TA STRONA UŻYWA COOKIE. Usługodawca oraz jego zaufani partnerzy korzystają z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, reklamowych oraz realizacji usług, w tym również aby wyświetlać użytkownikom najbardziej dopasowane oferty i reklamy.
Usługodawca i jego zaufani partnerzy wymagają zgody użytkownika na gromadzenie danych w celu obsługi spersonalizowanych treści i ogłoszeń. Jeśli korzystasz ze strony instalki.pl bez zmiany ustawień przeglądarki, to oznacza to, że nie wyrażasz sprzeciwu co do otrzymywania wszystkich plików cookies na swoje urządzenie ze strony instalki.pl.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce.
Od dnia 25.05.2018 r. na terenie Unii Europejskiej wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z regulaminem oraz polityką prywatności serwisu  [X]
Instalki.pl » Testy » Hardware » Test głośnika Tronsmart T6 Max. Idealny przepis na wojnę z sąsiadami
Piątek, 03 Lipiec 2020 13:08, Wpisany przez Wojtek Onyśków
Tronsmart T6 MaxMieszkający obok Ciebie zapałają nienawiścią, a znajomi na imprezie – sympatią.

Tronsmart T6 Max to kolejny przykład bezprzewodowego głośnika, który pod niepozorną obudową skrywa prawdziwą bestię. Niesamowite wrażenie robi jeszcze przed uruchomieniem. Wystarczy chwycić go do ręki, by przekonać się, jaki jest ciężki. Ponad 2 kilogramy wagi robi swoje – sprzęt jest masywny i stabilnie stoi w miejscu, ale przy okazji jest uciążliwy w transporcie i nie pomaga nawet dołączona do zestawu torba.

Tronsmart T6 Max 1

Tak powinien być wykonany każdy głośnik


Tronsmart T6 Max cieszy pod wieloma względami. Jednym z nich jest jakość wykonania. Okrągła konstrukcja i szereg umieszczonych w środku głośników sprawia, że dźwięk rozchodzi się we wszystkie strony – jest dookólny.

Do tego urządzenie nawet jakoś się prezentuje, dzięki czemu na ścisłość może służyć jako dodatkowa domowa ozdoba albo przynajmniej nie będzie szpecić otoczenia. Na spodzie zastosowano sporą, ogumowaną podstawkę. Dzięki temu głośnik stabilnie stoi w miejscu i nie przesuwa się np. po blacie.

Dolna część głośnika pokryta jest typową, ciemną maskownicą. Górna to natomiast dziurkowany, szary metal. Wygląda to naprawdę nieźle. Widać, że ktoś przyłożył się do designu.

Tronsmart T6 Max 3

Z tyłu w dolnej sekcji umieszczono też zaślepkę, która pełni jednocześnie funkcję przycisku służącego do włączania głośnika. Muszę przyznać, że to sprytne rozwiązanie. Pod zaślepką znajdziemy natomiast slot USB-C służący do ładowania baterii, wejście na zasilacz (choć akurat zabrakło go w zestawie) oraz wejście audio 3,5 mm.

Tronsmart T6 Max 2

Najciekawiej wygląda jednak górna część. To właśnie tu umieszczono podświetlane przyciski dotykowe. Całkiem dobrze reagują na polecenia, więc nie można się do nich przyczepić. A jednocześnie wyglądają stylowo.

Mam jednak problem z ich oznaczeniami, a w zasadzie symbolem centralnego przycisku, który służy do pauzowania i włączania odtwarzania. Swoją ikoną wskazuje bardziej, że jest to przełącznik zasilania.

Za pomocą dotykowych przycisków można oczywiście sterować głośnością, zmieniać utwory, aktywować wirtualnego asystenta (po sparowaniu ze smartfonem) czy szybko rozłączać połączenie Bluetooth. Standard, który w zupełności wystarczy.

Sterowanie głośnikiem
Sterowanie i budowa głośnika / foto. geekbuying

Potężna bateria i stabilne połączenie


Tronsmart T6 Max to sporych rozmiarów głośnik, dlatego skrywa też w sobie pokaźną baterię. 12000 mAh to nie w kij dmuchał. Dzięki temu sprzęt zapewnia około 20 godzin ciągłego grania. Tyle deklaruje producent i mniej więcej tyle też można uzyskać przy głośności ustawionej w połowie (uwierzcie mi, do codziennego użytku to i tak aż nadto). Nieco gorzej wygląda czas ładowania. By napełnić to krówsko, potrzeba około 6 godzin. Całkiem sporo, więc lepiej zostawiać go do ładowania na noc.

Tronsmart T6 Max łączy się ze smartfonami i innymi urządzeniami w dwojaki sposób – poprzez kabel audio 3,5 mm lub dzięki Bluetooth 5.0. Producent zadbał nawet o pole NFC zlokalizowane w górnej części głośnika, dzięki czemu można się szybko łączyć z urządzeniem. To przydatne, gdy ze sprzętu korzysta kilka osób naprzemiennie – rozłączanie i parowanie jest tu zwyczajnie proste.

