Nie jest to jednak gra niesprawiedliwa, ale po prostu diabelnie trudna. Wystarczy poświęcić jej nieco czasu i zaakceptować absurdalnie wysoki poziom trudności, by Tap Tap Egg zrewanżowało się statysfakcją. Zaufajcie mi, dawno nic nie dało mi tyle frajdy (i stresu jednocześnie), co umieszczenie tego przeklętego jajka w kolejnej obręczy. Dawno nie cieszyłem się tak bardzo, gdy udało mi się pobić własny rekord. Podobnego uczucia doświadczam tylko na trudniejszych trasach „Trials Evolution”, które resetuję raz za razem, by w końcu, przy dwusetnej próbie, znajdując się na granicy załamania nerowego i desperacji, zaliczyć idealny przejazd.
Tym bardziej szkoda, że opanowanie rytmu gry i toru lotu jajka aktywnie utrudnia umieszczony na samym początku samouczek. Bardzo nieprecyzyjnie podpowiada on, kiedy gracz powinien uderzyć w ekran, przez co mniej uczy, a bardziej wprowadza w konfuzję. Brakuje też jakiegoś sensownego systemu nagradzania. Owszem, zdobywanie kolejnych poziomów daje olbrzymią satysfakcję, ale to troche zbyt mało, by na dłużej przykuć do ekranu telefonu. A już na pewno za mało, by skłonić mnie do zainwestowania w Tap Tap Egg jakiś pieniędzy i skusić na mikrotransakcję.
Gra wygląda i brzmi świetnie. Minimalistyczna, „designerska” oprawa graficzna, wpadająca w ucho, nie wywołująca rozdrażnienia muzyczka (to ważne, bo gra sama w sobie potrafi rozzłościć) i sympatyczne “efekty pogodowe” sprawiają, że obcowanie z nią po prostu przynosi frajdę.
Tytuł dostępny jest do pobrania za darmo w Google Play (Android) oraz App Store (iOS).