Składany ideał, którego nie kupisz. Sprawdziłam OPPO Find N6

Anna BorzęckaSkomentuj
Składany ideał, którego nie kupisz. Sprawdziłam OPPO Find N6

Składane telefony to dość młoda odmiana smartfonów i choć mogłoby się wydawać, że jest ulepszana w ślimaczym tempie, w rzeczywistości z roku na rok widać w niej kolejne innowacje. Źródłem tych najnowszych jest OPPO Find N6 – składany smartfon, który kilka dni temu został oficjalnie zaprezentowany przez OPPO w Chinach.



Obiecuje on wiele, bo na przykład ekran z niemal niewyczuwalnym zagłębieniem. Ale czy w praktyce to dobre urządzenie? Czy można go ocenić lepiej niż inne telefony tej klasy? Oto co o nim sądzę po kilku tygodniach użytkowania – tak, tygodniach, bo Find N6 trafił w moje ręce już na początku marca.

Specyfikacja

Na początek kilka informacji czysto o specyfikacji. OPPO Find N6 jest nieco lżejszy od poprzednika, spełnia normy IP58 i IP59, ma dwa wyświetlacze LTPO OLED, a za jego zasilanie odpowiada akumulator o pojemności 6000 mAh. Jego sercem jest układ Snapdragon 8 Elite Gen 5.



Całość pracuje pod kontrolą systemu Android 16 z nakładką ColorOS 16. Warto też wspomnieć o bogatym zapleczu fotograficznym, bo tern model ma główny aparat o rozdzielczości 200 MP, aparat ultraszerokokątny o rozdzielczości 50 MP, a nawet peryskopowy teleobiektyw z matrycą 50 MP. Pełna specyfikacja poniżej.

OPPO Find N6 – specyfikacja techniczna:

Model:OPPO Find N6
Procesor:Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5
Pamięć RAM:12 GB lub 16 GB LPDDR5X
Pamięć masowa:256 GB, 512 GB lub 1 TB UFS 4.1
Możliwość rozbudowy pamięci:Nie
Wyświetlacz:Wewnętrzny: LTPO OLED, składany, 8,12”, 2248 x 2480 pikseli, 412 PPI, 120 Hz jasność szczytowa 2500 nitów, jasność HBM 1800 nitów, Dolby Vision, HDR10+, HDR Vivid, odświeżanie PWM 2160 Hz, szkło   Zewnętrzny: LTPO OLED, 6,62”, 1140 x 2616 pikseli, 431 PPI,, 120 Hz nitów jasność szczytowa 3600, jasność HBM 1600 nitów, Dolby Vision, HDR10+, HDR Vivid, odświeżanie PWM 2160 Hz, szkło Nanocrystal Glass  
Bezpieczeństwo:czytnik linii papilarnych w przycisku bocznym, rozpoznawanie twarzy
Akumulator:6000 mAh, ładowanie przewodowe 80 W, ładowanie bezprzewodowe 50 W,
Aparat fotograficzny – wyspa aparatów:200 MP, f/1.8, 1/1,56”, 0,5 µm, 23 mm, OIS, PDAF 50 MP, f/2.7, 1/2,7”, 0,64 µm, 70 mm, OIS, PDAF, 3x zoom optyczny (teleobiektyw peryskopowy) 50 MP, f/2.0, 0,64 µm, 15 mm, FOV 120º, AF
Aparaty do selfie:W ekranie zewnętrznym: 20 MP, f/2.4, 1/3,42”, 0,64 µm, 21 mm W ekranie wewnętrznym: 20 MP, f/2.4, 1/3,42”, 0,64 µm, 21 mm
System operacyjny:Android 16, ColorOS 16
Transmisja danych:5G
Łączność i lokalizacja:WiFi 802.11 a/b/g/n/ac/6e/7, Bluetooth, NFC, GPS, BDS, Galileo, QZSS, GLONASS, NavIC
Złącza:USB-C 3.1 z OTG i Display Port
Typ karty SIM:nano SIM + nano SIM + eSIM (max 2 jednocześnie)
Klasa ochrony:IP58, IP59
Wymiary:159,9 x 145,6 x 4,2 mm – rozłożony 159,9 x 74,1 x 8,9 mm – złożony
Masa:224 g

Design i wyświetlacz: gdzie podziała się ta bruzda?