Jakość przesyłanego sygnału jest dobra. Podczas użytkowania nie zauważyłem żadnych zakłóceń. Opóźnienie dźwięku jest zauważalne, ale to norma w tego typu głośnikach – widać to szczególnie, gdy oglądami vlogi na YouTube.

Nieco pretensji można też mieć do zastosowanego mikrofonu – dobrze wyłapuje on głos z odległości około 1 metra. Jeśli stoimy nieco dalej, trzeba do niego mówić zdecydowanie głośniej, by wirtualny asystent lub nasz rozmówca zrozumiał, o co nam chodzi.

Tronsmart T6 Max 6

Sąsiedzi Cię znienawidzą…


Producent deklaruje moc głośnika na poziomie 60 watów. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale robi on wrażenie. Wszelkie wartości powyżej połowy maksymalnej głośności są wręcz nie do zniesienia w niewielkim pomieszczeniu. O ile nie rozkręcamy właśnie domówki, mocy jest aż nadto.

Co prawda sam głośnik stoi stabilnie na każdej powierzchni, ale wszystko dookoła ekstremalnie drży. Ten sprzęt potrafi wprawić w wibracje większość biurek czy komód, a sztućce czy mniejsze przedmioty potrafią z nich zlatywać. Z jednej strony robi to wrażenie, z drugiej jest irytujące. Musimy bowiem zwracać uwagę, gdzie go stawiamy, by nie zrobić wokół chaosu.

Niemal pewne jest, że dłuższe użytkowanie tego urządzenia w bloku na wyższych ustawieniach głośności prędzej czy później sprowadzi na nas najazd niebieskich, za zakłócanie tzw. miru domowego. Tronsmart T6 Max jest nieznośnie wręcz głośny.

Tronsmart T6 Max 5

Jak się pewnie domyślacie, wraz z mocą idą też potężne basy. Te potrafią być imponujące. Jeśli zasłuchujecie się muzyką elektroniczną, będziecie wniebowzięci.

Basy są dogłębne, zjeżdżają bardzo nisko i przyjemnie rozchodzą się po meblach w poszukiwaniu sufitu sąsiada (czyli naszej podłogi). Z ręką na sercu muszę jednak przyznać, że do codziennego słuchania muzyki są zbyt mocne i szybko zaczynają irytować – szczególnie jeżeli np. pracujemy podczas słuchania.

Okropnie mocne basy nie idą jednak w parze z resztą pasm. Dominują ogólny wydźwięk i zubożają tony wysokie. Te ostatnie zresztą są bardzo ubogie i wiele im brakuje do doskonałości. Co prawda producent zastosował trzy różne ustawienia korektora dźwiękowego i jeden uwydatnia nieco wyższe częstotliwości, jednak wciąż zauważyć można ich niedoskonałości.

Jednym słowem, jeżeli zależy wam na zbalansowanym dźwięku, trafiliście pod zły adres. Niskie tony świetnie sprawdzają się do muzyki elektronicznej czy hip-hopu, ale zupełnie nie trafią w gusta entuzjastów gitar czy muzyki klasycznej.

Tronsmart T6 Max 7

Głośnik dla konkretnie sprecyzowanej grupy docelowej


Pod wieloma względami Tronsmart T6 Max to naprawdę świetny sprzęt. Jest mega głośny, ma przyzwoitą baterię, przemyślaną obsługę i dobrą jakość wykonania. Niestety jego profil dźwiękowy dość wyraźnie wskazuje, dla kogo jest przeznaczony.

Mocny bas, dominujący resztę pasm i wybrakowana góra sprawdzi się przy muzyce imprezowej. Odnoszę wrażenie, że do tego głośnik został właśnie stworzony – da się przy nim rozkręcić niezłe party w plenerze. Mniej przyjemny jest do odsłuchu na co dzień, w pomieszczeniach. Momentami mocny bas potrafi irytować (i przestawiać inne przedmioty), ale w ogólnym rozrachunku dźwięk nie jest zły – bywa nawet przyjemny. Trzeba wiedzieć, czego się spodziewać i „będzie pan zadowolony”.

Głośnik Tronsmart T6 Max dostępny jest w oficjalnym sklepie marki na AliExpress, trafiając na promocję, można go kupić za mniej niż 100 dolarów. 

Plusy:
- potężny bas
- niezła jakość wykonania
- dookólny dźwięk
- przemyślane sterowanie
- z powodzeniem rozkręcisz z nim imprezę

Minusy:
- basy dominują resztę pasm
- wysokie tony brzmią przeciętnie
- nie do każdego gatunku muzycznego