Poniedziałek, 13 Maj 2013 13:27, Wpisany przez Rafał Predko

Dead Island Riptide

Opowieści, w których rozprzestrzeniająca się plaga zombie trawi wszystko co żywe, od kiedy sięgnąć pamięcią, należą do moich ulubionych. W przeszłości wielokrotnie wyobrażałem sobie, że jako jeden z ocalałych walczę o przetrwanie w świecie owładniętym przez hordy żywych trupów. Młodzieńcze projekcje, zrodzone pod wpływem rozmaitych dzieł filmowych, okazały się być proroczymi i po upływie wielu lat, przyszło mi stanąć oko w oko z krwiożerczym zagrożeniem. Za sprawą gry Dead Island Riptide (skierowanej wyłącznie do osób pełnoletnich), przeniosłem się bowiem do wirtualnej rzeczywistości, naznaczonej piętnem trupiej zagłady. Oto relacja z tamtych wydarzeń...

Produkcja, której recenzja właśnie się rozpoczyna, jest bezpośrednią kontynuacją gry Dead Island, wydanej w 2011 roku. Fabuła Riptide stanowi więc ciąg dalszy historii opowiedzianej w pierwowzorze a jej streszczenie zawarto w filmiku wprowadzającym do rozgrywki. Dzięki temu gracze, którzy podobnie jak ja nie mieli zbyt wiele do czynienia z częścią pierwszą, bez problemu odnajdą się w zaistniałej tu sytuacji.

Nie zdradzając szczegółów powiem tyle, że po raz kolejny pojawia się możliwość przejęcia kontroli nad jedną z czterech postaci, znanych pierwszego Dead Island. Raper Sam B., futbolista Logan Carter, oraz wojownicze panie - Xian Mei i Purna nie będą jednak jedynymi grywalnymi osobistościami. Do ekipy dołącza bowiem niejaki John Morgan - wyszkolony były żołnierz i to właśnie on podczas walki z zombiakami stanowił moje wirtualne alter ego.

W wyniku zawirowań fabularnych, wspólnie z pozostałymi ocalałymi trafiłem na wyspę o nazwie Palanai, gdzie wszyscy dołączyliśmy do istniejącego już obozowiska. Priorytetem - czego się zapewne domyślacie, stało się przetrwanie. Historia, z którą stanowić zacząłem integralną całość, nie jest może zbyt zaawansowana pod względem scenariusza, jednakoż w nawiązaniu do klasycznych opowieści o zombiakach, fakt ten uznany zostać powinien za prawdziwe sacrum.

Dead Island Riptide

Tak więc broniąc wspólnymi siłami naszego bastionu, przyszło mi brać udział w różnego rodzaju misjach, po drodze do wykonania których, uśmierciłem setki a nawet tysiące, rozsmakowanych w ludzkim mięsie, ożywionych trupów. Każda roztrzaskana czaszka, ucięta głowa czy też poszlachtowany lub zmiażdżony korpus, sprawiał że pula gromadzonych punktów doświadczenia rosła, windując mojego bohatera na kolejne poziomy. Dzięki temu postać pojmowała co raz to nowe umiejętności, stając się co jeszce bardziej skuteczną w walce.

Cenne doświadczenie napływało nie tylko poprzez pokonywanie przeciwników. Zdobywałem je również zaliczając tzw. wyzwania oraz wykonując zlecone questy, pogrupowane w świecie Dead Island Riptide, na cztery kategorie. Wyzwania to coś w rodzaju osiągnięć, wyznaczające nam rozmaite cele np. zabicie określonej liczby szwędaczy czy też ograbienia ubitych przeciwników.

Wspomniane przed chwilą cztery kategorie misji, to: zadania główne - wraz z wykonywaniem, których poznajemy dalsze niuanse fabuły, poboczne - czyli takie które możemy lecz nie musimy wykonywać, drużynowe - zlecane przez członków naszej ekipy, stacjonujących w obozowisku. Ostatni rodzaj zadań to zdarzenia - polegające na dostarczaniu przedmiotów określonego rodzaju osobom ich potrzebującym (środki przeciwbólowe, konserwy).

