Wściekły Ninja odleciał. Grozi, że nie będzie grał w Fortnite

Maksym SłomskiSkomentuj
Wściekły Ninja odleciał. Grozi, że nie będzie grał w Fortnite
Jeśli nie wiesz kim jest Ninja, to z pewnością nie śledzisz świata gier komputerowych ani platformy Twitch. Ninja to uznawany za najpopularniejszego na świecie streamer Fortnite, który swego czasu za bajońskie pieniądze porzucił serwis Amazonu na rzecz Microsoft Mixer. Wślad za popularnością idą zarobki. Już w marcu 2018 roku Tyler „Ninja” Blevins zarabiał ponoć 500 000 dolarów miesięcznie (1,85 mln złotych) – na samym tylko streamowaniu, bez uwzględniania umów sponsorskich. Efektem ubocznym popularności bywa uderzająca do głowy woda sodowa. Ta zdaniem wielu fanów uderzyła do głowy Ninjy w trakcie ostatniego streamu.



Ninja wpadł w furię na swoim streamie

Powrót Tylera „Ninja” Blevinsa do streamowania rozgrywek w Fortnite nie poszedł zbyt dobrze. Streamer w trakcie jednej z najnowszych transmisji groził, że zrezygnuje z gry na dobre po tym, jak cztery razy z rzędu rzekomo padł ofiarą graczy podglądających jego poczynania na streamie, aby łatwiej zabić go w trakcie rozgrywki. Dobrze przeczytaliście: Ninja zagroził, że przestanie grać i przesyłać strumieniowo zapisy swoich rozgrywek, co według niego ostatecznie zaszkodzi popularności Fortnite.

„To wciąż te same dzieciaki” – mówił rozgoryczony Ninja. „Wynoś się z mojej gry. Odejdź ode mnie. Niczego nie udowadniasz, wchodząc w pieprzoną grę i biegnąc do kogoś, kiedy wiesz, że z kimś walczy i zabijając go” – nakręcał się rozżalony streamer.



„Rzecz w tym, że te cholerne przegrywy ścigający się o sławę, nie mają o niczym pojęcia. Jedyne, co robią, to szkodzą grze, ponieważ nie zamierzam w nią, k**** , grać. Nie zamierzam w nią grać i nie zamierzam jej streamować.” – ciągnął.

Analiza z YouTube potwierdza, że gracze podróżowali samochodem przez całą mapę, aby polować na Ninja. Będąc tak powszechnie rozpoznawanym streamerem trzeba liczyć się z tym, że inni będą chcieli zaistnieć na transmisjach oglądanych czasem przez dziesiątki lub setki tysięcy internautów.

Komu tak naprawdę groził Ninja? Czy groźby wymierzał w stronę graczy, którzy najwyraźniej doskonale się bawili i których nie obchodzi najpewniej w najmniejszym stopniu to, czy Blevins będzie dalej „klikał w komputer”? A może słowa kierowane były pod adresem Epic Games, które w żadnym stopniu nie może zapobiegać ponownym wydarzeniom? Wiele osób zarzuciło streamerowi niedojrzałość, brak profesjonalizmu i brak umiejętności godzenia się z porażką. Może faktycznie czas zejść ze sceny, skoro humor psują takie drobnostki? A może Ninja miał rację, bo ktoś przeszkadzał mu w pracy?

Jedno jest pewne: na tym etapie Ninja nie jest w żaden sposób zaszkodzić Fortnite.


Źródło: YouTube

Maksym SłomskiZ dziennikarstwem technologicznym związany od 2009 roku, z nowymi technologiami od dzieciństwa. Pamięta pakiety internetowe TP i granie z kumplami w kafejkach internetowych. Obecnie newsman, tester oraz "ten od TikToka". Miłośnik ulepszania swojego desktopa, czochrania kotów, Mazdy MX-5 i aktywnego uprawiania sportu. Wyznawca filozofii xD.