Niemal każdy smartfon OnePlus z serii Nord dał się lubić. Przyjemny stosunek ceny do możliwości, dopracowane oprogramowanie i aparaty na ogół wybijające się ponad przeciętność były jednymi z wielu atutów tych urządzeń. OnePlus Nord 5 to najnowszy superśredniak, który dziś pojawił się w sprzedaży w Polsce. Tytuł sugeruje, że należy się nim zainteresować, ale pytanie brzmi: czy aby na pewno wszystko poszło tak, jakbyśmy sobie tego życzyli? Oto recenzja OnePlus Nord 5.
OnePlus Nord 5 – recenzja: specyfikacja
| Model: | OnePlus Nord 5 |
| Procesor: | Qualcomm Snapdragon 8s Gen 3 |
| Pamięć RAM: | 8/12 GB |
| Pamięć masowa: | 512 GB UFS 4.1 |
| Możliwość rozbudowy pamięci: | Nie |
| Wyświetlacz: | 6.83″ AMOLED 1272×2800 pikseli, 144 Hz, HDR10+, Dolby Vision |
| Bezpieczeństwo: | czytnik linii papilarnych |
| Akumulator: | 5200 mAh, ładowanie przewodowe 80 W, zwrotne 5 W |
| Aparat fotograficzny – tył: | 50 MPix, główny, f/1.8, 24 mm, PDAF, OIS 50 MPix, ultraszeroki, f/2.2, 15 mm, AF |
| Aparat fotograficzny – przód: | 50 Mpix (f/2.0) |
| System operacyjny: | OxygenOS 15 (Android 15) |
| Transmisja danych: | 5G |
| Łączność i lokalizacja: | Wi-Fi 6, NFC, Bluetooth 5.4 z A2DP i LE, aptx HD, LHDC 5, GNS (GALILEO, GLONASS, QZSS, BDS, NavIC) |
| Złącza: | USB-C 2.0 z OTG |
| Typ karty SIM: | Dual SIM (nano SIM + nano SIM) |
| Klasa ochrony: | IP65 |
| Wymiary: | 163.4 x 77 x 8.1 mm |
| Masa: | 211 g |
Budowa i jakość wykonania: OnePlus Nord 5 zrywa z metalem
Fani marki domagali się metalowej obudowy i OnePlus Nord 4 taką obudowę miał. W OnePlus Nord 5 wracamy do klasyki. Tylny panel wykonano ze szkła, a obudowę otoczono ramką z tworzywa sztucznego, która jest pewnego rodzaju rozczarowaniem w smartfonie za około 2000 złotych. Smartfon mimo tego designerskiego potknięcia prezentuje się świetnie, w czym spora zasługa białej, stylizowanej na marmur obudowy.

W zestawie ze smartfonem nie ma ładowarki, ale rekompensatę stanowi oferta premierowa. Do obu modeli OnePlus Nord 5 (8/256 oraz 12/512) dołączane są gratisowo słuchawki OnePlus Nord Buds 3 oraz ładowarka SuperVOOC o mocy 80 W. Droższy model można kupić ponadto o 200 złotych taniej, za 2299 złotych. Cena tańszego to 2199 złotych.

W niepamięć odszedł także przełącznik powiadomień, zastąpiony tu przyciskiem Plus Key, usytuowanym na lewej stronie ramki. Nie wiem, ale się domyślam, że może mieć to jakiś związek z analogiczną decyzją Apple w smartfonach iPhone 16. Domyślnie umożliwia przełączanie trybu dźwięku: z cichego, przez wibracje, na dzwonek. Da się mu przypisać inne funkcje, na przykład uruchomienie aparatu albo włączenie latarki. To bardzo, bardzo użyteczna rzecz.

Przyciski fizyczne od regulacji głośności i blokady ekranu umieszczono dość wysoko po prawej stronie ramki. Ta jest płaska, ale przyjemnie zaoblona na krawędziach, a smartfon w dłoniach leży podobnie jak iPhone. Waży 211 gramów i jest dość śliski. Całość prezentuje się całkiem stylowo, nie sądzicie? Nawet wyspa aparatów jest ciekawa.

