Osoby korzystające z Android Auto mają sporo powodów do radości. Jednym z nich jest implementacja obsługi platformy YouTube, która przez lata pozostawała niedostępna dla kierowców. Nie łudźcie się jednak, że podczas jazdy będzie Wam dane oglądać materiały swoich ulubionych twórców. Aktualizacja nie przypadnie do gustu każdemu.
Android Auto wprowadza obsługę YouTube, ale spodziewaliście się czegoś innego
Wsparcie dla aplikacji YouTube ma bowiem dosyć ograniczony zasięg. Dotychczas nic nie stało na przeszkodzie, by Android Auto odtworzył dźwięk z połączonego telefonu. Kontrolowanie filmików stanowiło jednak wyzwanie, gdyż na samochodowym ekranie brakowało jakichkolwiek elementów sterujących. Trzeba było sięgać po urządzenie mobilne, co praktycznie przekreślało sens używania serwisu podczas jazdy.
Teraz sytuacja zaczyna ulegać stopniowej zmianie. YouTube wzbogacił się o obsługę Android Auto, oznacza to zatem obecność zdalnej opcji sterowania odtwarzaniem. Mowa tak naprawdę o widżecie pozwalającym pauzować i wznawiać filmik, a także przechodzić do kolejnego lub poprzedniego klipu. Akcje wykonacie z poziomu dotykowego wyświetlacza lub poprzez przyciski na kierownicy.

Niestety nie ujrzycie materiału wideo, trudno też liczyć na przewijanie filmiku co kilka lub kilkanaście sekund. Nadal jednak mówimy o bardzo przydatnej funkcjonalności. YouTube wypełniony jest przecież treściami skrojonymi pod odsłuch. Wywiady, podcasty, wideo eseje stały się jeszcze bardziej przyjemne do doświadczania podczas jazdy.
Kolejny haczyk? Aktywna funkcja odtwarzania w tle, co wymaga opłacania subskrypcji YouTube Premium. To zatem następne irytujące ograniczenie.
Źródło tekstu: 9to5Google / Zdjęcie otwierające: Google