TA STRONA UŻYWA COOKIE. Usługodawca oraz jego zaufani partnerzy korzystają z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, reklamowych oraz realizacji usług, w tym również aby wyświetlać użytkownikom najbardziej dopasowane oferty i reklamy.
Usługodawca i jego zaufani partnerzy wymagają zgody użytkownika na gromadzenie danych w celu obsługi spersonalizowanych treści i ogłoszeń. Jeśli korzystasz ze strony instalki.pl bez zmiany ustawień przeglądarki, to oznacza to, że nie wyrażasz sprzeciwu co do otrzymywania wszystkich plików cookies na swoje urządzenie ze strony instalki.pl.
Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce.
Od dnia 25.05.2018 r. na terenie Unii Europejskiej wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z regulaminem oraz polityką prywatności serwisu  [X]
Instalki.pl » Testy » Hardware » Dockin D Fine - test dwukierunkowego głośnika Bluetooth
Czwartek, 21 Marzec 2019 12:10, Wpisany przez Wojtek Onyśków
Dockin D Fine 9Pogromca JBL?

Jeśli mówimy o bezprzewodowym głośniku Bluetooth z wyższej półki, na myśl zazwyczaj od razu przychodzi produkt marki JBL. Niemiecka firma Dockin próbuje zmienić ten stan rzeczy, konkurując głośnikiem D Fine. Czy rzeczywiście warto zwrócić na niego uwagę? Sprawdzamy, jaką jakość dźwięku oferuje.

Wygląd i konstrukcja

Dockin D Fine prezentuje się dość klasycznie, choć już na wstępie należy zaznaczyć, że to reprezentant większych głośników przenośnych. Mierzy niemal 30 centymetrów szerokości, a jego waga to prawie 2 kilogramy. Do liliputów zdecydowanie zaliczyć go nie można.

Już od pierwszych chwil mamy wrażenie, że obcujemy z produktem klasy premium. Wysokiej jakości plastik, dobrze spasowana obudowa i solidne, kratowane osłony na głośniki – wszystko to robi odpowiednie wrażenie.

Dockin D Fine 1

Zastosowany materiał sprawia, że głośnik trudno utrzymać w bezwzględnej czystości. Dość mocno widać na nim odciski palców – szczególnie na plastikowej części.

Konstrukcja głośnika jest standardowa. Zasłonięty panel przedni skrywa w sobie dwa głośniki wysokotonowe oraz dwa nisko-średniotonowe. Z tyłu znajdziemy drugi zasłonięty metalową kratką panel, zawierający dwa pasywne przetworniki basowe.

Górna krawędź została wyposażona w cztery srebrne przyciski do sterowania urządzeniem. Dzięki nim możemy zmieniać głośność, przełączać utwory, pauzować muzykę, rozłączać sparowane urządzenie, a także wyłączać sprzęt. Po prawej stronie znajduje się też symbol NFC wskazujący, że to właśnie w te miejsce należy przytknąć np. smartfona, by go szybko sparować.

Wszystkie fizyczne złącza zostały ukryte pod niewielką klapką na prawym boku. Znajdziemy tam serwisowe złącze micro USB, wejście audio 3,5 mm, wejście zasilania służące do ładowania oraz wyjściowe złącze USB, dzięki któremu naładujemy zewnętrzne sprzęty – np. smartfona. Dockin D Fine oferuje bowiem funkcję powerbanka.

Dockin D Fine 4

Producent pomyślał też o dwóch gumowych podkładkach, umieszczonych na spodzie głośnika. Dzięki nim sprzęt nie ślizga się po powierzchni i stoi w miarę stabilnie.

Obudowa charakteryzuje się odpornością na poziomie IP55, a to oznacza, że jest niewrażliwa na wnikanie pyłu i działanie deszczu.

W ogólnym rozrachunku do budowy nie bardzo można się przyczepić. Producent przemyślał wiele rzeczy i rozwiązał je w sposób ergonomiczny. Do pełni szczęścia brakuje mi jednak jakiegokolwiek uchwytu do przenoszenia głośnika – w końcu jest to zestaw bezprzewodowy, który będziemy zabierać w plener.

W pudełku zabrakło też torby bądź etui, do którego moglibyśmy zapakować głośnik na czas transportu. Trochę szkoda, że Dockin wyłożył się na tak trywialnym zagadnieniu.

Dockin D Fine 2

Bluetooth, bateria, funkcje

Dockin D Fine posiada baterię o pojemności 6600 mAh. Producent deklaruje, że sprzęt powinien grać przynajmniej 10 godzin i tak rzeczywiście jest. Głośnika używałem nagminnie, a i tak ładować musiałem go co najwyżej dwa razy w tygodniu. To bardzo dobry wynik, dzięki któremu sprzęt możemy zabrać na plenerową imprezę bez obaw, że w pewnym momencie zabraknie nam muzyki.

