Istnieje spora szansa na to, że DeepSeek już wkrótce opuści europejski rynek. Tego przynajmniej chcieliby niemieccy regulatorzy, którzy oskarżają chiński startup o nielegalne zbieranie i przesyłanie danych należących do użytkowników. Zwrócono się już nawet do amerykańskich firm o usunięcie stosownej aplikacji z cyfrowych sklepów. Jeśli więc dotychczas korzystaliście z popularnego chatbota, to być może niedługo stracicie taką możliwość. Przyjrzyjmy się tej sprawie nieco bliżej.
DeepSeek mierzy się z kolejnymi oskarżeniami
To nie pierwszy raz, gdy tytułowa usługa znajduje się na celowniku europejskich władz. Niektóre państwa podjęły nawet stanowcze kroki uniemożliwiające korzystanie z aplikacji. Polska co prawda na tej liście się nie znajduje, lecz nasze władze dosyć jednoznacznie zaleciły używanie alternatyw. Wszystko ma oczywiście związek z rzekomym udostępnianiem danych chińskim władzom. Czy nadejdzie w końcu nieco bardziej globalna blokada?
- Sprawdź także: Korzystasz z DeepSeek? Polskie władze zalecają, byś przestał
Przyszedł czas na kolejny rozdział walki z DeepSeek, którą prowadzą obecnie niemieccy regulatorzy. Tamtejszy komisarz ds. ochrony danych nie chce nawet słyszeć o obecności chińskiego chatbota na terenie swojego kraju. Zmotywowały go kroki wykonane przez inne europejskie państwa poruszające temat ochrony wrażliwych danych i nieregulowanego wysyłania ich na azjatyckie serwery.
DeepSeek (Android) – pobierz aplikację z naszej bazy danych
Niemieckie władze złożyły specjalny wniosek i wysłały go do firm zarządzających największymi cyfrowymi sklepami mobilnymi. Chodzi oczywiście o Apple (App Store) oraz Google (Sklep Play) – mają one usunąć aplikację ze swojej oferty, przynajmniej na jednym ze wskazanych rynków. Trudno jednak obecnie stwierdzić jaką decyzję podejmą technologiczne koncerny. Proces weryfikacji oskarżeń zapewne zajmie trochę czasu, zwłaszcza że nie wskazano konkretnego przedziału czasowego.



Europa nie chce kontroli przez chińskie władze
Jeśli chodzi o samo przechowywanie danych na chińskich serwerach, to nie ma co do tego absolutnie żadnych wątpliwości. Wystarczy zajrzeć do polityki prywatności DeepSeek, gdzie pojawia się wzmianka o trzymaniu przesyłanych promptów czy plików bezpośrednio na chińskich komputerach. Nie wiadomo jednak zbyt wiele o poziomie ochrony tych wrażliwych informacji. Być może nie ma powodów do obaw, choć to oczywiście jest praktycznie niemożliwe do sprawdzenia.
Niemieccy regulatorzy już w maju bieżącego roku poprosili twórców chatbota o poprawę bezpieczeństwa danych transferowanych poza kraje członkowskie Unii Europejskiej – podobno nie podjęto w tej sprawie żadnych kroków. Dlatego też podjęto decyzję o zgłoszeniu się do Apple i Google. Obecnie ograniczenia w sprawie DeepSeek podjęły belgijskie, włoskie, brytyjskie oraz hiszpańskie władze.
- Przeczytaj również: DeepSeek może pomóc w stworzeniu złośliwego oprogramowania
Trzeba teraz cierpliwie czekać na rozwój wydarzeń. Europejska blokada nie jest przesądzona i wszystko może rozejść się po kościach. Czy lokalne władze na to pozwolą?
Źródło: Reuters / Zdjęcie otwierające: materiał własny