Tysiące ludzi bez prądu. To wina drona lądującego na liniach energetycznych

Piotr MalinowskiSkomentuj
Tysiące ludzi bez prądu. To wina drona lądującego na liniach energetycznych
Mnóstwo ludzi zostało pozbawionych prądu wskutek awarii linii energetycznych wywołanej przez… drona dostarczającego żywność. Urządzenie musiało bowiem wykonać „zapobiegawcze kontrolowane lądowanie” i tak się złożyło, że zostało ono przeprowadzone w dosyć niefortunnym miejscu. Firma energetyczna zdążyła jednak dosyć szybko zareagować na zdarzenie i przywróciła energię w przeciągu niecałej godziny.



Dron dostarczył jedzenie i przy okazji… wywołał w mieście awarię prądu

Drony kurierskie to stosunkowa nowość na rynku, która rzecz jasna nie jest jeszcze dostępna w każdej lokalizacji i wciąż brzmi nieco abstrakcyjnie – ośmieliłbym się stwierdzić iż nadal znajduje się w fazie eksperymentalnej. Technologia jest aktywnie rozwijana nie tylko przez pomniejsze startupy, ale również molochy pokroju Amazonu czy Alphabet. Ten ostatni holding ma pod swoimi skrzydłami firmę Wing – to właśnie jej urządzenie wywołało tytułową awarię. Jak dokładnie do niej doszło?

Brisbane, Australia. Ktoś zamówił sobie jedzenie i zdecydował się na dostawę za pośrednictwem drona. Ten niedługo potem wyruszył z paczką, lecz w połowie drogi wpadł na genialny pomysł – przeprowadzenie zapobiegawczego kontrolowanego lądowania. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie lokalizacja tej „przerwy”. Sprzęt znalazł się na napowietrznych liniach energetycznych i zapalił sieć, co sprawiło, że około 2000 osób zostało pozbawionych prądu. Ogólna awaria trwała 45 minut, lecz niektórzy (300 osób) nie mieli elektryczności nawet przez trzy godziny.



Firma energetyczna Energex dosyć sprawnie zajęła się problemem – wygląda więc na to, że dron nie spowodował aż takich problemów, choć oczywiście mogło być gorzej. Rzecznik prasowy wyżej wspomnianej korporacji wypowiedział się o zdarzeniu w następujący sposób:

Nigdy wcześniej nie widziałem, żeby doszło do takiej sytuacji. To mogła być albo awaria sprzętu, albo zwyczajny ludzki błąd […] Piętnaście lat temu prosiliśmy ludzi, aby uważali na to, gdzie ich dzieci latają otrzymanymi na Boże Narodzenie latawcami, a teraz z kolei prosimy rodziców, by byli ostrożni przy wybieraniu dzieciom miejsc do latania dronami.

Oczywiście w tym przypadku nie mówimy o dronach sterowanych przez dzieci, ale projekcie jednego z największych koncernów na świecie. Drony należące do Wing są autonomiczne i dostarczają żywność/napoje na krótkich trasach, których długość nie przekracza zazwyczaj 10 minut. Na ten moment firma prężnie rozwija się w USA, Finlandii, a także Australii. Dostawy przeprwadzane są zazwyczaj na terenach podmiejskich, gdyż zapewniają one najwięcej klientów oraz łatwiejsze warunki do latania.

Awaria awarią, dron dronem – ale co z jedzeniem? Cóż, paczce uwięzionej na liniach energetycznych nie miało się nic stać i co więcej – pożywienie było jeszcze ciepłe, gdy finalnie trafiło do klienta! To się nazywa niezawodność.

Źródło: The Age, ABC News (via The Verge) / Foto. Energex


Piotr MalinowskiDziennikarz z pasji i wykształcenia. Jest związany z popularnymi serwisami branżowymi, gdzie od siedmiu lat publikuje treści o nowych technologiach, gamingu oraz „ludziach internetu”. Fascynuje go wpływ influencer marketingu na społeczeństwo oraz szeroko pojęte przyczyny i skutki nierówności społecznych. Prywatnie fan powieści/filmów grozy, gier studia Piranha Bytes, podcastów kryminalnych, dobrej kawy oraz rowerowych wycieczek.