iPhone Air – recenzja. Nie mógł być (dużo) gorszy

Maksym SłomskiSkomentuj
iPhone Air – recenzja. Nie mógł być (dużo) gorszy

iPhone Air to smartfon, na którego fani Apple czekali wiele lat. Czy było warto? Używam iPhone’a Air od kilku miesięcy na przemian z iPhone 17 i oto moja do bólu szczera recenzja.



Ten smartfon wywołał u mnie efekt „wow”

Pamiętam do dziś moment, w którym miałem okazję zobaczyć wszystkie najnowsze modele i kolory smartfonów Apple na raz, na żywo. Tak, iPhone 17 Pro i Pro Max przykuły moją uwagę swoimi dość nietypowymi obudowami i wyspą aparatów, a iPhone 17 nowym, większym ekranem 120 Hz. To jednak iPhone Air skradł moje serce fenomenalnym wyglądem i ultracienką konstrukcją. Już wtedy wiedziałem, że wywoła niemałe zamieszanie, choć bałem się zastosowanych w nim kompromisów.

Próbowałem go pokochać, a później po prostu polubić. Finalnie nie wiem sam, czy zostaliśmy przyjaciółmi, czy tylko średnimi kumplami. Ostrzegam: to smartfon dla bardzo specyficznych ludzi.



iPhone Air – specyfikacja

Model:iPhone Air
Procesor:Apple A19 Pro
Pamięć RAM:12 GB
Pamięć masowa:256GB/512GB/1TB NVMe
Możliwość rozbudowy pamięci:Nie
Wyświetlacz:6,5″ LTPO Super Retina XDR OLED 1260×2736 pikseli, 120 Hz z HDR10, Dolby Vision
Bezpieczeństwo:Face ID
Akumulator:3149 mAh, ładowanie przewodowe 27 W, bezprzewodowe 20 W
Aparat fotograficzny – tył:48 MPix, główny, f/1.6, dual pixel PDAF, sensor-shift OIS
Aparat fotograficzny – przód:18 Mpix f/1.9, PDAF
System operacyjny:iOS 26
Transmisja danych:5G
Łączność i lokalizacja:Wi-Fi 7, NFC, Bluetooth 6.0, UWB, GNS (GPS, GLONASS, GALILEO, BDS, QZSS, NavIC)
Złącza:USB-C 2.0 z OTG
Typ karty SIM:eSIM
Klasa ochrony:IP68
Wymiary:156.2 x 74.7 x 5.6 mm
Masa:165 g

Recenzja iPhone Air: budowa i jakość wykonania

Producenci smartfonów liczą na to, że macie amnezję lub jesteście zbyt młodzi, aby pamiętać smartfony sprzed lat. iPhone Air ma grubość zaledwie 5,6 mm (nie licząc wyspy aparatów), ale nie czyni go to wcale najcieńszym urządzeniem tego rodzaju. Zapraszam do sekcji komentarzy – jestem ciekaw, ile cieńszych smartfonów znajdziecie. Podpowiem: jest ich kilka, a testowana przeze mnie niedawno Motorola Edge 70 ma niemal identyczne wymiary.

Po tym nieco negatywnie nastrajającym wstępie muszę uczciwie przyznać, że iPhone Air prezentuje się świetnie. Smartfon sprzedawany jest w kolorach błękitnym, złotym, białym i czarnym, przy czym do testów otrzymałem ten najsmutniejszy i wyglądający najmniej okazale. Ramka każdego z wariantów jest tytanowa, ale w trzech jasnych modelach cieszy oko nieco bardziej. W każdym tak samo mocno się palcuje, ale na czarnym widać to najbardziej.

Po chwyceniu w dłoń iPhone Air wydaje się znacznie smuklejszy niż Samsung Galaxy S25 Edge (0,2 mm grubszy) oraz tylko nieznacznie niż Motorola Edge 70 (0,39 mm grubsza). Prawdopodobnie jest to kwestia zastosowanych materiałów oraz wyważenia. iPhone Air waży zaledwie 165 gramów, co jest wynikiem dobrym jak na smartfon z ekranem o przekątnej 6,5 cala.

Smartfon jest tak cienki, że złącze USB-C wydaje się niemal „bezramkowe”. Dla porządku dodam, że to wolne złącze USB-C 2.0, a nie szybkie USB-C 3.2 Gen 2, obecne w modelach Pro. Przycisk zasilania umieszczono po prawej stronie, gdzie zmieszczono też płytkę do sterowania funkcjami aparatu. Na lewej krawędzi ramki widnieją przyciski głośności i przycisk akcji.

