dziwo, aby wyjąć te rolki trzeba sięgnąć po śrubokręt i poodkręcać zestaw śrubek, ale jako że nie ma tu potrzeby wyciągania włosów, to nie jest to duży problem.


Pojemnik na kurz jest tu zaskakująco pojemny, mimo swoich niewielkich rozmiarów. Kurz i brud jest w nim bowiem bardzo gęsto upychany. Jednocześnie opróżnianie go jest bardzo proste i higieniczne. Wystarczy odpiąć elektroszczotkę i wykonać ruch przesuwania nad koszem, trzymając jedną ręką pojemnik, a drugą wyższą część korpusu urządzenia. Pojemnik można nawet całkowicie wyjąć i umyć wodą (zgodnie z instrukcją obsługi), jeśli zajdzie taka potrzeba.

Kwestia baterii
O czas pracy tak smukłego odkurzacza na pewno można się martwić. Jak jest w praktyce? Ja mogłam spokojnie posprzątać nim całe moje mieszkanie, zużywając w trybie Eco około 30% baterii. Mowa o około 42-metrowym mieszkaniu, więc realnie pewnie mniej więcej 20 metrach kwadratowych, które nie zostały zajęte przez meble i inne przedmioty. Innymi słowy, PencilVaciem spokojnie można ogarnąć na jednym ładowaniu nawet 60 m kwadratowych powierzchni.

Niestety na ten moment do tego odkurzacza nie można dokupić wymiennego akumulatora. Producent deklaruje jednak, że wkrótce się to zmieni.
Podsumowanie: Czy warto kupić odkurzacz Dyson PencilVac?
Dyson PencilVac nie jest odkurzaczem do wszystkiego, ale dla mnie to jeden z najwygodniejszych odkurzaczy, z jakim miałam do czynienia. Twarde nawierzchnie sprząta się nim z łatwością i naprawdę błyskawicznie, bo jego elektroszczotka dosłownie płynie po podłodze.

To na pewno świetny sprzęt do mieszkań bez dywanów, zwłaszcza tych małych mieszkań. Oczywiście zastąpi on przede wszystkim Waszą miotłę, ale będzie zbierał kurz, sierść, włosy i inne zanieczyszczenia nieporównywalnie skuteczniej, a jednocześnie nie będzie zajmował dużej przestrzeni. Jeśli chcesz urządzenia także do dywanów i tapicerek, musisz sięgnąć po inny model.
Czy na cenę 1999 złotych można narzekać? Jasne, ale chyba nie ma równie innowacyjnego odkurzacza na rynku.
Mocne strony:
- Niesamowita lekkość i skrętność
- Wysoka skuteczność sprzątania twardych podłóg
- Dobre zarządzanie energią
- Podświetlenie LED
- Unikalny design
- Stacja dokująca i końcówka combi-szczelinowa w zestawie
- Prostota obsługi
Słabe strony:
- Nie nadaje się do sprzątania dywanów
- Ograniczona wszechstronność
- Mini elektroszczotka do tapicerki jeszcze nie jest w sprzedaży
- Stacja dokująca wymaga przeprojektowania