  Dead Island Riptide4

Wykonywanie zadań i rozwój postaci to jak wiemy elementy rozgrywki, które typowe są dla nurtu RPG. Dead Isand Riptide jest jednak pełnokrwistą grą akcji, podrasowaną jedynie, wspomnianymi pierwiastkami pierwszego z wymienionych gatunków. Kluczowy składnik zabawy stanowi tu bowiem walka. Trwa ona praktycznie nieustannie i dla miłośników opowieści z zombie w tle, może być czymś, co porównać najłatwiej do spełnienia marzeń.

Eksterminacja ożywieńców jest bowiem czynnością bardzo widowiskową. Za pomocą bogatego arsenału broni znalezionych podczas zabawy, możemy eliminować trupich przeciwników na różne sposoby. Do naszej dyspozycji oddano zarówno broń sieczną (tasaki, siekiery, maczety, noże, miecze, itp.), obuchową (kije, pałki, wiosła, tonfy i wiele wiele innych) a także palną, miotaną oraz stworzoną do walki wręcz (kastety, pazury). Szybką i efektywną techniką pozbycia się zombie, jest metoda, dość często uskuteczniana w serialu „Walking Dead”. Polega ona na powaleniu delikwenta na ziemię a następnie rozdeptaniu butem jego butwiejącej czaszki. Zdolność ta nabywana jest jednak z czasem, jako jedna z umiejętności dostępnych w drzewku rozwoju postaci.

Wielce atrakcyjną kwestią jest również konstruowanie udziwnionych broni, które tworzymy z podstawowych elementów arsenału takich jak np. kij baseballowy czy też klucz francuski. Posiadając odpowiednią dokumentację oraz dodatkowe części składowe (np. gwoździe), możemy udać się do jednego z wielu umiejscowionych na wyspie warsztatów oddając się czynnościom twórczym.

  Dead Island Riptide2

Warsztaty to miejsca, gdzie oprócz konstruowania nowych narzędzi zagłady, podreperujemy oraz ulepszymy już posiadane zabawki. Podobnie jak misje oraz wszelkiego rodzaju lokacje kluczowe, także i punkty naprawy, oznaczone zostały na mapie w punktach często od siebie bardzo odległych. Poruszanie się pomiędzy nimi byłoby energo jak i czasochłonne, gdyby nie możliwość podróży środkami transportu takimi jak samochody terenowe oraz łodzie napędzane silnikiem spalinowym.

Pojazdy te, przy nabraniu odpowiedniego pędu, są również bardzo skutecznym narzędziem do eliminacji całych grup przeciwników. Należy jednak pamiętać, że przy nieumiejętnym nimi manipulowaniu, mogą stać się naszą trumną. Nie raz bowiem zostałem pożarty przez stado głodnych zombiaków, których nie udało mi się przerobić na krwawą papkę.

Skoro o przeciwnikach mowa, warto wspomnieć że w Dead Island Riptide napotkałem rozmaite ich gatunki. Każdy z nich cechował się specyficznym dla siebie zachowaniem a ściślej sposobem, w jaki atakował swe potencjalne ofiary. Różnice wynikały również z żywotności i mobilności. Dla przykładu - Szwędacze choć słabe i mało odporne na ciosy, potrafiły biegać i w trakcie starcia próbować wgryzać się w mięso, porastające kości mojej wirtualnej postaci. Zbir natomiast poruszał się powoli za to jednym uderzeniem był w stanie rzucić mnie na ziemię, zadając przy tym niemalże śmiertelne obrażenia.

Dead Island Riptide3

Tym co w trakcie całej zabawy robi naprawdę duże wrażenie są dźwięki wydawane przez naszych przeciwników, zależące zarówno od sytuacji i rodzaju przeciwnika. Syki, jęki, skrzeczenie, pomrukiwanie a nawet coś w rodzaju warczenia dzikich bestii, to w Dead Island Riptide odgłosy jak najbardziej powszednie. Wydawane dźwięki, zależą zarówno od sytuacji jak i wspomnianego faktu odmienności gatunkowej przeciwników.

