Adobe Animate pozostaje żywe. Firma przeprasza za zamieszanie

Paweł BliźniukSkomentuj
Adobe Animate pozostaje żywe. Firma przeprasza za zamieszanie

To trochę jak prima aprilis. Jeszcze wczoraj cała sieć trąbiła o tym, że Adobe Animate znika, a my będziemy musieli się z tą aplikacją pożegnać. Po fali wściekłości twórców animacji przedsiębiorstwo błyskawicznie wycofało się z planów uśmiercenia programu.



Zamiast cyfrowego pogrzebu, branża otrzymała obietnicę, że jej ulubione narzędzie zostaje, choć w nieco zamrożonej formie.

Adobe zdało sobie sprawę ze swojego błędu. Program trafia do słoika na konserwy

Oficjalne przejście Adobe Animate w tak zwany „tryb konserwacji” to dla tysięcy artystów kamień z serca. W praktyce oznacza to, że oprogramowanie nie doczeka się już nowych funkcji ani narzędzi opartych na AI. Zamiast tego firma zobowiązała się do regularnego dostarczania poprawek błędów oraz krytycznych aktualizacji bezpieczeństwa.



Najważniejszą wiadomością jest jednak całkowite zniesienie terminów granicznych. Choć pierwotnie już 1 marca tego roku (2026) Adobe miało zamknąć drzwi dla nowych subskrybentów, a rok później (w 2027) ostatecznie odciąć dotychczasowych użytkowników od wsparcia. Oba te terminy wylądowały w koszu. Usługa pozostaje dostępna bezterminowo.

Mike Chambers, Senior Director w Adobe, musiał publicznie uderzyć się w pierś na platformie Reddit. Tam przyznał że sposób komunikacji zmian wywołał niepotrzebny lęk i po prostu nie spełnił standardów firmy.

Pierwotny plan zakładał stopniowe wygaszanie narzędzia aż do 2029 roku, zaczynając od odcięcia dopływu nowych użytkowników już za kilka tygodni. Dopiero gwałtowna reakcja autorów takich hitów jak „Salad Fingers” czy „Chikn Nuggit” uświadomiła krezusom z San Jose, że próba uśmiercenia programu z 25-letnią historią to wizerunkowe samobójstwo. Dla tych artystów – Animate to fundament ich rzemiosła.

Gigant chciał rozstać się z historią

Adobe argumentowało chęć zamknięcia programu ewolucją rynku, sugerując przesiadkę na After Effects lub Adobe Express. Jednak dla profesjonalistów zajmujących się animacją wektorową te narzędzia nie są zamiennikami – to zupełnie inna filozofia pracy. W tle tej decyzji stała ślepa pogoń za trendami AI, które w teorii mają zautomatyzować tworzenie treści. Adobe najwyraźniej przeliczyło się, sądząc, że generatory wideo wygryzą chirurgiczną precyzję ręcznego rysowania klatek,

W społeczności natychmiast podniosły się głosy, że skoro rozwój Animate zostaje wstrzymany, firma powinna zrezygnować z modelu subskrypcyjnego na rzecz licencji wieczystej. Skoro użytkownicy płacą za produkt, który nie będzie już rozbudowywany, żądanie stałych opłat miesięcznych budzi uzasadnione kontrowersje.


Na ten moment korporacja obiecuje jedynie długoterminowy dostęp do treści. Nie przywiązujcie się jednak do tego stanowiska – być może jutro znowu się zmieni.

Źródło: Reddit (@mikechambers) / Zdj. otwierające: Adobe, Canva

Paweł BliźniukLinuksiarz, który lubi grzebać w sprzęcie i pisać o szeroko pojętej technologii. Uwielbia wszystko, co zawiera płytki PCB. Wielbiciel retro‑konsolek i ThinkPad'ów. Uzależniony od muzyki i gier roguelike. Wolne chwile poświęca na bieganie. Artykuły zaczął pisać jeszcze przed erą AI.