Na całe szczęście badanemu nic się nie stało, a sytuacja z pozoru wyglądała groźnie – komputer uruchomił się ponownie i zainstalował aktualizację, jednak do badania użyto zapasowego sprzętu. Nad całą sytuacją powinien czuwać pracownik ze specjalnego działu, jednak najwyraźniej na danym komputerze aktualizacje Windowsa nie zostały wyłączone.
Jostein Vist, szef komisji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo pacjentów dodał, iż całe szczęście, że komputer nie zrestartował się podczas trwającej operacji – mogłoby to spowodować dużo większe komplikacje oraz zagrozić zdrowiu pacjenta.
Nie wiadomo jeszcze, jakie dokładnie procedury wdroży norweski szpital, aby zapobiec podobnym incydentom w przeszłości. Za sytuację nie ma co winić Microsoftu oraz samego oprogramowania – włączenie się automatycznej aktualizacji było tylko i wyłącznie winą niedopilnowania danego komputera przez pracownika szpitala.
Można jednak śmiało stwierdzić, że cała sytuacja była prawdziwym szczęściem w nieszczęściu.
Źródło: NRK