Climeworks, czyli jak oczyścić atmosferę za pomocą specjalnych odkurzaczy

Mateusz PonikowskiSkomentuj
Climeworks, czyli jak oczyścić atmosferę za pomocą specjalnych odkurzaczy
{reklama-artykul}
300 milionów lat temu na naszej planecie można było spotkać nie tylko zwierzęta i gady, które wyglądały zupełnie inaczej od tych jakie znamy obecnie. Nasza planeta korzystała wtedy także z dużo wydajniejszego systemu auto-oczyszczenia całej powierzchni. Działo się to głównie przez roślinność ulokowaną w wielu regionach świata. Wraz z rewolucją przemysłową i ewolucją człowieka, wszystko zaczęło się zmieniać. Obecnie dotarliśmy do momentu, który coraz szybciej staje się niebezpieczny – mowa tu oczywiście o globalnym ociepleniu oraz ogromnej emisji gazów pogarszających stan nie tylko powierzchni Ziemi, ale również jej atmosfery. Firma Cliemworks ma jednak oryginalny pomysł na to, jak temu wszystkiemu zaradzić.



Na ten moment paliwa kopalne są podstawowym napędem dla przemysłu – mowa tu chociażby o ropie, węglu czy gazie ziemnym. Wraz z ciągłym wzrostem wykorzystania paliw kopalnych następuje także ogromny wzrost wydzielania dwutlenku węgla trującego całą planetę. Każdego roku do atmosfery przedostaje się około 37 miliardów ton CO2. Jeśli ludzie i przedsiębiorstwa nie wykonają żadnego konkretnego kroku – za kilkadziesiąt lat możemy mieć do czynienia z prawdziwą katastrofą klimatyczną. Naukowcy pracują nad tym, aby ludzkość ograniczyła emisję gazów do 2030 co najmniej o połowę, a w 2050 roku korzystała tylko i wyłącznie z rozwiązań pozwalających na zerową emisję.



Inżynierowie z firmy Climeworks uważają, że mają dobry pomysł na rozwiązanie opisywanego problemu. Szwajcarski startup chce wykorzystać do oczyszczenia naszej planety specjalne silniki odrzutowe, które będą w stanie skutecznie wydobyć CO2 z samego powietrza i atmosfery. Firma podpisała już między innymi lukratywną umowę z Coca-Colą, która wykorzystuje dwutlenek węgla, aby… dostarczyć go do szklarni, w której znajduje się hodowla pomidorów i ogórków. Najważniejszym celem jest jednak umieszczenie szkodliwych gazów pod ziemią – dokładnie tam, skąd pierwotnie pochodzą. Po wstrzyknięciu CO2 do skały bazaltowej, mineralizuje się on na przestrzeni kilku lat pozostając bezpiecznie zamkniętym przez kolejne nie setki, a tysiące lat.

Climeworks prowadzi obecnie zaawansowany program pilotażowy, który ma pokazać, jak silniki zbierające CO2 z atmosfery są w stanie działać w dłuższym okresie czasu oraz przede wszystkim, jak samo to rozwiązanie jest wydajne i skalowalne.

climeworks2

Jedno z urządzeń zamontowanych przez firmę działało przez ostatnie półtorej roku na terenie Islandii. W tym czasie sprzętowi udało się zneutralizować około 50 ton CO2 – z całkowitym powodzeniem. Do końca 2019 roku Climeworks chce zainstalować dodatkowe 50 identycznych kolektorów poza Reykjavikiem.

Sam startup wchodzi jednak na dosyć niebezpieczne terytorium – można spodziewać się bowiem, że w najbliższych latach nastąpi prawdziwa komercjalizacja pomysłów oraz technologii pozwalających na skutecznie oczyszczanie atmosfery z dwutlenku węgla. Ile więc kosztuje oczyszczanie planety proponowane przez Climeworks? Około 500-600 dolarów za tonę CO2. Koszty będą więc ogromne, ale jest to kwota, którą trzeba będzie tak czy siak zapłacić w najbliższej przyszłości. Analitycy przewidują, iż jeśli firmie uda się zejść do pułapu 100 dolarów za tonę CO2, wtedy też sam pomysł stanie się opłacalny, a rządy wybranych państw mogą zacząć w niego inwestować. Startup nie jest jednak jedyną marką dostępną obecnie na rynku, która chce w taki sposób zadbać o atmosferę – podobne urządzenia wykorzystuje chociażby Carbon Engineering z Kanady.


Technologia Climeworks działa sprytnie: całe powietrze, które zostaje zebrane przez silnik jest poddawane filtracji. Po wyłapaniu cząsteczek gazu jest on kondensowany i może zostać sprzedany na Ziemi lub wstrzyknięty bezpośrednio pod jej powierzchnię. Największym problemem są koszty: zarówno te za eksploatację silników i stosownych fabryk, jak i te, które trzeba ponieść w związku z zużywaną energią.

climeworks3

Nie można dać się ponieść zbytniemu optymizmowi. Rozwiązanie Climeworks jest ciekawe, jednak pojedyncze fabryki oraz silniki zbierające powietrze z atmosfery nie nadążą z jego oczyszczaniem przy obecnej produkcji zanieczyszczeń przez przemysł i człowieka. Budowa wielu placówek na całym świecie zajmie również mnóstwo czasu – a tego nasza planeta ma coraz mniej. Pozostaje zadać pytanie: czy inżynierowie i naukowcy są w stanie wpaść na jakieś rozwiązanie, które pozwoli na jego szybkie wdrożenie, skalowanie i uruchamianie na wszystkich kontynentach? Naukowcy zwracają także uwagę na odwrócenie samego procesu: ludzkość mogłaby szybciej ograniczyć produkcję dwutlenku węgla i wyrzucania go do atmosfery zamiast robić to, co teraz i próbować “łapać” go z powrotem, już po fakcie.

Climeworks pokazuje, że globalne ocieplenie i problem emisji dwutlenku węgla da się zatrzymać. To wszystko jednak wciąż tylko kropla w morzu rzeczywistych potrzeb, a drabinka zależności jest w tej technologii naprawdę duża.

Źródło: DT

Mateusz PonikowskiWspółzałożyciel serwisu instalki.pl od ponad 18 lat aktywny w branży mediów technologicznych.