Drobną wadę stanowi też port USB-C w standardzie USB 2.0, choć na plus dla kontrastu przemawia nadajnik podczerwieni. Smartfon ma też tackę na dwie karty SIM. Obsługi eSIM zabrakło.
Sporą wadą w mojej ocenie jest wodoodporność na poziomie jedynie IP65. IP68 powinno być standardem w smartfonach z tej półki cenowej.
Ekran i głośniki
Na pierwszy rzut oka wyświetlacz OnePlus Nord 5 jest idealny. Względem poprzednika urósł i ma wyższe odświeżanie. Producent postawił na 6,83-calowy panel OLED o odświeżaniu 144 Hz i rozdzielczości 1272×2800 pikseli. Producent zachwala wsparcie dla standardów HDR10+ i Dolby Vision oraz jasność na poziomie ponad 1300 nitów w trybie automatycznym. Wszystko to przekłada się na naprawdę pozytywne doznania z obsługi urządzenia, także w pełnym słońcu. Jakby zalet było mało, ekran chroni szkło Gorilla Glass 7i. Bardziej wnikliwa analiza pokazuje też wady.

OnePlus Nord 5 odświeża ekran w jednym z trzech trybów. 60 Hz to ten najwolniejszy, 90 Hz szybszy, a 120 Hz – najszybszy. Nie udało mi się zmusić do odświeżania obrazu z częstotliwością 144 Hz w grach w trybie automatycznym. Najczęściej było to 90 Hz. Nie ma tu ekranu LTPO obecnego w nieco droższym OnePlus 13R, więc o odświeżaniu spadającym do 1 Hz można zapomnieć.

Najnowszy smartfon OnePlus wyposażono w dwa bardzo donośnie grające głośniki stereo. Dźwięk jest ładny, przestrzenny i lekko basowy. To bezapelacyjnie jedne z najlepszych głośników w smartfonie za te pieniądze.

Wydajność i oprogramowanie
Obecność układu Snapdragon 8S Gen 3 to doskonała wiadomość dla każdego, kto chce kupić sobie średniaka na lata. W zestawie z 8/12 GB pamięci RAM LPDDR5X oraz całkiem szybką pamięcią UFS 3.1, otrzymujemy sprzęt do zabawy w najbardziej wymagające gry, działający płynnie i taki, który na pewno nie będzie „zamulał” za rok lub dwa. Wyniki wykręcane w benchmarkach syntetycznych potwierdzają ponadto niezłe chłodzenie i stabilną wydajność pod obciążeniem. Trzeba jednak zaznaczyć, że pod długotrwałym obciążeniem sprzęt się nagrzewa – nie do nieprzyjemnego poziomu, ale odczuwalnie.






Skoro jesteśmy przy „długowieczności” smartfona, producent obiecuje, że OnePlus Nord 5 będzie otrzymywał wsparcie przez 6 lat. Termin ten dotyczy łatek bezpieczeństwa, natomiast użytkownicy mogą liczyć na cztery kolejne wersje systemu Android. Miło. Mamy tu obsługę Wi-Fi 6, Bluetooth 5.4, NFC oraz 5G – w tej kwestii jest nieźle.
OnePlus Nord 5 oferuje OnePlus AI, czyli zestaw funkcji związanych ze sztuczną inteligencją. Mi do gustu przypadły opcje związane z AI Creativity Suite, pozwalające szybko i wygodnie edytować zdjęcia. Szczególnie użyteczna jest oczywiście gumka AI Eraser do usuwania obiektów ze zdjęć i wypełniania ich elementami pasującymi do otoczenia. Na miłośników fotografowania czeka też asystent kadrowania AI Recompose, podpowiadający optymalną kompozycję kadru. AI Unblur usuwa rozmycie zdjęć, a AI Translation tłumaczy treści na ekranie smartfona w czasie rzeczywistym. Jest nawet generowanie dwujęzycznych napisów na żywo, także w języku polskim. Nie zabrakło asystenta Google Gemini i lubianej funkcji Circle To Search, usprawniającej wyszukiwanie przez zaznaczanie treści na ekranie.















