Mycie okien nigdy nie było tak łatwe. Sprawdziłam Ecovacs WINBOT W3 OMNI

Anna BorzęckaSkomentuj
Mycie okien nigdy nie było tak łatwe. Sprawdziłam Ecovacs WINBOT W3 OMNI

Chociaż w dzieciństwie nienawidziłam sprzątać, obecnie bywa ono dla mnie miłą odskocznią od pracy. Do dziś jest jednak czynność, której raczej unikam – mycie okien. Źle mi się robi na myśl, że miałabym wyciągać drabinę, zdejmować z parapetów wszystkie kwiatki, otwierać każde okno po kolei i czyścić je ręcznikiem papierowym, machając rękami. Dlatego z wielką przyjemnością sprawdziłam jeden z najnowszych produktów marki Ecovacs. Mam na myśli robota WINBOT W3 OMNI – właśnie do mycia okien.



Czy Ecovacs WINBOT W3 OMNI to wybawienie? A może tylko kosztowny gadżet? Zapraszam do lektury!

Elegancja spotyka funkcjonalność, czyli co znajdziemy w pudełku?

Ostatnie lata pokazują nam, że sprzęt AGD może wyglądać naprawdę ładnie, a WINBOT W3 OMNI należy do tych urządzeń, które prezentują się całkiem nieźle. Robot przyjechał do mnie w dość sporym opakowaniu, a to za sprawą wielofunkcyjnej stacji, która jest sercem całego zestawu. W środku, oprócz samego robota i stacji, znalazłam dwa pady z mikrofibry, dedykowany płyn czyszczący, akumulator w formie dużej kostki do zamontowania w stacji, a także instrukcję obsługi – tu duży plus za język polski.



Muszę przyznać, że design zestawu zrobił na mnie wrażenie. Całość jest utrzymana w stonowanej, biało-szarej kolorystyce. Stacja ma bardzo wygodną rączkę do przenoszenia i – co uwielbiam w sprzętach domowych – funkcję automatycznego zwijania kabla. Jakość wykonania? Obudowa została wykonana z tworzywa sztucznego i ogólnie rzecz biorąc nie mam do tego zastrzeżeń, zwłaszcza że wszystkie elementy są idealnie spasowane, natomiast górna część robota łatwo zbiera zarysowania.

Pierwsze kroki

Czy używanie tego sprzętu jest skomplikowane? Powiedziałabym, że i tak, i nie. Jeśli jesteście typem osoby, która wyrzuca instrukcję do kosza zaraz po otwarciu pudełka, to tym razem powstrzymajcie swój nawyk. Tutaj warto przejść przez proces konfiguracji krok po kroku, by zrozumieć, jak ten sprzęt działa i czego od nas wymaga.

Proces ten wymaga instalacji na smartfonie aplikacji ECOVACS HOME. Trzeba zeskanować kod QR i połączyć stację z domowym Wi-Fi, ale to nie koniec. Zanim robot dotknie szyby, musimy uzupełnić jego zbiornik na detergent oraz pojemnik na czystą wodę w stacji. Co ważne, instrukcja nakazuje też, by przed użyciem namoczyć pad myjący w stacji, bo robot spryskuje okna tylko detergentem. Tutaj warto podkreślić, że stacja nie tylko stanowi źródło zasilania dla robota, ale też jest dla niego stojakiem oraz właśnie pralką dla padów z mikrofibry, dzięki czemu nie trzeba myć ich ręcznie. Za przednim panelem znajdują się obrotowe szczotki, które za to odpowiadają.

Chociaż w stacji można zamontować wspomniany akumulator, to możemy ją też zasilać sieciowo, bo ma do tego dedykowany przewód. Ten jest natomiast dosyć krótki. Zasilanie akumulatorowe bardzo przydaje się więc, gdy dostęp do zasilania sieciowego jest utrudniony. W jego towarzystwie zdołałam umyć dwie pary podwójnych drzwi balkonowych z dwóch stron i do tego dwa duże okna, mimo że jego wyjściowy stan naładowania wynosił 80%.

Jeśli chodzi o aplikację, to ta daje nam władzę nad robotem. Pozwala przełączać się między różnymi trybami mycia okien i prania padów mopujących, wyznaczać strefy czyszczenia czy aktualizować oprogramowanie robota. Można też w niej zmienić język powiadomień głosowych wypowiadanych przez stację na język polski.


Sama aplikacja również ma polski interfejs, podobnie jak menu wyświetlane na wyświetlaczu wielofunkcyjnej stacji. Ekran ten pozwala aktywować funkcje robota i stacji bez sięgania po telefon, co jest wygodne. Jego obsługa odbywa się za pośrednictwem towarzyszących mu fizycznych przycisków.

WINBOT W3 OMNI w starciu z oknami

Żeby nie było zbyt łatwo, testu nie przeprowadziłam na lekko zakurzonych oknach. Zabrałam ten sprzęt do domu rodziców, obok którego trwa budowa drogi ekspresowej. Jeśli kiedykolwiek mieszkaliście w pobliżu takiej inwestycji, to wiecie, co to oznacza: wszechobecny pył, który osiada na wszystkim, także oknach. Dlatego moja mama bardzo ucieszyła się na wieść, że tym razem przed Wielkanocą w myciu okien wyręczy ją robot.