Już w pierwszej chwili OPPO Find N6 zrobił na mnie wrażenie bardzo solidnego. Aluminiowe ramki, stop aluminium w zawiasie i hartowane szkło na zewnątrz nie ważą najmniej, ale czuć że trzeba by się postarać, by tę konstrukcję uszkodzić, zwłaszcza że spełnia normy IP58 i IP59. Co ciekawe, mimo to telefon jest bardzo cieniutki, bo po rozłożeniu ma zaledwie 4,2 mm grubości. Z kolei mimo tego leży w dłoni pewnie. Pomaga tu fakt, że ramki mają zaokrąglenia wyłącznie na krawędziach, plecki są płaskie, a wewnętrzny ekran otacza wypukła ramka.  

Jak już wspomniałam w moim wcześniejszym artykule na temat tego urządzenia, wyspa aparatu, choć jest tu spora, nie przenosi środka ciężkości na górną część urządzenia. Mechanizm zawiasu pracuje zaś należytym oporem, pozwalając na zatrzymanie ekranu pod praktycznie dowolnym kątem. Muszę jednak przyznać, że początkowa faza otwierania smartfonu nie była dla mnie przyjemna, co częściowo wynika z jego cienkości – po prostu miałam problem z tym, by wygodnie chwycić obydwie złożone połówki.

Jeśli chodzi o wyświetlacz wewnętrzny, to OPPO obiecywało niemal niewyczuwalne zagłębienie i… dotrzymało słowa. Pod palcem bruzda jest faktycznie znacznie słabiej wyczuwalna, niż w innych składanych smartfonach. Ponadto podczas oglądania filmów i jakichkolwiek innych treści jest ona niewidoczna, by ją dostrzec, trzeba zerknąć na ekran pod naprawdę specyficznym kątem.

Oczywiście obydwa ekrany są tu panelami LTPO OLED, i to o nienagannych parametrach. Oferują wysokie odświeżanie, świetne kolory, a ich wysoka jasność sprawia, że są czytelne nawet w pełnym słońcu, o czym miałam okazję przekonać się podczas wizyty na Cyprze – chociaż akurat wtedy i pogoda w Polsce podobno była świetna. Zewnętrzny wyświetlacz ma w miarę wygodne proporcje i jest w pełni użyteczny. Jeśli w danym momencie nie chcecie korzystać z ekranu wewnętrznego, nie jesteście do tego zmuszeni.


Wydajność, bateria i oprogramowanie: potwór w smukłej obudowie

Sercem Find N6 jest Snapdragon 8 Elite Gen 5. W połączeniu z 16 GB pamięci RAM i systemem Android 16, ten telefon działa nienagannie. Nie spotkałam aplikacji ani gry, która zmusiłaby ten układ do zadyszki. System chłodzenia radzi sobie nadspodziewanie dobrze – obudowa staje się ciepła podczas grania, ale nigdy nie parzy w dłonie. Dopiero w ekstremalnym stress teście throttling dał się we znaki.

Największym zaskoczeniem jest jednak akumulator. Upchnięcie 6000 mAh w tak smukłej obudowie to majstersztyk inżynieryjny. Przy moim intensywnym użytkowaniu, Find N6 bez problemu wytrzymywał pełne dwa dni z dala od ładowarki. A gdy już musiałem go podpiąć, ładowanie 80 W stawiało go na nogi w niecałe 50 minut. Nie trzeba tu jednak sięgać po ładowarkę przewodową, bo ten model obsługuje też ładowanie bezprzewodowe, i to z mocą 50 W.

ColorOS 16 na Find N6 to system skrojony pod duży ekran. Funkcja „Open Canvas”, pozwalająca na płynne przesuwanie między trzema otwartymi aplikacjami, sprawia, że używanie telefonu typu fold nabiera sensu. Oczywiście nadal nie wszystkie aplikacje, które można pobrać, są dostosowane do działania na składanym smartfonie, ale sam system jest pod tym względem świetnie dopasowany.

