NZXT Kraken Plus 240 RGB – test. Tańszy niż Elite, ale czy ma sens?

Maksym SłomskiSkomentuj
NZXT Kraken Plus 240 RGB – test. Tańszy niż Elite, ale czy ma sens?

Wygląda niemal jak droższy model Elite, ale kosztuje zauważalnie mniej. Sprawdziłem NZXT Kraken Plus 240 RGB i szybko okazało się, że dopłata ma sens tylko w jednym scenariuszu.



NZXT Kraken Plus 240 RGB vs NZXT Kraken Elite 240 RGB

Rozszerzenie oferty marki NZXT wprowadziło nieco zamieszania wśród fanów marki oraz osób poszukujących nowego coolera AIO dla swojego procesora. Widzę w sieci wiele pytań na temat tego, czym różnią się chłodzenia NZXT Kraken Plus 240 RGB i NZXT Kraken Elite 240 RGB. Główna różnica sprowadza się do wyświetlacza umieszczonego na blokopompce. W tańszym modelu mamy do czynienia z 1,54-calowym panelem LCD o rozdzielczości 240×240 pikseli i odświeżaniu 30 Hz. Droższy model to znacznie większy ekran 2,36-calowy o wyższej rozdzielczości (640×640 pikseli), odświeżaniu 60 Hz i dalej idących możliwościach personalizacji treści. Oba różnią się też nieco prowadzeniem przewodów (pompka vs radiator) i… to by było na tyle. Ach, no i model Elite jest droższy, ale to chyba oczywiste. Jak widać dopłata do Elite ma sens tylko z jednego powodu – i nie jest nim wydajność.

Budowa i jakość wykonania

NZXT Kraken Plus 240 RGB kupić można już za około 649 złotych w czarnej lub białej wersji kolorystycznej, przy czym wariant z wentylatorami bez iluminacji jest odrobinę tańszy. Skąd taka, a nie inna cena? Chłodzenia AIO wyposażone w blokopompki z wyświetlaczami są odczuwalnie droższe niż te bez takiej ozdoby.



Znakiem rozpoznawczym coolerów NZXT od zawsze są w mojej ocenie walory estetyczne. Zaczyna się od rozpakowania dobrze prezentującego się pudełka, w którym oprócz de facto 280-milimetrowej chłodnicy (281 x 120 x 27 mm) mamy także wszystkie niezbędne akcesoria montażowe. Kompatybilność to niemały atut, bowiem cooler założycie na procesory wykorzystujące podstawki Intel 1150, 1151, 1155, 1156, 1200, 1700, 1851 oraz AMD AM4 i AM5.

Korzystałem z chłodzeń AiO poprzedniej generacji tego producenta i w ich przypadku nie było problemu z dopasowaniem elementów montażowych spoza zestawu na przykład do nowszego procesora. W przypadku NZXT Kraken Plus 240 RGB pole manewru jest ograniczone. Dlaczego? Producent zmienił elementy montażowe poprzez modyfikację pompki, która jest kolejną istotną nowością.

Jaka pompka drzemie w NZXT Kraken Plus 240 RGB? Tutaj docierać mogą do Was sprzeczne informacje. Część źródeł mówi o pompce Asetek 7. generacji, a niektóre twierdzą, że mamy do czynienia z autorską konstrukcją marki NZXT. Kto ma rację? Otóż warianty Plus i Elite wykorzystują z całą pewnością rozwiązanie o nazwie NZXT Turbine. Z pompki 7. generacji korzystały urządzenia pozbawione tych dopisków (z 2024 roku), a informacja o nowym rozwiązaniu… widnieje wprost na opakowaniu.

Zmiany nie ominęły nawet wentylatorów

W zestawie z coolerem znalazły się też dobrej klasy wentylatory F240 RGB Core (120 mm) na łożyskach FDB (Fluid Dynamic Bearing) o prędkości obrotowej 500-2400 obr./min. (± 250 RPM) o przepływie powietrza 75,05 CFM i hałasie szacowanym na 31,9 dBA na wentylator. W każdym z nich znalazło się 8 LED-ów w ładny sposób rozpraszających światło na całej powierzchni łopatek.