Zapytacie: a gdzie głośniki? Cóż, nie tam, gdzie można się ich spodziewać. Po pierwsze: jest tylko jeden, a po drugie… wcale nie ma go obok złącza USB-C. Jedyny głośnik to ten do rozmów. Pełni on przy okazji rolę głośnika multimedialnego. Nie jest zbyt głośny, dźwięk jest płaski, brakuje mu przestrzeni, a jakość pozostawia nieco do życzenia. To nie jest głośnik godny smartfona za 5299 złotych.


Czy to jest smartfon premium?

Wiele osób widząc tak cienki smartfon zastanawia się, czy łatwo go złamać. Odpowiadam: nie, co potwierdzili już odważni youtuberzy. Utrudnia to nie tylko ramka z tytanu klasy 5, wytrzymalszego niż w modelach iPhone 17 Pro i Pro Max. Sztywność poprawia tylny panel ze szkła Ceramic Shield i przedni z nowszego Ceramic Shield 2.

Czy mając w dłoniach iPhone’a Air da się wyczuć, że obcujemy ze smartfonem niezwykłym? Ja do sprzętu Apple podchodzę zupełnie bezemocjonalnie i to poczułem. Może to smukła obudowa, może zastosowane materiały, a może po prostu to, że był to produkt tak wyczekiwany przez świat. Napomknę, że niektórzy moi znajomi nie podzielali entuzjazmu i kwitowali Aira słowami „fajny, ale spodziewałem się czegoś, co mnie zwali z nóg”. Cóż, to nadal tylko telefon.

Ekran

W iPhone Air zastosowano 6,5-calowy ekran OLED LTPO Super Retina XDR. To panel o nietypowej jak na Apple przekątnej, choć identyczny jak w droższych modelach iPhone 17 Pro i Pro Max. Wyświetla obraz o rozdzielczości 2736×1260 pikseli i odświeża go z częstotliwością 120 Hz.

Prezentowany obraz jest jak przystało na smartfony Apple świetnej jakości. Mamy tu wsparcie dla standardów HDR10 i Dolby Vision i jasność w trybie automatycznym oscylującą w granicach 1000 nitów. W ostrym słońcu jasność rośnie do niemal 3000 nitów, ale… No właśnie.

Wszystko prezentowałoby się książkowo, gdyby nie to, że w intensywnym świetle słonecznym i przy dużych temperaturach ekran mocno przygasa i staje się w sporym stopniu nieczytelny. To cecha obecna także w testowanym przeze mnie iPhone 17. O tyle irytująca, że smartfonów z Androidem za ułamek tej ceny problem nie dotyczy. Czytelność ekranu iPhone Air w pełnym słońcu na dłuższą metę nie jest zadowalająca. Doświadczyłem tego leżąc na wakacjach na leżaku – musiałem rzucać sobie lekki cień na wyświetlacz. To smartfon za 5299 złotych, przypominam.

Wydajność i oprogramowanie

iPhone Air w teorii ma wydajniejszy niż w iPhone 17 chipset Apple A19 Pro. W praktyce różnice są kosmetyczne, bowiem producent sięgnął tu po 5-rdzeniowe GPU zamiast 6-rdzeniowego z iPhone 17 Pro i 17 Pro Max. Najważniejszym jest fakt, iż iPhone Air radzi sobie lepiej z aplikacjami zminimalizowanymi, z racji obecności 12 GB pamięci LPDDR5X. Realnie Air działa przy tym nieco sprawniej, niż flagowce z Androidem wyposażone w czołowy układ Qualcomm Snapdragon 8 Elite.

Throttling? Oczywiście, że występuje. Pomiar benchmarkami wskazuje spadek wydajności procesora pod długotrwałym obciążeniem o około 75 procent i GPU o mniej więcej 66 procent. Faktycznie trudno to odczuć gdziekolwiek poza najbardziej wymagającymi grami w najwyższych ustawieniach graficznych. Spadek nie jest też wielką tragedią. Temperatury pracy urządzenia są jednak znośne, choć przy wyspie z aparatem smartfon rozgrzewa się do ponad 50 stopni Celsjusza.