Ładowanie baterii od zera do pełna zajmuje około 4 godzin. W tym celu należy skorzystać z dedykowanego zasilacza, dołączonego do zestawu.

Parowanie urządzenia odbywa się sprawnie. Wystarczy przytknąć smartfona do modułu NFC, a po kilku sekundach możemy się już cieszyć ulubioną muzyką. Jeżeli chcemy korzystać z większej liczby źródeł dźwięku, to za każdym razem należy rozłączać poprzednie sparowanie za pomocą dedykowanego przycisku – nawet jeżeli poprzednio sparowany sprzęt nie znajduje się już w zasięgu.

Dockin D Fine 6

Moduł Bluetooth oceniam co najwyżej na przeciętny. Co prawda zasięg był zadowalający – bezproblemowo chodziłem ze smartfonem po całym mieszkaniu, a głośnik nie przestawał grać, ale co jakiś czas występowały drobne zakłócenia i zniekształcenia dźwięku, nawet jeżeli telefon leżał stosunkowo blisko głośnika. Nie tego oczekuję od urządzenia z tej półki cenowej.

Dziwi również brak wbudowanego mikrofonu, dzięki któremu za pomocą głośnika moglibyśmy poprowadzić rozmowy głosowe. Niestety Dockin D Fine służy wyłącznie do słuchania muzyki.

Oprócz modułu Bluetooth dźwięk możemy odtwarzać także za pomocą wejścia audio 3,5 mm. Dziwi brak możliwości słuchania muzyki z przenośnej pamięci USB, skoro takie złącze jest już dostępne w głośniku. Niestety służy ono wyłącznie do ładowania innych gadżetów.

Dockin D Fine 7

Jakość dźwięku

Przechodzimy do najlepszej części testu – jakości dźwięku. Ta jest tak dobra, że od razu zapominamy o innych, drobnych mankamentach tego urządzenia. Szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że głośnik Bluetooth potrafi wydobyć z siebie tak czysty i jednocześnie odpowiednio mocny dźwięk. Dockin D Fine z miejsca stał się moim głównym domowym głośnikiem.

Ogromne wrażenie robią niskie tony, które potrafią wygenerować naprawdę miły pomruk. Basy pokazują swój pazur i zadowolą fanów ostrych brzmień. Jednocześnie idealnie współgrają z resztą pasm, nie wychodząc przed szereg.

Średnie i wysokie tony wypadają równie dobrze, tworząc wspólnie imponującą jakość dźwięku, której w zasadzie trudno coś zarzucić, szczególnie jeżeli weźmiemy pod uwagę, że mamy do czynienia z głośnikiem Bluetooth.

Słuchałem na nim różnych gatunków muzycznych, począwszy od czystej elektroniki, poprzez rap, pop, a na muzyce gitarowej kończąc. Każdy z nich wypadł świetnie. D Fine nadaje się też do oglądania filmów i teoretycznie może służyć jako prosty soundbar do telewizora.

Dockin D Fine 8

Bardzo dobrze wypada też głośność. Zazwyczaj muzyki słuchałem mniej więcej na połowie dostępnej mocy. W przypadku wyższych wartości miałem obawy o niezapowiedziane wizyty zrzędliwych sąsiadów. Tak, biorąc Dockin D Fine np. na grilla możemy być pewni, że impreza – przynajmniej pod względem muzycznym – będzie udana.

Podsumowanie

Pod względem oferowanych walorów muzycznych Dockin D Fine po prostu „robi robotę”. Jest głośny, a przy tym odpowiednio wyważony, z bardzo satysfakcjonującą sekcją basową. To coś, czego w głośnikach Bluetooth zazwyczaj brakuje.

Złego słowa nie można też powiedzieć o samej konstrukcji. Jest ona przemyślana i równie dobrze wykonana. No może poza brakiem uchwytu do wygodnego przenoszenia. Nieco gorzej wypada natomiast moduł Bluetooth, który wyłapuje zakłócenia nawet na bliskiej odległości.

Dockin D Fine 3

Głośnik idealny? Niemalże tak! Tym bardziej, że jego cena została ustalona na naprawdę rozsądnym poziomie około 600 złotych. W tym przedziale Dockin D Fine to wręcz mistrzostwo.

Plusy:
- rewelacyjna jakość dźwięku
- długi czas pracy na baterii
- funkcja powerbanka
- solidna konstrukcja

Minusy:
- brak uchwytu w obudowie
- szwankujący moduł Bluetooth