Microsoft spuszcza z tonu. Teams przestaje być domyślną częścią Office 365

Michał KotulskiSkomentuj
Microsoft spuszcza z tonu. Teams przestaje być domyślną częścią Office 365

Po latach nacisków ze strony regulatorów, Microsoft postanowił trochę odpuścić. Teams, czyli firmowy komunikator giganta z Redmond, przestaje być „na sztywno” zintegrowany z pakietami Office 365 i Microsoft 365. To decyzja, która pokazuje, że Microsoft woli działać prewencyjnie, niż czekać na ewentualne wysokie kary antymonopolowe. Na pierwszy rzut oka wygląda to na niewielką zmianę, ale w rzeczywistości to dość poważne przesunięcie w podejściu do rynku – i efekt presji ze strony Unii Europejskiej.



Skarga Slacka i interwencja Komisji Europejskiej

Cała sprawa ciągnie się od kilku lat. Slack – czyli główny konkurent Teamsów – już w 2020 roku złożył formalną skargę do Komisji Europejskiej. Zarzucił Microsoftowi, że dodając Teams „z automatu” do Office’a, ten utrudnia konkurencji dostęp do użytkowników. Mówiąc wprost: jeśli coś jest zainstalowane od razu, za darmo i dobrze zintegrowane z Wordem czy Outlookiem, to po co ktoś miałby korzystać z innego narzędzia?

Komisja Europejska przyjrzała się sprawie i najwyraźniej uznała, że coś w tym jest. Zamiast czekać na wysoką grzywnę, Microsoft postanowił zareagować zawczasu. Od września 2025 roku firmy w Unii Europejskiej mogą kupić Office 365 bez Teamsa – a przy okazji zapłacić mniej. Różnica w cenie to około 2 euro na użytkownika miesięcznie. Z kolei ci, którzy nadal chcą korzystać z Teams, będą mogli kupić go osobno – za około 5 euro miesięcznie.



Teams

Większa otwartość na integrację z konkurencją

Ale to nie wszystko. Microsoft zadeklarował też, że zadba o lepszą współpracę Teamsa z innymi platformami. Co to znaczy? Między innymi to, że narzędzia takie jak Slack, Zoom czy inne komunikatory będą mogły łatwiej integrować się z ekosystemem Microsoftu – np. z Outlookiem, SharePointem czy kalendarzem. Dodatkowo Microsoft planuje umożliwić łatwy eksport danych z Teams do innych usług, co ma ułatwić migrację. To krok w kierunku większej elastyczności dla firm, które chcą zmieniać narzędzia komunikacyjne bez utraty danych.

Brzmi jak otwarcie na konkurencję? W teorii – tak. W praktyce wiele będzie zależeć od tego, jak Microsoft zrealizuje te obietnice. Jeśli ułatwienia integracji okażą się jedynie formalnością, a prawdziwa interoperacyjność pozostanie trudna do osiągnięcia, może się okazać, że realnie niewiele się zmieni.

Zmiany na razie tylko w UE, ale możliwa globalna rewolucja

Co ważne, zmiany dotyczą na razie wyłącznie krajów UE, ale sam Microsoft przyznał, że myśli o wdrożeniu nowego modelu globalnie. Decyzja jeszcze nie zapadła, ale sygnał jest jasny: lepiej dogadać się z regulatorem, niż wdawać w wieloletnie spory i ryzykować miliardowe kary.

Z punktu widzenia rynku to naprawdę ciekawy moment. Microsoft zrobił krok wstecz – przynajmniej pozornie – i stworzył przestrzeń dla konkurentów, by powalczyli o użytkowników. Teraz wszystko w ich rękach: jeśli Slack, Zoom i reszta dobrze wykorzystają tę szansę, możemy zobaczyć trochę więcej różnorodności w firmowych komunikatorach. Dla użytkowników oznacza to większy wybór i możliwość dopasowania narzędzi do własnych potrzeb, a także potencjalnie niższe koszty, jeśli Teams nie będzie niezbędny. I – co równie ważne – lekka ulga dla portfela, jeśli Teams nie jest im potrzebny.

Źródło: windowscentral


Michal KotulskiTechnologia to dla mnie nie tylko praca, ale i pasja. Na bieżąco śledzę nowinki z jej świata i przekładam je na zrozumiały język dla każdego użytkownika.