Od strony łączności nie ma tu żadnych braków… poza brakiem gniazda na fizyczne karty SIM. iPhone Air to propozycja wyłącznie dla osób korzystających z kart wirtualnych eSIM. Poza tym na pokładzie znalazły się Wi-Fi 7, moduł Bluetooth 6.0, NFC oraz rzecz jasna Face ID. Czytnika linii papilarnych nie ma – i dobrze. Face ID działa doskonale po zmroku, w momencie noszenia okularów, a nawet maseczki.

iOS 26 jest… jaki jest

Największą zmianą w iOS 26 jest nowy interfejs Liquid Glass. Ten jest w pełni personalizowalny, a zmieniać da się wygląd ikon, fontów, czy też animacji i kolorów. To aktualizacja bardziej kosmetyczna niż przełomowa, ale w codziennym użytkowaniu iPhone’a Air w pełni wystarczająca.

Na ekranie blokady da się umieszczać oprócz zegara skróty do wybranych funkcji, widżety oraz rzecz jasna tapety. Wygląd wszystkiego da się dodatkowo zmieniać.

W iOS 26 pojawiło się sporo drobnych błędów, które eliminowano kolejno w aktualizacjach 26.1 i 26.2. Obecnie nie występuje już na przykład (lub dzieje się to rzadko) problem ze znikającą klawiaturą ekranową. Jej precyzja pozostawia wiele do życzenia, jak to w iOS.

Niezmiennie uwielbiam Face ID, które działa także po zmroku, w okularach, maseczce i zastępuje logowanie odciskiem palca do banków, autoryzacje płatności i wiele innych operacji. Notabene, czytnika linii papilarnych tu nie ma.

W aplikacje Telefon i Wiadomości Apple dorzucił narzędzia do odfiltrowania niechcianych połączeń i wiadomości, a w grupowych rozmowach możesz teraz robić ankiety i ustawiać własne tła czatów, co ułatwia dogadywanie planów z rodziną i znajomymi. Dodatkowo aplikacja Zdjęcia ma łatwiejszy układ do przeglądania i porządkowania zdjęć. O, możecie też ustawić na dzwonek plik mp3 o długości maksymalnie 30 sekund. Tak, wiem jak to brzmi.

O szczegółowych zmianach przeczytacie we wpisie poświęconym iOS 26.

iPhone Air – zdjęcia i wideo

iPhone Air ma tylko jeden aparat. Czy naprawdę potrzebna jest ich większa liczba? Jeżeli smartfonem nie robi się zdjęć, to nie. Powiedzmy sobie jednak szczerze: smartfon to aparat, który zawsze mamy przy sobie i lwia część użytkowników tych urządzeń traktuje je jak aparaty fotograficzne. W iPhone Air zastosowano wyłącznie jeden sensor. Sensor z podstawowego modelu iPhone 17. Mowa o module Sony IMX904 o rozdzielczości 48 Mpix, sparowanym z obiektywem z OIS i dual pixel PDAF. Można nim nagrywać filmy w rozdzielczości 4K i 60 klatkach na sekundę. Zoom? Cyfrowy, który realnie zastąpi optyczny wyłącznie w ładny, słoneczny dzień.

Jakość zdjęć z iPhone Air za dnia jest świetna, czyli takiej, jakiej oczekiwać by się chciało od iPhone’a i… każdego smartfona kosztującego więcej niż 1500 złotych. Kolory są naturalne, kontrast jest święty, a rozpiętość tonalna nie pozostawia wiele do życzenia. Szczegółowość? Tu nie jest już tak pięknie, choć jej drobne braki widać dopiero na dużym ekranie monitora. Zoom cyfrowy 2x dostępny z poziomu aplikacji aparatu pozwala robić szczegółowe zdjęcia, choć odrobinę mniej efektowne niż te bez zoomu.

Po zmroku fotografie pozostają szczegółowe, o ile ilość światła jest dostatecznie duża. Zdjęcia mają odpowiednią dynamikę, kontrast i ostrość, zwłaszcza w trybie nocnym, choć w źródłach światła widać prześwietlenia. Warto zauważyć, że po aktywowaniu trybu nocnego rozdzielczość obrazów spada z 24 do 12 Mpix – to jednak detal. 2-krotny zoom pozostaje używalny, ale tylko w odpowiednich warunkach. W świetle żarowym i przy większym zoomie cyfrowym jakość zdjęć po zmroku dramatycznie spada.