W tym momencie muszę dodać, że do tego modelu można dokupić dedykowany rysik i choć dość trudno wyjmuje się go z dedykowanego mu etui na telefon, to chyba najlepszy smartfonowy rysik, z jakim miałam do czynienia. Mimo że jest mały to wygodnie się go trzyma, a poza tym jest responsywny i ma przycisk, który pozwala włączyć menu z przydatnymi podręcznymi funkcjami. Na dodatek jest świetnie zintegrowany z częściami funkcji AI na tym telefonie. Gdybym dalej studiowała, chętnie korzystałabym z Find N6 zamiast tradycyjnego notatnika.

Tym samym przyciskiem można na przykład korzystać z funkcji Zakreśl by wyszukać. W aplikacji Notatki jest też opcja Pisanie AI, która pozwala między innymi tworzyć zawartość z użyciem pisanych odręcznie promptów. Poza tym Malarz AI może generować wykresy i rysunki na podstawie szkiców. To wszystko nie działa jednak idealnie, a przynajmniej na razie. Na przykład, tabela, którą narysowałam po polsku, przy okazji przekształcenia w grafikę została przetłumaczona na język angielski. W tym temacie OPPO ma więc jeszcze trochę pracy przed sobą.

Wisienka na torcie: aparaty

Powiem tak, OPPO Find N6 może nie robi zdjęć wybitnych, ale na pewno robi zdjęcia lepsze, niż większość składanych smartfonów. Główny aparat 200 MP, i to nie z najmniejszą matrycą, a także peryskopowy teleobiektyw robią swoje. O reszcie można w zasadzie zapomnieć, bo aparat ultraszerokokątny nie robi dobrego wrażenia, a selfie można tu robić… aparatem głównym – cóż, zaleta składaków.

To co lubię w fotografiach z wymienionych jednostek to ich szczegółowość, szeroka rozpiętość tonalna i naturalne, plastyczne kolory. Peryskopowy teleobiektyw zapewnia naturalne rozmycie tła. 50 MP wydaje się skromne, ale nawet 10-krotny zoom hybrydowy wygląda zaskakująco dobrze i nadaje się do publikacji w mediach społecznościowych.

W skrócie, jestem zadowolona, ale co wam będę ględzić – przejrzyjcie po prostu poniższą galerię i oceńcie zdjęcia sami.

Podsumowanie: Szkoda, bo OPPO Find N6 to zakazany owoc

Na koniec mam złe wieści. OPPO Find N6 nie będzie dostępny w sprzedaży w Polsce. Tak w zasadzie pojawił się wyłącznie w Chinach, Australii i Nowej Zelandii. Cena startuje od 9999 juanów, czyli około 5400 złotych.

Czy jestem w stanie przeżyć to, że OPPO Find N6 omija nasz kraj? Tak, bo nie należę do osób, które byłyby w stanie wykorzystać jego możliwości w pełni, ale miłośnicy składnych smartfonów typu „fold” dużo tracą na jego braku na naszym rynku. Z drugiej jednak strony oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że takich miłośników może być mało, a to na pewno jeden z ważniejszych powodów, dla których ten składak ominą Polskę.

Jeśli do nich należysz, nie pozostaje Ci nic innego, jak sprowadzić sobie Finda N6 z Chin, ale to wiąże się oczywiście z pewnym ryzykiem.

Ja w tym modelu doceniłam przede wszystkim jego solidną konstrukcję, niesamowitą lekkość i niemal niewidoczną bruzdę na środku ekranu, co sprawia, że to składak typu fold, który w codziennym użytkowaniu nie wydaje się toporny. Spodobał mi się też jego rysik, a także dopracowany system i zestaw aparatów o sporych możliwościach.

Anna BorzęckaSwoją przygodę z dziennikarstwem rozpoczęła w 2015 roku. Na co dzień pisze o nowościach ze świata technologii i nauki, ale jest również autorką felietonów i recenzji. Chętnie testuje możliwości zarówno oprogramowania, jak i sprzętu – od smartfonów, przez laptopy, peryferia komputerowe i urządzenia audio, aż po małe AGD. Jej największymi pasjami są kulinaria oraz gry wideo. Sporą część wolnego czasu spędza w World of Warcraft, a także przyrządzając potrawy z przeróżnych zakątków świata.