Pozwolisz AI Tindera przeskanować całą Twoją galerię? Kontrowersyjny pomysł na pary

Bartłomiej LisSkomentuj
Pozwolisz AI Tindera przeskanować całą Twoją galerię? Kontrowersyjny pomysł na pary

Tinder, który jeszcze niedawno dominował na rynku, dziś mierzy się ze spadkiem zainteresowania i zmęczeniem użytkowników. W odpowiedzi firma eksperymentuje z kolejnymi funkcjami, próbując zatrzymać ich odpływ. Najnowszy pomysł może jednak wywołać więcej kontrowersji niż entuzjazmu.



Nowa funkcja ma automatycznie analizować zdjęcia i na tej podstawie wykrywać zainteresowania i aktywności, oraz podpowiadać, które zdjęcia warto pokazać innym. W teorii ma to zwiększać wygodę i skuteczność, ale pojawia się pytanie: czy użytkownicy będą gotowi oddać aplikacji dostęp do całej galerii?

AI zajrzy do galerii

Testowane rozwiązanie polega na pełnym skanie zdjęć zapisanych w telefonie. Sztuczna inteligencja analizuje ich zawartość, rozpoznając „motywy”, takie jak podróże, jedzenie, sport czy zwierzęta. Na tej podstawie tworzy sugestie dotyczące profilu. System ma również oceniać jakość fotografii – wybierać te dobrze oświetlone, poprawnie skadrowane i atrakcyjne wizualnie. Celem jest przygotowanie profilu, który zwiększy szanse na dopasowania.



Istotne jest jednak to, że użytkownik nie może wskazać konkretnych zdjęć do analizy. AI przegląda całą galerię, z wyjątkiem plików usuniętych i ukrytych. Oznacza to dostęp do prywatnych materiałów, które nigdy nie miały trafić do sieci.

Prywatność pod znakiem zapytania

Tinder zapewnia, że przetwarzanie odbywa się lokalnie na urządzeniu. Dane nie mają trafiać na serwery firmy, a zdjęcia niewykorzystane w profilu mają być usuwane z pamięci aplikacji. Dodatkowo system ma filtrować treści wrażliwe, w tym materiały o charakterze erotycznym.

Mimo tych deklaracji od razu nasuwają się wątpliwości. Sama zgoda na analizę całej galerii oznacza oddanie algorytmowi dostępu do bardzo osobistych danych – od zdjęć rodzinnych po dokumenty czy prywatne fotografie. Granica między wygodą a naruszeniem prywatności jest w tym przypadku wyjątkowo cienka. Jeśli funkcja trafi do produkcyjnej wersji aplikacji, użytkownicy będą musieli zdecydować, czy korzyści są tego warte.

AI coraz ważniejsza dla aplikacji

Nowa funkcja wpisuje się w szerszy trend wykorzystania sztucznej inteligencji. Tinder coraz mocniej opiera rozwój aplikacji na algorytmach uczenia maszynowego – według doniesień funkcje AI odpowiadają już za ponad połowę kodu platformy.

W planach są kolejne rozwiązania, w tym automatyczne tworzenie kolaży ze zdjęć czy bardziej zaawansowane analizy zainteresowań. Wszystko wskazuje na to, że to aplikacje randkowe będą coraz częściej przejmować kontrolę nad tym, jak się prezentujemy. Co prawda nasze galerie analizuje już Apple czy Google, ale w przypadku Tindera – miałbym jakoś większe opory.


Źródło: AndroidAuthority, TheGuardian, The Economist
Zdjęcie otwierające: Pexels, cottonbro studio

Bartlomiej LisNa co dzień administrator systemów, z pasją zgłębiający świat nowych technologii. Po godzinach zajmuje się grafiką cyfrową, ale także bardziej tradycyjną sztuką: malarstwem, fotografią analogową.