Brak obiektywu ultraszerokokątnego i teleobiektywu dają się we znaki. W smartfonie za tak duże pieniądze to rzecz niedopuszczalna. Nadmienić należy jednak uczciwie, że fotografie wykonywane z zoomem cyfrowym 4x wyglądają w odpowiednich warunkach… nieźle! Nawet po zmroku. Oto kilka przykładów:

Kamerka do selfie to oktagonalny sensor Sony IMX914 o rozdzielczości 18 Mpix, współpracujący z obiektywem f/1.9. O dziwo mamy tutaj zarówno detekcję fazy (PDAF), jak i optyczną stabilizację obrazu (OIS). Miłośnicy vlogowania ucieszą się też na wieść o opcji nagrywania filmów w 4K i 60 klatkach na sekundę. Za jej pomocą, podobnie jak w przypadku innych nowych smartfonów Apple, da się robić fotografie poziome także w pionie. To jedna z lepszych kamerek do selfie w smartfonach.

Jakie filmy nagrywa iPhone Air?

Krótko: najwyższej klasy. Smartfony Apple pozostają najlepszymi smartfonami do vlogowania i kręcenia filmów. Jakości nagrań dziennych i nocnych trudno cokolwiek zarzucić. Elektroniczna stabilizacja obrazu daje radę, a jedynym poważnym brakiem jest… tak, brak obiektywów ultraszerokątnego i tele. To w niektórych sytuacjach spore ograniczenie.

Akumulator i czas ładowania

Spodziewałem się dramatu, ale dramatu nie ma. W smukłym iPhone Air znajduje się akumulator o pojemności 3149 mAh. To śmiesznie mało, ale nowy układ Apple A19 Pro o zmniejszonym taktowaniu względem najwydajniejszych smartfonów Apple cechuje się sporą efektywnością działania. W praktyce iPhone Air nie ma większego problemu z przepracowaniem całego całkiem intensywnego dnia. W mojej ocenie czas pracy na baterii iPhone Air jest podobny do iPhone 16 Pro. A to niemały wyczyn jak na tak smukły sprzęt.

Prędkość ładowania jest, jak przystało na Apple, żenująco niska. Wynosi zawrotne 18 W w standardzie PD, a smartfon do pełna, pomimo baterii o małej pojemności, ładuje się w około 1,5 godziny. To wolniej niż w przypadku podstawowego iPhone 17.

iPhone Air – czy warto?

Jeśli szukasz smartfona przede wszystkim do lansu, a cena na poziomie 5299 złotych nie ma dla Ciebie znaczenia, to zapewne warto. W każdym innym wypadku: nie warto. iPhone Air to tak zwany „conversation starter” – smartfon nietuzinkowy, zwracający uwagę i naprawdę urodziwy. Można nim nakręcić przyjemne dla oka filmy, a wydajność nie zawodzi. Być może trudno będzie w to uwierzyć, ale tutaj niestety zalety się kończą.

Ten smartfon rozczarowuje skalą kompromisów. iPhone Air ma wyświetlacz błyskawicznie ciemniejący w intensywnym słońcu, pojedynczy głośnik mono, wolne ładowanie i tylko jeden aparat. Tak, brak teleobiektywu lub obiektywu ultraszerokokątnego w tak drogim smartfonie to nieporozumienie. Każdy z tych mankamentów dało się rozwiązać, ale Apple najpewniej uznało, że nie warto.

Kosztujący 3999 złotych iPhone 17 bije model Air na głowę pod w zasadzie każdym względem – poza tym, że jest odrobinkę mniej wydajny, co w codziennym użytkowaniu jest faktycznie nieodczuwalne. Jeśli z jakiegoś powodu nie chcesz najtańszego smartfona Apple i chcesz sprawić sobie flagowego iPhone’a, dopłać do iPhone 17 Pro. iPhone Air to ciekawy eksperyment, ale na miejscu chętnych poczekałbym na kolejną odsłonę. Nie wierzę, że nie będzie lepsza, bo gorsza być nie może.

W tej cenie iPhone Air nie ma sensu – chyba że design jest dla Ciebie ważniejszy niż funkcjonalność.

Mocne strony:

  • trzymając go w dłoni czuje się „to coś”
  • wysoka wydajność
  • czas pracy na baterii jest niezły jak na tak smukłą obudowę
  • dobra jakość filmów
  • wyświetlacz jest ładny, choć…

Słabe strony:

  • …ekran w intensywnym słońcu szybko się ściemnia
  • ramka w czarnym modelu palcuje się jak diabli
  • głośnik mono, na dodatek przeciętny
  • tylko jeden aparat i obiektyw
  • wolne ładowanie
  • USB-C tylko 2.0
  • brak fizycznego złącza na kartę SIM
  • smartfon nawet w najsmuklejszym etui traci cały swój urok
  • bardzo wysoka cena w kontekście poważnych braków

Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.