Adobe zaczyna coraz mocniej obrywać. Użytkownicy otrzymają darmowy dostęp do wybranych usług jako rekompensatę za utrudniony proces anulowania subskrypcji i konieczność ponoszenia opłat za to opłat. Istnieje zatem spore prawdopodobieństwo, że korporacja wkrótce skończy z pełną absurdów polityką.
Adobe wkurza coraz więcej osób. Czy przełom jest coraz bliżej?
Wysokie opłaty za anulowanie subskrypcji Adobe to temat poruszany od co najmniej kilku lat. Sam zresztą swego czasu doświadczyłem szoku, gdy firma poprosiła mnie o pieniądze w momencie, gdy chciałem zrezygnować z opłacania abonamentu. Pomógł kontakt z pomocą techniczną, pracownik zaproponował nawet kilka miesięcy darmowego dostępu do usług.
Użytkownicy są jednak zgodni co do tego, że nie powinno dochodzić do takich sytuacji. Rację przyznał właśnie amerykański wymiar sprawiedliwości, z którym Adobe właśnie poszło na ugodę o wartości 150 milionów dolarów. Połowa trafi do rządu, reszta natomiast wypłacona zostanie poszkodowanym klientom w formie darmowych subskrypcji.

Sprawa rozpoczęła się dwa lata temu, kiedy w 2024 roku rozpoczęto śledztwo w sprawie podejrzanych praktyk stosowanych przez firmę. Chodziło głownie o ukrywanie opłat za wcześniejsze anulowanie subskrypcji i niepotrzebne komplikowanie procesu rezygnacji z abonamentu. Użytkownicy godzili się na płacenie każdego miesiąca, ale byli nie do końca świadomi, że podpisali roczną umowę (a tym bardziej, że za jej zerwanie grozi kara).
Gdy chcieli zrezygnować po np. kilku miesiącach, Adobe wyskakiwało z rachunkiem opiewającym na kilkaset dolarów. Korporacja nie widzi oczywiście nic złego w swoim postępowaniu, lecz jednocześnie zobowiązała się do informowania klientów w bardziej przejrzysty sposób.
Zawarta ugoda dotyczy niestety wyłącznie amerykańskich konsumentów, lecz kto wie – być może wkrótce doczekamy się podobnych zmian i wyroków także na polskim rynku?
Źródło tekstu: Adobe / Zdjęcie otwierające: Adobe, Canva Pro