SpaceX znowu zaskakuje. Planują tworzyć kosmiczne serwerownie

Bartłomiej LisSkomentuj
SpaceX znowu zaskakuje. Planują tworzyć kosmiczne serwerownie

Centra danych zajmują ogromne powierzchnie, wymagają skomplikowanych systemów chłodzenia i są narażone na skutki katastrof naturalnych. Technologiczni potentaci coraz częściej patrzą w stronę nieba, bo kosmiczne serwerownie mogłyby rozwiązać te problemy. Elon Musk zapowiedział, że jego firma podejmie się budowy centrów danych w kosmosie, w oparciu o satelity Starlink nowej generacji.



Ta śmiała wizja wyniesienia infrastruktury obliczeniowej poza Ziemię – jak twierdzi Musk – może opierać się na przeskalowanych satelitach Starlink V3, komunikujących się laserowo. Eksperci wskazują jednak, że pomysł rodzi ogromne wyzwania techniczne i logistyczne.

Chmura w kosmosie

Istnieje już kilka startupów, które zajmują się tematem kosmicznych centrów danych. Pomysł ten przyciągnął również uwagę dużych graczy. W maju tego roku były prezes Google, Eric Schmidt, przejął Relativity Space – startup pracujący m.in. nad rakietami z drukarek 3D. Na początku tego miesiąca sprawę skomentował Jeff Bezos – miliarder przewiduje, że w ciągu najbliższych 10–20 lat w kosmosie powstaną centra danych o mocy rzędu gigawatów.



Po tym jak na stronie Arstechnica pojawił się artykuł o potencjalne autonomicznego montażu w budowie dużych centrów danych w kosmosie, Elon Musk skomentował go na X: „Wystarczyłoby po prostu zwiększyć skalę satelitów Starlink V3, które dysponują szybkimi łączami laserowymi. SpaceX będzie to robić”.

Laserowa technologia pozwoliłaby osiągać przepustowość nawet 1 Tb/s – więc teoretycznie mogłaby stanowić podstawę komunikacji kosmicznych serwerowni. Obecne Starlinki V2 mają maksymalną przepustowość łącza w dół wynoszącą około 100 Gb/s. Viasat-3 firmy Viasat, który prawdopodobnie zostanie wystrzelony rakietą Atlas w przyszłym tygodniu, ma zapewnić 1 Tb/s. Z tej imponującej przepustowości będzie korzystać m.in. Boeing.

Szanse i zagrożenia

Teoretyczne zalety są kuszące – niemal nieograniczona energia słoneczna i odseparowanie od zagrożeń występujących na Ziemi – powodzi, pożarów, huraganów czy dywersji. Sprzęt musi być jednak odporny na promieniowanie kosmiczne. Ogromne panele słoneczne i serwery na orbicie oznaczają także gigantyczne koszty wynoszenia i serwisowania.

Krytycy twierdzą, że budowa takich obiektów w kosmosie jest nieopłacalna, a entuzjaści nie doceniają skomplikowania i kosztowności takich przedsięwzięć. Jednak Starlinki przeczą tym stereotypom, zapewniając szybki internet szerokopasmowy milionom klientów i jednocześnie generując zyski.


Na orbicie nie ma protestujących

Na Ziemi sprzeciw wobec budowy ogromnych centrów danych zaczyna narastać – bo niesie ona ze sobą ogromne koszty środowiskowe. Z budową w kosmosie nikt nie powinien mieć problemu – jeśli już, to chyba tylko ze śladem węglowym rakiet – i tak nieporównywalnie mniejszym od tego linii lotniczych. Na razie jednak projekt przypomina raczej wizję science-fiction – choć Musk wielokrotnie pokazywał, że potrafi przekuwać takie idee w rzeczywistość.

Źródło: Arstechnica

Bartlomiej LisNa co dzień administrator systemów, z pasją zgłębiający świat nowych technologii. Po godzinach zajmuje się grafiką cyfrową, ale także bardziej tradycyjną sztuką: malarstwem, fotografią analogową.