W najnowszym wpisie na oficjalnym blogu Windows Insider, Microsoft zapowiada serię aktualizacji, które mają poprawić wygodę korzystania z systemu, jego szybkość oraz stabilność. Zmiany obejmują zarówno elementy interfejsu, jak i sposób działania wielu funkcji, a cały proces ich wdrażania jest przewidziany na bieżący rok.
Odnoszę wrażenie, że firma w końcu reaguje na uwagi użytkowników i dostrzega popełnione błędy.
Microsoft nie do poznania. Zmiany, które rzeczywiście wnoszą coś pozytywnego
W nadchodzących kompilacjach Insider pojawi się możliwość ustawienia paska zadań na górze lub po bokach ekranu. To jedna z najczęściej zgłaszanych próśb, dlatego trafi do testów już w marcu i kwietniu. Większa swoboda w dostosowaniu pulpitu ma ułatwić organizację pracy.
Warto przypomnieć, że przy przejściu z Windows 10 wielu użytkowników było mocno rozczarowanych brakiem tej opcji.

Mało tego, gigant idzie o krok dalej. Równolegle trwają prace nad optymalizacją, która „odchudzi” procesy systemowe. Dzięki temu komputer ma mieć więcej pary dla aplikacji, których faktycznie używamy. Kolejne elementy interfejsu są przenoszone na nowszy framework WinUI 3, co wyeliminuje denerwujące klatkowanie animacji w oknach i menu.
I w końcu ten nieszczęsny Eksplorator Plików. Programiści pracują nad skróceniem czasu wyszukiwania, płynniejszym przewijaniem list oraz przyspieszeniem kopiowania i przenoszenia danych. Ulepszenia dotkną również środowisko WSL.
Dla niewtajemniczonych: WSL to funkcja pozwalająca odpalać narzędzia linuksowe bezpośrednio w Windowsie, bez konieczności instalowania osobnego systemu.
System ma być po prostu niezawodny
Sporo dzieje się też w kwestii stabilności. Mechanizm Windows Update zostanie przebudowany tak, by instalacja poprawek stała się przewidywalna i dawała nam pełną kontrolę nad momentem restartu komputera. Koniec z niespodziankami w środku pracy.

Bezpieczeństwo logowania podniosą ulepszone algorytmy biometryczne w Windows Hello, które mają działać sprawniej na różnych urządzeniach. Dodatkowo ścisła współpraca z producentami procesorów i komponentów ma zapewnić lepszą jakość sterowników, co przełoży się na mniejszą liczbę błędów i „niebieskich ekranów”.
W obszarze wygody korzystania z Windows 11 pojawią się zmiany w Menu Start i wyszukiwarce. Użytkownicy dostaną więcej opcji personalizacji, a wyniki wyszukiwania mają pojawiać się szybciej i trafniej odpowiadać na wpisywane hasła.
Jeszcze lepiej brzmi zapowiedź dotycząca sztucznej inteligencji. Microsoft chce, aby użytkownik miał realny wpływ na to, jak AI działa w systemie. Funkcje oparte na uczeniu maszynowym mają być wdrażane w sposób przejrzysty i w pełni podlegający decyzjom osoby korzystającej z komputera.
Równolegle rozwijana jest inicjatywa Secure Future Initiative, której celem jest wzmocnienie ochrony danych i zabezpieczeń systemu. Przyznajcie, brzmi to aż podejrzanie dobrze jak na Microsoft. Wygląda na to, że firma naprawdę otrząsnęła się z Copilotowego szaleństwa i zaczyna skupiać się na podstawach. Choć może lepiej nie zapeszać.
Źródło: Microsoft / Zdj. otwierające: Unsplash (@glyamin)