I w tym przypadku trzeba wspomnieć o niemałych zmianach. Do tej pory do wentylatorów RGB od NZXT niezbędny był dodatkowy kontroler podświetlenia. Kupując NZXT Kraken Plus 240 RGB możecie o nim zapomnieć. Druga sprawa to budowa dwóch wentylatorów spiętych ze sobą w jednej obudowie. To rozwiązanie ciekawe od strony wizualnej i dające nadzieję na potencjalnie nieco lepsze odprowadzanie ciepła.


Jakość wykonania wszystkich komponentów zestawu NZXT to naprawdę wysoki poziom. Ładnie pomalowany metal, solidne tworzywa… To chłodzenie będzie prezentować się świetnie w dowolnej obudowie – o ile na etapie instalacji ładnie poprowadzicie wszelkie przewody. A sama instalacja na platformie Intel była banalnie prosta.

Wydajność

NZXT Kraken Plus 240 RGB testowałem na płycie głównej ASRock Z790 Taichi Carrara i procesorze Intel Core i9-13900K. Mówiąc krótko: lekko chłodzenie nie miało. W domyślnych ustawieniach aplikacji NZXT CAM profil wentylatorów nie był zbyt agresywny, gdyż te osiągały 100-procentową prędkość obrotową dopiero po osiągnięciu przez procesor temperatury 90 stopni Celsjusza. Pompka wchodziła na pełne obroty już przy 55 stopniach Celsjusza. To idealny profil do gier.

W systemie Windows temperatury rdzenia oscylowały w granicach 30 stopni Celsjusza. Podczas zabawy w Resident Evil: Requiem temperatura procesora po 20 minutach zabawy nie przekraczała 70 stopni Celsjusza. Przy 10-minutowym 100-procentowym obciążeniu procesora w aplikacji Cinebench 2026 jego temperatura wynosiła około 87 stopni Celsjusza. Dużo? Taki to procesor. Wydajność chłodzenia jak na konstrukcję w standardzie 240 wypada bardzo dobrze.

Aplikacja NZXT CAM pozwala kosztem niewielkiej utraty wydajności chłodzenia mocno zoptymalizować kwestię hałasu. Osoby trzymające obudowę przy uchu i korzystające z głośników mogą zechcieć dopasować krzywe do swoich preferencji, choć hałas na poziomie w porywach 45 dBA nie jest złym wynikiem.

NZXT Kraken Plus 240 RGB – czy warto?

To zależy, bo tanio nie jest. Jeżeli szukacie chłodzenia procesora typu AiO w takim akurat rozmiarze, które poza prostym montażem i efektywnym chłodzeniem oferuje również wysoką estetykę wykonania oraz wyświetlacz na blokopompce z możliwością personalizacji treści, to warto wziąć go pod uwagę. W komputerze do gier spisze się wzorcowo.

Z drugiej strony, warto pamiętać o tym, iż do najefektywniejszego schładzania najbardziej prądożernych procesorów zamiast NZXT Kraken Plus 240 RGB warto postawić na wariant większy, z 360-milimetrową chłodnicą. Zwracam się w tym momencie do osób szukających coolera do chociażby ultrawydajnej stacji roboczej, pracującej bardzo często pod 100-procentowym obciążeniem.

Mocne strony:

  • wysoka jakość wykonania i efektowny wygląd
  • przystępny montaż
  • skuteczne chłodzenie do komputerów gamingowych
  • całkiem ciche, ładnie podświetlone wentylatory
  • aplikacja NZXT CAM intuicyjna w obsłudze
  • łatwa optymalizacja pracy pompki i wentylatorów
  • szeroka kompatybilność

Słabe strony:

  • wysoka cena
  • do najwydajniejszych stacji roboczych chłodnica jest za mała
  • słyszalna pompka przy 100-procentowym obciążeniu

Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.