Więzienie za ładowanie smartfona w pracy. Tak jest u naszych sąsiadów

Piotr MalinowskiSkomentuj
Więzienie za ładowanie smartfona w pracy. Tak jest u naszych sąsiadów

Każde państwo posiada przepisy, które zapewne wywołałby zdziwienie (niekiedy nawet rozbawienie) u mieszkańców innych krajów. Oczywiście najbardziej kuriozalne są w tej kategorii miejsca o charakterze totalitarnym, lecz i w tych demokratycznych można znaleźć perełki. Nie trzeba zresztą daleko szukać – obywatelom naszych sąsiadów grozi więzienie za ładowanie sprzętów elektronicznych na terenie pracy. Tak, chodzi o Niemcy.



Niemcy przewidują karę więzienia za ładowanie telefonu w pracy

Oczywiście jest to trochę wyolbrzymione stwierdzenie, ale zgodnie z tamtejszym prawem należy spytać pracodawcę o możliwość naładowania baterii sprzętu nie będącego własnością firmy. Brak otrzymania takiej zgody może wiązać się z licznymi konsekwencjami. Mowa tu chociażby o skierowaniu przewinienia do sądu, gdzie istnieje szansa na przyznanie kary grzywny lub pozbawienia wolności do maksymalnie pięciu lat. Wyobrażacie sobie trafić do kratki za skorzystanie z ładowarki?

Trudno znaleźć jakiekolwiek informacje o wykorzystaniu tego przepisu w praktyce. Zresztą – pogwałcenie prawa musi zostać zgłoszone bezpośrednio przez pracodawcę. Nie wiem jak Wy, ale osobiście nie chciałbym wykonywać dla takiego szefa żadnych obowiązków z obawy o ewentualne (nawet nieumyślne) wykonanie czegoś w nieprawidłowy sposób. Jeśli zaś chodzi o sam zapis w niemieckich kodeksach, to znajduje się on tam już od dawna.



Ostatnio zrobiło się o nim dosyć głośno z powodu globalnego problemu energetycznego oraz inflacyjnego. Przedstawiciele wielu państw sugerują zmniejszenie zużycia prądu – zwłaszcza w instytucjach publicznych. Niektóre miejsca uczyniły to w dosyć radykalny sposób poprzez np. obniżenie temperatury w budynkach czy aktywację oświetlenia wyłącznie w określonych godzinach. Nasi sąsiedzi podeszli do tematu w bardzo surowy sposób, lecz i u nas zdążyło dojść do kuriozalnych sytuacji.

ladowanie smartfona wiezienie 2
Jakiś czas temu głośno było o zakazie korzystania z czajników czy mikrofali na terenie części urzędów. Co więcej, pojawiły się nawet głosy o implementacji przepisu pozwalającego na nakładanie kar za nadużywanie energii w miejscu pracy do ładowania prywatnych urządzeń. Nie chcielibyśmy tego, ale kto wie – może niedługo także zostaną nałożone kary za podłączenie telefonu do prądu.

Brzmi to niezwykle abstrakcyjnie, ale obecnie panuje dosyć dziwne podejście do wydatkowania środków publicznych i szuka się oszczędności tam, gdzie nie powinno – czyli u pracowników, a nie instytucji samych w sobie. To jednak znamy od dawna, obywatel raczej nie jest zbyt wysoko jeśli chodzi o priorytety organów publicznych w Polsce.

Trafienie za kratki za ładowanie smartfona w pracy raczej nie stanie się u nas realnym scenariuszem, lecz istnieje szansa na otrzymanie kary grzywny lub nawet rozwiązania umowy bez wcześniejszego wypowiedzenia. Jest to bardzo prawdopodobne – zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę wciąż rosnące koszty energii.

Żyjemy w dziwnych czasach.


Źródło: merkur.de, spidersweb.pl

Piotr MalinowskiDziennikarz z pasji i wykształcenia. Jest związany z popularnymi serwisami branżowymi, gdzie od siedmiu lat publikuje treści o nowych technologiach, gamingu oraz „ludziach internetu”. Fascynuje go wpływ influencer marketingu na społeczeństwo oraz szeroko pojęte przyczyny i skutki nierówności społecznych. Prywatnie fan powieści/filmów grozy, gier studia Piranha Bytes, podcastów kryminalnych, dobrej kawy oraz rowerowych wycieczek.