OnePlus Nord 5 – aparaty
O ile do głównego aparatu o rozdzielczości 50 Mpix z sensorem Sony LYT-700 (obiektyw f/1.8 z OIS, EIS) trudno mieć większe zastrzeżenia, nawet w kontekście fotografii nocnej, to towarzyszący mu moduł z obiektywem ultraszerokokątnym rozczarowuje, podobnie jak brak teleobiektywu. Jakość zdjęć ocenicie za chwilkę samodzielnie. Wyspa aparatów wystaje nieznacznie poza obrys obudowy i w tej cenie taki skromny zestaw może dla niektórych być rozczarowaniem. W końcu marka Nothing w za podobne pieniądze oferuje jeszcze obiektyw peryskopowy…

Zdjęcia z aparatu podstawowego mają lekko podbite nasycenie kolorów, przez co te są przyjemne dla oka, a fotografie cechuje wysoki poziom detali i odpowiednia ostrość. Obiektyw ultraszerokokątny często „rozmydla” zdjęcia i gubi detale. Brak autofokusa robi swoje. Przednia kamerka z autofokusem to dla odmiany miłe zaskoczenie, zwłaszcza dzięki możliwości rejestrowania filmów 4K w 60 klatkach na sekundę. Moja recenzja aparatów w OnePlus Nord 5 w telegraficznym skrócie? Jest dobrze, ale mogło być lepiej…




















Akumulator i czas ładowania
Europejczycy mieli wielkie oczekiwania co do akumulatora po tym, jak w Indiach OnePlus Nord 5 otrzymał taki o pojemności 6800 mAh. Niestety, producent nie zastosował tu takiego rozwiązania, zamiast tego stawiając na baterię o pojemności 5200 mAh. Dla porównania, OnePlus Nord 4 dysponował akumulatorem 5500 mAh. Na szczęście czas pracy na baterii jest na tle konkurencji nadal ponadprzeciętny, choć niekoniecznie w grach, gdzie procentów naładowania ubywa dostrzegalnie szybciej.
Ciekawą funkcję stanowi ładowanie obejściowe. Podczas grania można podłączyć smartfon do ładowarki, aby ten czerpał z niej zasilanie bezpośrednio, a nie z akumulatora. Pomaga to wydłużyć jego żywotność.
Czas ładowania smartfona od 0 do 100 procent to niecałe 45 minut. W 30 minut stan akumulatora da się uzupełnić do około 80 procent – to znakomity wynik. Użytkowników słuchawek bezprzewodowych ucieszy fakt, iż za pomocą smartfona OnePlus Nord 5 da się naładować zwrotnie z mocą 5 W etui na takowe akcesorium.
OnePlus Nord 5 – czy warto?
OnePlus Nord 5 to bez wątpienia jeden z najciekawszych smartfonów w swojej klasie i nie mam do niego wielkich zastrzeżeń. Ma niezły ekran, wydajny procesor, dopracowane oprogramowanie, szybkie ładowanie i przycisk Plus Key, który polubi mnóstwo osób. Pomimo zmniejszenia pojemności baterii udało się utrzymać długi czas działania. Są też wady.

W tej cenie mankamentem jest na pewno brak obsługi kart eSIM, wodoszczelność na skromnym poziomie IP65 i nieco rozczarowujący aparat szerokokątny. Brak teleobiektywu już pomijam. Plastikowa ramka obudowy to na tym tle drobiazg.
Gdyby nie istniał Nothing Phone (3a) Pro, a POCO F7 Ultra nie dało się kupić w promocji za około 2300 złotych, powiedziałbym, że OnePlus Nord 5 to pewniaczek, którego większość osób może kupić niemal w ciemno. No i są jeszcze ubiegłoroczne flagowce i OnePlus 13R… OnePlus Nord 5 to kolejny godny uwagi smartfon z tej półki cenowej i mam nadzieję, że ta recenzja jasno tego dowodzi. Będzie ciekawszy, jeśli odrobinkę stanieje.
Mocne strony:
- wydajne, płynne działanie
- główny aparat robi ładne zdjęcia
- przedni aparat jest niczego sobie
- długi czas działania na baterii (o dziwo)
- szybkie ładowanie 80 W
- arcypraktyczny przycisk Plus Key
- nadajnik podczerwieni
- cztery główne aktualizacje Androida w przyszłości
Słabe strony:
- plastikowa ramka
- brak eSIM
- wodoodporność tylko IP65
- aparat szerokokątny co najwyżej przeciętny