Google Chrome wkrótce spowolni Twój system. Pamiętaj o wyłączeniu tej funkcji

Paweł BliźniukSkomentuj
Google Chrome wkrótce spowolni Twój system. Pamiętaj o wyłączeniu tej funkcji

W wersji testowej Google Chrome Canary pojawiła się funkcja, która może znacząco wpłynąć na to, jak szybko Twój komputer będzie gotowy do pracy po włączeniu. Canary to specjalna, eksperymentalna edycja przeglądarki przeznaczona dla deweloperów. Okazuje się, że trwają tam prace nad opcją automatycznego uruchamiania programu przy starcie systemu Windows. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się to wygodne, techniczne szczegóły tego rozwiązania sugerują, że dla wielu użytkowników może ono stać się źródłem irytujących spowolnień.



Google Chrome na pierwszym planie

Kluczową zmianą w nowej funkcji jest sposób jej działania, opisany w kodzie jako kForegroundLaunchOnLogin. W świecie przeglądarek to tzw. „flagi” – ukryte, testowe przełączniki, które pozwalają testować nowości na etapie ich projektowania. Wspomniany zapis sugeruje, że Chrome ma uruchamiać się jako proces pierwszoplanowy. Dla systemu Windows oznacza to, że przeglądarka otrzyma wyższy priorytet w dostępie do zasobów procesora i dysku – tym samym dosłownie spychając inne zadania na dalszy plan.

Największe problemy mogą napotkać osoby korzystające z tradycyjnych dysków HDD lub starszych procesorów. Wszystko dlatego, że moment logowania to czas, w którym system i tak jest obciążony wczytywaniem sterowników. W rezultacie dorzucenie do tego rozbudowanej przeglądarki, która od razu domaga się pełnej uwagi sprzętu, może skutkować chwilowym zawieszeniem pulpitu zaraz po starcie.

Google uczestniczy w wyścigu o zasoby

Proces startu systemu to jeden z najbardziej wrażliwych momentów jego pracy. Potwierdza to historia Windows 11, która pokazała już, że nawet oficjalne poprawki potrafią wywołać błędy przy rozruchu komputera. Na tym tle działania Google, zmierzające do jak najwcześniejszego zajęcia zasobów przez Chrome, wpisują się w pewien trend. Aplikacje coraz częściej walczą bowiem o to, by być gotowe do pracy natychmiast. To niestety często skutkuje ogólnym pogorszeniem wydajności komputera.

Jeśli ta funkcja trafi do stabilnej wersji przeglądarki, użytkownicy dbający o szybkość startu systemu będą musieli pamiętać o jej dezaktywacji. Zbyt duża liczba procesów startujących jednocześnie to najprostsza droga do spowolnienia rozruchu.

Jednak na ten moment rozwiązanie to pozostaje w fazie wczesnych testów w wersji Canary. To daje deweloperom czas na sprawdzenie, jak bardzo Chrome obciąży sprzęt podczas porannego logowania.

Domyślam się, jak może się to skończyć. Przeglądarka już sama w sobie bywa wyjątkowo wymagająca dla systemu. Połączenie takich „usprawnień” z problemami systemu Windows 11 może okazać się po prostu dolaniem oliwy do ognia. Całe szczęście, że owa funkcja pozostaje opcjonalna.


Źródło: Neowin, X (@Leopeva64) / Zdj. otwierające: Canva, Google

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.