Pamiętacie? Pisałem na początku o wspólnej obronie obozowiska. W praktyce jednak wygląda to tak, że zbiorowa walka ramię w ramie ze sprzymierzeńcami sterowanymi przez komputer, ma miejsce jedynie podczas odpowiednio zaaranżowanych misji. Pozostały czas nasi ziomale spędzają bowiem w obozie, czekając na dostarczony sprzęt lub oferując swe usługi handlowe.

Na szczęście możliwość zespołowego działania i grupowego wsparcia podczas walki z zombiakami nie została w omawianej tu grze pominięta. Takie bowiem właśnie perspektywy stwarza nam tryb Multiplayer, do którego przystąpić możemy w każdym praktycznie momencie. Jest jednak pewien warunek, otóż w lokacji, w której przebywamy, musi znajdować się postać o zbliżonym do naszego postępie w rozgrywce. Gdy do tego dojdzie, na ekranie monitora pojawi się stosowny komunikat, pytający o chęć rozpoczęcia działań w kooperacji. Wciśnięcie jednego klawisza wystarczy więc, by nawiązać współpracę z innymi graczami i tworząc drużynę, wspólnie dzielić losy na wyspie Palanai.

  Dead Island Riptide6

Dead Island Riptide to gra, która pomimo, że nad wyraz atrakcyjna, nie jest pozbawiona pewnych wad. Najbardziej kluczową z nich stanowi tu wtórność. Każdy bowiem (w tym również ja), kto choć przez chwilę miał styczność z pierwowzorem, odczuje swoistego rodzaju Deja Vu. Sterowanie, interfejs postaci, a nawet gatunki niektórych zombiaków, są ewidentnym powieleniem sprawdzonych pomysłów z części pierwszej, wzbogaconych oczywiście o kilka nowinek. Zauważyłem to będąc osobą która, jak wspomniałem na wstępie, nie spędziła zbyt wiele czasu przy pierwszym Dead Island. Cóż więc dostrzec musieli gracze grający weń przez bardzo długie godziny?

Innowacji nie uświadczymy również w kwestii oprawy graficznej, co w sumie zaskakuje najbardziej. Od premierowej edycji Dead Island minęły bowiem już blisko dwa lata i choć całość nie wygląda źle, chciałoby się w kwestii wizualnej zasmakować czegoś jeszcze bardziej wypasionego.

Tytuł ten z pewnością zawiedzie osoby szukające gry z rozbudowaną, pełną niespodzianek fabułą czy też oferującej zaawansowany system rozwoju postaci. Dead Island Riptide stanowi bowiem pełnokrwiste nawiązanie do klasycznych opowieści z zombiakami w tle a w nich jak wiemy, przewidywalny scenariusz to coś wręcz nieodzownego. Do miłośników tego rodzaju rozrywki przemówi konieczność radzenia sobie z hordami atakujących, żywych trupów oraz uśmiercanie ich na różne sposoby przy użyciu wymyślnych rodzajów broni.

Dead Island Riptide5

Biorąc zatem pod uwagę wszelkie możliwe aspekty obcowania z Dead Island Riptide, czy warto jest poświęcić tej grze swój jakże cenny czas? Na pytanie to z czystym sumieniem odpowiadam twierdząco. Klimat towarzyszący rozgrywce, konieczność nieustannej walki czy też poczucie ciągłego zagrożenia to elementy najbardziej oddziałujące na emocje. Warunkiem dobrej zabawy jest tu jednak świadomość tego, że tytuł z którym mamy do czynienia, to rozbudowana, brutalna gra akcji w której elementy RPG, stanowią jedynie uszlachetniający dodatek. W skali od 1 do 10 po raz kolejny przyznać muszę solidne 8.

To już wszystko co chciałem przekazać światu. Świadom wszelkich tego konsekwencji, wracam więc na wyspę Palanai... Ktoś gotów by do mnie dołączyć?

rate game 8p

Galeria

bwd  Zdjęcie 1/51  fwd