Musk ocenia swoje szanse na około 70 procent. Wszystko to w związku z ostatnią liczbą „przełomów”, które mogłyby pozwolić przedsiębiorcy na dołączenie do załogi wysłanej na Marsa. Czym jest więc cały projekt oraz pomysł ewentualnej podróży dla samego Muska? Przede wszystkim wyzwaniem powiązanym z bezpośrednią próbą przetrwania. Szef Tesli i SpaceX zdaje sobie sprawę, iż wspomniana misja obarczona jest wieloma wątpliwościami, a jeśli już, to po dotarciu na Marsa, Musk raczej… zostanie tam na zawsze.
Sam Elon z resztą wspomina, iż jest świadom tego, że mogłaby to być podróż w jedną stronę.
Swoje „wyzwanie” Musk porównuje chociażby do zdobycia szczytu na Mount Everest czy bezpośredniej wyprawy na biegun południowy. Po dotarciu na Marsa, miliarder miałby zrobić wszystko, aby stworzyć tam bazę nadającą się do życia dla ludzi – zarówno w kontekście schronienia, jak i ciągłego dostępu do pożywienia oraz innych dóbr.
Komercyjny lot na Marsa miałby odbyć się już za siedem lat, a bilety będą kosztowały kilkaset tysięcy dolarów – oczywiście w tego typu wizję nie wierzą naukowcy oraz analitycy badający na co dzień temat kosmosu.
Trzeba przyznać, iż Musk naprawdę ma tupet. Nie wiadomo dokładnie, jak potoczy się projekt Elona powiązany z Marsem, ale jedno jest pewne – szef Tesli i SpaceX na pewno chce, aby całe przedsięwzięcie było ekscytująca dla każdego mieszkańca naszej planety.
I to może mu się udać.
Źródło: Guardian, zdj. tytułowe: zrzut ekranu z The Charisma Matrix @YouTube