NASA ogłosiła właśnie współpracę z Boeingiem, w ramach której zrealizuje projekt Sustainable Flight Demonstrator i stworzy nowy eksperymentalny samolot pasażerski, charakteryzujący się nietypowym designem. Ta latająca maszyna ma być wyposażona w długie, smukłe skrzydła wystające z górnej części kadłuba, nad oknami, a nie poniżej.
Samolot przyjaźniejszy dla środowiska
Jaki jest powód rozpoczęcia prac nad samolotem z nowym typem skrzydeł? W końcu, dotychczasowe rozwiązanie od lat doskonale się sprawdza. Otóż, NASA chce sposób na to, aby samoloty pasażerskie stały się mniej paliwożerne, a co za tym idzie – aby ich użytkowanie stało się bardziej ekonomiczne i przyjaźniejsze dla środowiska. NASA ma nadzieję na to, że uda się osiągnąć o 30% wyższą wydajność paliwową. Niemniej, ten wzrost ma wynikać nie tylko z nowego projektu uskrzydlenia.
Poza długimi, smukłymi skrzydłami, eksperymentalny samolot ma mieć dwa silniki – po jednym pod każdym skrzydłem. Jego ogon ma charakteryzować się zaś kształtem litery T. Poza tym, pojazd będzie samolotem wąskokadłubowym, tak jak Boeing 737 czy Airbus A320, a nie szerokokadłubowym. Oznacza to, że jego rzędy siedzeń będą oddzielone pojedynczym przejściem. Rzecz jasna, nowy samolot miałby obsługiwać typowe codzienne komercyjne loty.
Skrzydła z podporami
Co istotne, skrzydła nowego samolotu, jako że mają być dłuższe i smuklejsze, będą musiały być odpowiednio wsparte. NASA zdecydowała się na współpracę z Boeingiem, ponieważ opracował on satysfakcjonujące rozwiązanie dla tej kwestii. To rozwiązanie to technologia o nazwie Truss-Braced Wing, zakładająca wsparcie skrzydeł podporami wychodzącymi z dolnej części kadłuba.
Samolot wykorzystujący technologię Truss-Braced Wing, który ma powstać w ramach projektu Sustainable Flight Demonstrator – wizja artysty. | Źródło: Boeing
Dłuższe smuklejsze skrzydła mają wytwarzać mniejszy opór i większą siłę nośną niż klasyczne skrzydła w samolotach pasażerskich przez swoją zdolność do redukcji wirów pojawiających się na końcach skrzydeł. Dzięki obecności wspomnianych podpór nie będą one zaś trzepotać niczym płachty na wietrze.
Maszyna, którą ujrzymy za nie mniej niż kilka lat
NASA poinformowała, że chciałaby, aby jej opracowany wraz z Boeingiem futurystyczny samolot mógł latać przed 2028 rokiem. Pierwsze egzemplarze tej maszyny być może trafią do komercyjnego użytku w latach 30. XX wieku. Czas pokaże, czy faktycznie tak się stanie.
Jasne, najlepiej byłoby, gdyby samoloty pasażerskie w ogóle nie byłyby zasilane energią ze źródeł nieodnawialnych. Zapewne prędzej czy później do użytku wejdą jeszcze bardziej „ekologiczne” samoloty, napędzane wodorem, zasilane energią elektryczną z baterii czy energią słoneczną. Prace nad takimi samolotami już trwają, ale póki co mają one poważne ograniczenia, w związku z czym podejrzewam, że ich wdrażanie będzie szło jeszcze bardziej opornie niż rozpowszechnianie na rynku samochodów elektrycznych.
Źródło: NASA, fot. tyt. Boeing

