Euro 7 – od kiedy?
Norma emisyjna Euro 7 dla samochodów osobowych i dostawczych ma obowiązywać od 2025 roku, a dla ciężarowych od 2027 roku. Jak się właśnie okazało, będzie ona znacznie mniej surowa, niż prognozowano do tej pory.
Euro 7 – założenia, zmiany
Co najważniejsze: Euro 7 mocno bazuje na poprzedniej normie, a przynajmniej wedle obecnej propozycji Komisji Europejskiej. Obecna norma zakłada emisję NOx (tlenków azotu) na poziomie 60 mg/km dla silników benzynowych i 80 mg/km dla silników Diesla. Norma Euro 7 wiązała się będzie z limitem 60 mg/km niezależnie od rodzaju silnika. Może to mocno skomplikować produkcję silników wysokoprężnych.
Każdy samochód ma zostać wyposażony w system pozwalający kontrolować emisję, składający się z odpowiednik czujników. Ma działać tak, aby nie dało się go w żaden sposób modyfikować. Czuję, że wielu mechaników postawi sobie za punkt honoru jego złamanie.
Bardzo ważną zmianą z punktu widzenia właścicieli aut jest ta w zakresie redukcji emisji pochodzących spoza układu wydechowego. Unia Europejska chce, aby ograniczyć pylenie klocków hamulcowych (!), emisję gazów powstających w trakcie hamowania, a nawet ścieralność opon. Co na to producenci tychże podzespołów? Nie wiem, ale coś czuję, że zamieszanie w tej kwestii będzie tak duże, a konieczność zmian tak daleko idąca, że przepisy dotyczące takiej emisji ostatecznie nie wejdą w życie.
Według proponowanych przepisów auta produkowane po 2025 roku będą musiały spełniać normy Euro 7 przez 10 lat lub 200 000 kilometrów od wyprodukowania. W przypadku normy Euro 6 jest to obecnie 5 lat lub 100 000 kilometrów.
W przypadku samochodów elektrycznych utrzymana ma być z kolei przez określony czas efektywna pojemność akumulatorów. Ma to rozwiać obawy konsumentów związane z zakupem samochodów elektrycznych, dotyczące szybkiego spadku ich zasięgu po określonej liczbie cykli ładowania. Na tę chwilę wciąż nie podano tutaj konkretów.
Euro 7 – o ile podrożeją samochody?
Autorzy zmian prognozują, że zmiany w przypadku samochodów osobowych będą symboliczne i wyniosą maksymalnie… 90-150 euro (tak, zdaniem politykó tylko tyle, to nie błąd). W przypadku samochodów ciężarowych będzie to już ok. 2700 euro.
Entuzjaści elektromobilności nazywają proponowane zmiany kpiną i zapowiadają walkę o zaostrzenie przepisów. Regulacje w ostatecznym kształcie będą gotowe w 2024 roku.
Źródło: Europa.eu