Jak WINBOT W3 OMNI działa w praktyce? W skrócie stację trzeba umieścić w pobliżu okna, włączyć ją, chwycić robota i przyłożyć go do szyby, a następnie przytrzymać jego przycisk zasilający przez dwie sekundy. Gdy robot się uruchomi, natychmiast przyssie się do szyby i zacznie po niej jeździć. Siła ssąca podobno sięga tu aż 800 N, więc robot trzyma się szyby niczym gekon.

Urządzenie porusza się w sposób bardzo uporządkowany – metodycznie w pionie i poziome, a nawet obracając się, by wymyć szyby dokładnie, od krawędzi do krawędzi. Co jakiś czas używa swoich dysz, by spryskać okno detergentem. Ten niestety szybko się kończy, więc warto dokupić jego spory zapas.

Efekty? Okna wewnętrzne, czyli te mniej zabrudzone, były idealnie czyste po jednym przejeździe. Przy samych krawędziach pozostał tylko bardzo wąski pasek brudu – liczył on dosłownie milimetry. W ich przypadku nakładkę z mikrofibry prałam w stacji co dwie szyby.

Z szybami zewnętrznymi było trochę trudniej. Po pierwszym przejeździe każda z części okna była znacznie czystsza, ale nie idealnie czysta, więc te szyby myłam dwukrotnie, piorąc nakładkę po każdej rundzie mycia. Na marginesie, taka runda nie trwała zbyt długo, bo nawet w trybie dokładnego czyszczenia kończyła się dość szybko.

Ważną uwagę mam dla miłośników automatyzacji. Niestety trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że WINBOT W3 OMNI myje tylko szyby. Framugi i parapety nadal trzeba myć ręcznie, a kwiatki wciąż warto zdejmować z parapetów na czas używania robota. Znika jednak konieczność wyciągania drabiny, bo robota możemy przyczepić do szyby na dowolnej wysokości. Robota musimy natomiast ręcznie przekładać z tafli szkła na taflę szkła, dlatego im większe okna, tym wygodniej się z niego korzysta.

Powiem też co nieco o kwestiach bezpieczeństwa, bo pewnie martwicie się o to, czy można bez zmartwień używać takiego robota na oknach zewnętrznych. Czy nie spadnie nikomu na głowę? Przyznam, że gdy zobaczyłam, jak ten sprzęt działa, nie miałam takich obaw. Ecovacs zastosował tu 12-stopniowy system ochrony.

Robot i stacja połączone są grubym, kompozytowym przewodem, który wytrzyma ogromne obciążenia. Stacja ma też własną, metrową linkę z karabińczykiem, którą możemy przypiąć na przykład do nogi ciężkiego stołu. Wspomniałam już o wysokiej mocy ssącej robota. Ponadto przy niskim poziomie energii robot ma być w stanie utrzymać się na szybie przez ponad 30 minut, alarmując nas dźwiękowo o tym, że trzeba go zdjąć. O niskim stanie baterii również jesteśmy informowani głosowo.

Ecovacs WINBOT W3 OMNI został zatem przemyślany pod każdym kątem i korzysta się z niego przyjemnie. Stacja jest ciężka, przez co przenoszenie jej z miejsca na miejsce nie jest takie proste, ale podejrzewam, że jej masa to również forma zabezpieczenia.

Podsumowanie: Czy WINBOT W3 OMNI to urządzenie, po które warto sięgnąć?

Ecovacs WINBOT W3 OMNI kosztuje w Polsce około 2899 złotych. Czy to dużo? Obiektywnie: tak, to spory wydatek. Biorąc pod uwagę możliwości tego sprzętu, trudno polecić jego zakup absolutnie każdemu, bez wyjątku.

Jeśli mieszkasz w bloku, i masz trzy małe okna, prawdopodobnie szybciej umyjesz je ręcznie. Jeśli jednak masz dom z dużą liczbą okien, albo mieszkanie z dużymi przeszkleniami, to WINBOT W3 OMNI będzie dla Ciebie sporym udogodnieniem. Nie wyręczy Cię w myciu okien w pełni, bo umyje tylko szyby, ale pozwoli Ci skierować część uwagi na inne obowiązki albo rozrywkę, na przykład oglądanie serialu.

Na pewno istotne jest to, że choć WINBOT W3 OMNI nie jest sprzętem w pełni bezobsługowym, to myje okna w sposób skuteczny i bezpieczny. Do tego jest solidnie wykonany, ma polskie menu i polską instrukcję obsługi oraz długo działa na akumulatorze. 

Anna BorzęckaSwoją przygodę z dziennikarstwem rozpoczęła w 2015 roku. Na co dzień pisze o nowościach ze świata technologii i nauki, ale jest również autorką felietonów i recenzji. Chętnie testuje możliwości zarówno oprogramowania, jak i sprzętu – od smartfonów, przez laptopy, peryferia komputerowe i urządzenia audio, aż po małe AGD. Jej największymi pasjami są kulinaria oraz gry wideo. Sporą część wolnego czasu spędza w World of Warcraft, a także przyrządzając potrawy z przeróżnych zakątków świata.